fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PO ustąpi lewicy w Senacie

Rzeczpospolita
Trwa spór o ustawę medialną. Politycy Platformy przyznają, że zamierzają porozumieć się z lewicą i zgłosić część jej poprawek. Choć w Sejmie PO spieszyła się z nowelizacją ustawy medialnej, w Senacie postanowiła nieco zwolnić. Na najbliższym posiedzeniu, w przyszłym tygodniu, senatorowie nie zajmą się nowelizacją. Powód? Politykom PO ciągle nie udało się dojść do porozumienia z lewicą.
– Ustawa trafi pod obrady dopiero na kolejnym posiedzeniu. Celowo nie robimy tego w pośpiechu, żeby nie być pod ścianą wspólnie z kolegami z LiD. To czas na negocjacje – przyznaje senator Platformy Tomasz Misiak. A wiceszef Klubu PO Waldy Dzikowski dodaje: – Prace w Senacie to ostatni moment, żeby się merytorycznie dogadać. Innego nie będzie.
Według naszych informacji kolejne rozmowy liderów klubów zaplanowane są po świętach. Ostatnie odbyły się jeszcze przed głosowaniem w Sejmie i zakończyły się fiaskiem. Jednak już wtedy PO zaproponowała liderom LiD, że w Senacie zgłosi „część poprawek”, których domagała się lewica. – Są plany porozumienia z LiD w Senacie – potwierdza Misiak. – Ale nie padła konkretna propozycja, jaka to ma być część poprawek – mówi Wojciech Olejniczak, szef Klubu LiD. – Liczymy jednak, że PO pójdzie po rozum do głowy i ustawa zostanie poprawiona. Jeśli tak się stanie, przyjmiemy to za dobrą monetę. Jeśli nie, naszego poparcia nie będzie.A poparcie jest PO niezbędne, aby odrzucić weto prezydenta. Jednak politycy Platformy podkreślają, że na zbyt dalekie ustępstwa wobec lewicy nie pójdą. – Nie mamy cały czas informacji, na jakich poprawkach LiD najbardziej zależy. Te, które dotyczą np. dokooptowania członków Krajowej Rady, wydają się nieracjonalne – mówi Dzikowski. Zdaniem Jarosława Sellina, posła niezrzeszonego, w Senacie niewiele da się przeprowadzić z tego, czego domagał się LiD (np. określenia misji). – Rozmowy PO z LiD na temat poprawek to fasada dla brutalnych targów personalnych o miejsca w KRRiT, zarządach i radach nadzorczych mediów publicznych – uważa Sellin.
Z lewicą do ostatniej chwili chce negocjować także PiS. Według naszych informacji po głosowaniu nowelizacji w sejmowych kuluarach do rozmów ponownie zachęcał Grzegorza Napieralskiego, sekretarza generalnego SLD, poseł Jacek Kurski z PiS. Obaj temu oficjalnie zaprzeczają, ale w rozmowie z „Rz” Kurski sugeruje, że porozumienie z lewicą jest możliwe.Inny poseł PiS mówi nieoficjalnie: – Jestem spokojny, że się dogadamy. LiD pokazał podczas głosowania ustawy w Sejmie, że nie chce być przystawką PO. Co na to Platforma? – PiS oferuje LiD powtórne upolitycznienie telewizji. Ale myślę, że również dla LiD celem jest jej odpolitycznienie, a nie wprowadzenie do zarządu nowego członka z SLD – mówi Misiak. – Inaczej LiD by przegrał politycznie, bo to będzie łatwo pokazać. Postawa lewicy wciąż nie jest przesądzona. Z naszych informacji wynika, że na tle ustawy medialnej doszło nawet do ostrego spięcia między Grzegorzem Napieralskim a Markiem Borowskim, który jest zwolennikiem porozumienia z PO. Napieralski ma nalegać raczej na zgłoszenie własnego projektu przez LiD. —cyb Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.gielewska@rp.pl Być może Platforma nie uwzględniła w Sejmie uwag Lewicy i Demokratów, aby w Senacie – nazywanym izbą refleksji – część z nich zaakceptować. Takie podchody ze strony partii rządzącej to nic innego jak kokieteria, która ma na celu otworzenie drogi do wspólnego odrzucenia weta prezydenta.To nie zmienia jednak w znaczącym stopniu proponowanego kształtu ustawy medialnej. Mamy w niej do czynienia z dziwną hybrydą. Z jednej strony jest tu element starego systemu, czyli Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, z drugiej – nowy pomysł, by część kompetencji regulacyjnych przeszła z KRRiT do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Należałoby raczej wzmocnić jednego z regulatorów – czego najlepszym przykładem jest Offcom na rynku brytyjskim – a nie pozostawić dwie wzajemnie zależne od siebie instytucje. Nic takiego nie występuje w całej Europie, gdzie jest tendencja do komasowania władzy. W Polsce KRRiT nadzoruje standardy, a UKE zajmuje się stroną techniczną. Konstytucyjny organ – Krajowa Rada – stanie się więc słabszy od instytucji rządowej, jakim jest UKE. Co prawda konstytucjonaliści uważają, że mieści się to w granicach prawa, ale rażąco łamie logikę budowania ładu instytucjonalnego w państwie. —not. cyb Jacek Kurski, poseł Prawa i Sprawiedliwości Rz: Co się stanie w Senacie z ustawą medialną? Platforma miała obiecać LiD, że właśnie wtedy pójdzie na ustępstwa i przyjmie część poprawek lewicy. Jacek Kurski: Przecież tak naprawdę nie chodzi o to, co będzie w tej ustawie. To jest zasłona dymna. Chodzi o to, jakie będzie porozumienie polityczne co do mediów. To nie zależy więc od żadnej „części poprawek”, ale od gwarancji jakichś fantów dla lewicy. Ale takich gwarancji LiD mieć nie będzie. Dlaczego? Bo bez względu na to, jakie poprawki PO uwzględni ze strony lewicy, to i tak większość w KRRiT i innych ciałach, od których będzie zależeć wybór władz mediów publicznych, będzie miała PO. Więc interesy lewicy nie zależą od poprawek, tylko od dogadania się politycznego. A ostatecznie – od dobrej woli PO. Sytuacja jest nieprzewidywalna. A pana zdaniem PO i LiD „dogadają się politycznie”? Szanse na to oceniam pół na pół. Gdybym był lewicą, tobym się bardzo mocno zastanowił, czy w interesie partii opozycyjnej jest uczynienie z jedynych mediów, które są w miarę obiektywne, kolejnej tuby propagandowej rządzącej Platformy. To może wam się uda dogadać z lewicą? Tu problemem jest odległość ideowa i postkomunistyczna przeszłość lewicy, ale jesteśmy, jedni i drudzy, w opozycji. Dlatego mamy podobne interesy i podobny stosunek do PO. Jesteśmy końcówkami tej samej podkowy, czyli tak daleko, że aż blisko. Blisko wam do porozumienia przeciw Platformie? Nie potrafię powiedzieć. Czekamy na to, co się stanie w Senacie, a potem w Sejmie. Ale wysyłał pan sygnały do LiD. To były sygnały w sprawach oczywistych, żeby bronić abonamentu czy nie rozwalać mediów publicznych. Takie odruchy moralne. My i lewica złapaliśmy się za głowę, widząc, że PO oszalała. A negocjacji politycznych PiS z lewicą nie prowadzi? Ja żadnych rozmów nie prowadzę. Choć wstrzymaniem się od głosu lewica ogłosiła przetarg i konkurs ofert. Do którego wy też stajecie? Kusi mnie, żeby powiedzieć, że polityk nigdy nie mówi„nigdy”, ale to byłoby naprawdę na wyrost. —rozmawiała Anna Gielewska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA