fbTrack

Film

Pokolenie 89 – twórcy czy odbiorcy?

Kadry z filmu "Moje 89 pokolenie"
materiały prasowe
W piątek w Warszawie startuje 11. edycja Planete Doc Film Festiwal.
Premierowy film Pawła Jóźwiaka-Rodana (ur. 1982, autor nagradzanych dokumentów: „Mama, Tata, Bóg i Szatan", „Agnieszki tu nie ma") będzie pokazywany na tegorocznym Planete Doc w w jednej z 20. sekcji filmowych, stanowiąc jedną ze 150 propozycji spotkania z polskim i światowym dokumentem. Jest jedną z sześciu propozycji w sekcji. „25 lat minęło". Dokument „Moje 89 pokolenie" jest składa się z filmów nadesłanych przez młodych ludzi i jest opowieścią o nich samych. Zobacz galerię zdjęć
- Chciałem żeby pokolenie urodzonych w 1989, albo później, pokazało siebie takim, jakim się widzi – wyjaśnia „Rz" Paweł Jóźwiak-Rodan, autor filmu. - Młodość jest jednym z piękniejszych okresów życia. Apel o nadsyłanie materiałów ogłoszony został w prasie, radiu, telewizji, Internecie na Youtubie.
- Zainteresowanie było duże, w samym necie odnotowaliśmy około 100 tysięcy wejść, ale finalnie nadesłanych zostało 50 filmów, w sumie 80 godzin materiałów – wyjaśnia dokumentalista. Ostatecznie film jest opowieścią o losach kilkorga młodych ludzi. Wśród nich jest m.in. Wojtek marzący o karierze aktora, Martyna, która dopiero co wróciła z podróży stopem po Europie, Ela – pianistka, Mikołaj – student psychologii... - Najważniejszy jest temat marzeń i miłości – uważa autor filmu. - Najbardziej zależało mi na opowiedzeniu o relacjach międzyludzkich, pierwszych miłościach, zdradach, rozczarowaniach, marzeniach, pasjach, podróżach. Ci młodzi mają kiepską prasę, są krytykowani jako pokolenie bez ideałów. Z nadesłanych materiałów wynika jednak, że są świetnymi ludźmi. I mają problemy jak my wszyscy. Na pytanie, co ich wyróżnia na tle innych pokoleń i czy data 1989 ma dla nich znaczenie, reżyser odpowiada: - Do historii kompletnie nie przywiązują wagi. Wielokrotnie padały stwierdzenia: „Czuję się Polakiem, ale to nie jest najważniejsza część mojej tożsamości". Na świecie dzieje się podobnie – młodzi odchodzą dziś od poczucia tożsamości narodowej. Kiedyś młodzi ludzie walczyli z systemem, dziś przede wszystkim zmagają się z sobą. Ważniejsze dla nich to „być człowiekiem". Nie muszą praktycznie z niczym walczyć. A jeśli jest walka – to o ekologiczne idee, na przykład. Jeden z bohaterów filmu mówi, że są bardziej pokoleniem odbiorców niż twórców. Wiele osób twierdzi, że nie można mówić o nich jak o pokoleniu i szukać cech wspólnych, tylko patrzeć jak na indywidualistów, bo nie ma czegoś takiego jak pokolenie 89. A mnie się wydaje, że są do siebie podobni w potrzebie przeżywania życia, a nie walczenia z nim. I cieszę się, że deklarują chęć podążania za swymi marzeniami.                      
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL