fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Wulkan emocji typowy dla Polaków

Aleksander Laskowski Lutosławski. Wulkan emocji PWM, Culture.pl, 2014
Rzeczpospolita
To nie jest tylko opowieść ?o Lutosławskim, ale również ?o tym, jak nas i naszą kulturę postrzegają artyści ze świata - pisze Jacek Marczyński.
Dopiero teraz, z pewnego dystansu, możemy w pełni ocenić, jak ważnym wydarzeniem był Rok Lutosławskiego. Nie z racji koncertów, nagrań i uroczystości, ale dzięki temu, co po nim pozostanie. I jak świat zaczął patrzeć na jego muzykę, ale także na polską tradycję.
Mówią o tym wybitni dyrygenci, rozmówcy Aleksandra Laskowskiego w książce, której bohaterem jest Witold Lutosławski. Nie ma czegoś takiego jak polska szkoła, uważa Simon Rattle, szef Berlińskich Filharmoników, ale dodaje: „W muzyce musi być jednak jakieś odzwierciedlenie niezwykłej polskiej wrażliwości. Mówi się o ciągłym drżeniu z emocji – to właśnie łączy polskich kompozytorów". „My, młodzi kompozytorzy fińscy, pod koniec lat 70. i na początku 80. czuliśmy więź z twórcami z Polski – wspomina Esa-Pekka Salonen, którego nagranie symfonii Lutosławskiego było nominowane do Grammy. – Być może chodziło o nasz stosunek do Rosji – w końcu historia Polski i Finlandii jest pod wieloma względami podobna. Oboma krajami rządził szwedzki król, oba kraje z punktu widzenia to »coś« położonego między Niemcami a Rosją".
W muzyce Lutosławskiego wszyscy dostrzegają odbicie losów jego rodziny i Polski w XX wieku, przed czym kompozytor  się bronił. O III Symfonii ukończonej w czasie stanu wojennego Brytyjczyk Edward Gardner mówi tak: „Myślałem, że polska opozycja uczyniła z niej ścieżkę dźwiękową towarzyszącą walce o wolność". Wspominając rozmowy z nim, Simon Rattle dodaje: „Na sprawy polityczne reagował jak wulkan i to odbija się w jego muzyce. Nie ma takiej możliwości, by walka, którą słychać w utworach Lutosławskiego, nie dotyczyła walki Polaków o wolność. Z drugiej strony III Symfonia to po prostu wielka symfonia, która nie potrzebuje politycznego alibi". Rattle porównuje ją z „Eroicą" i V Symfonią Beethovena, Esa-Pekka Salonen mówi, że Lutosławski pokazał, jak w XX w. można tworzyć wielkie formy muzyczne. Tej umiejętności brakuje wielu kompozytorom współczesnym. Rozmowy poprzedza esej Julii Hartwig, która czyni analogie ze sztuką jej najbliższą: „Kiedy Lutosławski pisze, że muzykę współczesną spotyka los, na który sobie częściowo zasłużyła, biorąc pod uwagę ilość niedobrych utworów muzycznych pisanych w naszych czasach, nasuwa się od razu analogia z tysiącami byle jakich tomików wierszy, zniechęcających czytelnika do poezji". Komentarz do tego dodaje Esa-Pekka Salonen: „Muzyka Witolda jest ekstremalna pod jednym względem, jest to muzyka ekstremalnie wysokiej jakości". Jacek Marczyński
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA