fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Ukraiński kierunek polskich firm

Panorama Kijowa
Fotorzepa, Marcin Łobaczewski Mar Marcin Łobaczewski
Przed pierwszą wizytą premiera Donalda Tuska w Kijowie polskie firmy chętniej inwestują na Ukrainie. Przyciągają je wysokie marże i potencjał rynku
Wcale nie jest tak, jak mówią niektórzy ekonomiści, że proste kopiowanie modelu biznesowego polskiego przedsiębiorstwa na Ukrainie przynosi sukces. Konkurencja co roku tam wzrasta, zwłaszcza że firmy z Europy Zachodniej zaczynają doceniać potencjał rynku (na Ukrainie mieszka ponad 46 milionów ludzi).
Ukraińscy eksperci przyznają, że korupcja jest jedną z największych przeszkód dla inwestorów. Mówią także o dużym uzależnieniu biznesu od administracji państwowej. Z kolei polscy przedsiębiorcy narzekają, że otrzymują zbyt małe wsparcie ze strony polskich władz w ekspansji na Ukrainie, zwłaszcza jeśli się porównują z firmami austriackimi czy niemieckimi. Na razie statystyki są bardzo optymistyczne. Ukraina teraz przeżywa prawdziwe oblężenie inwestorów z Polski.
– Tylko w ubiegłym roku polskie firmy zainwestowały w naszym kraju ponad 300 mln dolarów – niemal tyle, ile przez wszystkie dotychczasowe lata – powiedział dziennikarzom Ołeksandr Mocyk, ambasador Ukrainy w RP.Dyplomata stwierdził, że w tym roku może być jeszcze lepiej. Nasi biznesmeni mimo problemów uważają, że rynek ukraiński to naturalny kierunek wzrostu polskiej aktywności gospodarczej. – Najważniejszy problem to zwrot VAT. Mimo to jesteśmy bardzo zadowoleni z inwestycji na Ukrainie. Barlinek otworzył na tamtejszym rynku fabrykę desek podłogowych. Wytwarza w pełni przetworzone produkty, które w 80 proc. wędrują na eksport – powiedział Michał Sołowow, główny akcjonariusz m.in. Barlinka i Cersanitu (w ciągu dwóch najbliższych miesięcy Cersanit otworzy na Ukrainie swoją fabrykę). Bardziej przyjazne przepisy dla kapitału zagranicznego będą niezbędne z uwagi na organizację Euro 2012. Ukraińscy eksperci podkreślają, że inwestorzy będą główną dźwignią finansową prestiżowej imprezy. Wczoraj wicepremierzy Polski i Ukrainy Hryhorij Nemyria i Waldemar Pawlak podpisali protokół po posiedzeniu polsko-ukraińskiej Komisji Międzyrządowej ds. współpracy gospodarczej. Tematem dyskusji była m.in. współpraca w sferze bezpieczeństwa energetycznego oraz organizacja mistrzostw Euro 2012. Podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Kijowie (zaplanowanej na 28 marca) zostanie podpisana umowa o dwustronnej współpracy, małym ruchu przygranicznym i przygotowaniach do organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012. Wasyl Jurczyszyn Centrum Badań Gospodarczych i Politycznych w Kijowie Korupcja, nadmierna zależność biznesu od administracji państwowej, a także brak przepisów, które należycie chronią prawa własności. To najpoważniejsze przeszkody dla inwestorów na naszym rynku. Borykają się z nimi także ukraińscy przedsiębiorcy. Inwestorzy narzekają także na kłopoty ze zwrotem podatku VAT. To również wynika z braku przejrzystych przepisów. Mimo tych przeszkód Ukraina może być atrakcyjnym krajem dla zachodniego kapitału. Perspektywy są duże. Jak dotąd inwestorzy ograniczają się bowiem do sektora bankowego, rynku nieruchomości oraz handlu hurtowego. Andrzej Arendarski prezes Krajowej Izby Gospodarczej Ukraina to ważny rynek, w wielu dziedzinach niezaspokojony i nie ma większych trudności, żeby tam wejść. Problemy pojawiają się, gdy już się na nim jest. Polskie władze powinny aktywniej wspierać przedsiębiorców w działaniach interwencyjnych. Zaangażowanie instytucji państwowej ma tam dużo większe znaczenie niż firmy prywatnej. Potrzebne jest też dofinansowanie na promocję, np. wystawy, targi czy seminaria. Polska powinna też wspierać dążenia Ukrainy do wejścia do UE, bo to pociągnie za sobą zmiany prawne. Obecnie wiele przepisów jest niejasnych, pozostawiają miejsce na urzędniczą uznaniowość. Jesteś przedsiębiorcą i masz pytania biznesnaukrainie@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA