fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Turów jedzie do Turynu

Turów Zgorzelec zagra w finałowym turnieju Pucharu ULEB. Wicemistrzowie Polski w rewanżowym meczu 1/8 finału przegrali u siebie z wicemistrzem Ukrainy BC Kijów 58:67, ale pierwszy mecz na wyjeździe wygrali 71:59.
To była pierwsza porażka Turowa po sześciu kolejnych pucharowych zwycięstwach w hali Tip Sport Arena w Libercu, gdzie zespół rozgrywa międzynarodowe spotkania. W tym meczu nie liczyła się jednak wygrana, lecz awans, a ten, po morderczej walce, został osiągnięty. To największy sukces w historii klubu ze Zgorzelca, a na tym nie koniec. Teraz czeka go udział w turnieju Final Eight w Turynie (11-13 kwietnia), gdzie w ćwierćfinale drużyna Saso Filipovskiego spotka się z Dynamem Moskwa.
Dwunastopunktowa zaliczka z meczu w Kijowie dawała komfort spokojnych przygotowań, ale skrzydłowy Turowa Robert Witka ostrzegał przed meczem: - Jesteśmy faworytami, ale faworyci też przegrywają, więc nie należy lekceważyć rywali. Nie możemy sobie pozwolić na dekoncentrację. Pięć minut nieuważnej gry może „odbić się czkawką”. Do czkawki było bardzo blisko, gdyż słoweński trener Tomo Mahorić odrobił lekcję zadaną mu w Kijowie przez jego byłego asystenta w Olimpii Lublana, a dziś prowadzącego Turów Saso Filipovskiego i bardzo dobrze przygotował zespół. Jego drużyna była niezwykle zdeterminowana i nie pozwalała koszykarzom Turowa na swobodę w ataku.
Już w pierwszej kwarcie rywale uzyskali ośmiopunktową przewagę, którą potem udało się gospodarzom zniwelować, głównie po akcjach Davida Logana. Nieszczęścia przychodziły na Turów, gdy na parkiecie brakowało rozgrywającego Adresa Rodrigueza. Portorykańczyk dwa razy schodził z parkietu ze skręconą kostką, a rywale w tym czasie niebezpiecznie zbliżali się do odrabiania strat w Kijowa. Dwa razy brakowało im do tego zaledwie jednego punktu: w 32. minucie wygrywali 58:47 i właśnie wtedy na dobre wrócił na parkiet Ridriguez, który siedział na ławce przez całą trzecią kwartę. To on rozsądną grą i indywidualnymi akcjami (5 pkt w końcówce) uspokoił nerwowe nastroje w drużynie. Przewaga rywali zmalała do sześciu punktów na 3 minuty przed końcem. Ale znakomicie broniący koszykarze BC Kijów zerwali się jeszcze raz. Po rzucie Pooha Jetera za trzy punkty na 36 sekund przed końcem było 67:56 dla gości. W akcji meczu udanym wejściem pod kosz popisał się Logan i rywalom pozostało 14 sekund, by w ostatniej akcji doprowadzić do remisu w dwumeczu. Rzut z dystansu Artura Drozdowa był jednak niecelny. „Turów jedzie do Turynu”, wielokrotnie wykrzykiwał spiker zawodów. Awansując do ćwierćfinału Pucharu ULEB Turów poprawił osiągnięcie Prokomu Trefla, który w sezonie 2003/2004 odpadł w 1/8 finału tych rozgrywek. Zespół z Sopotu przez cztery ostatnie sezony grał w Eurolidze, wśród 24 najlepszych europejskich klubów. Drużyna ze Zgorzelca, w tej chwili bezsprzecznie najlepsza w kraju, o czym świadczy pozycja lidera ekstraklasy i ostatnie przekonujące wygrane nad pretendującymi do mistrzostwa Prokomem i Anwilem, jest już bardzo blisko elity. Awans do Final Eight Pucharu ULEB oznacza przecież miejsce wśród 32 najlepszych klubowym zespołów Europy. Jeszcze nigdy Polska nie miała w tym gronie dwóch zespołów. Saso Filipovski, trener Turowa: Dziękuję zawodnikom, którzy zostawili dziś serce na boisku. Dziękuję też kibicom, którzy byli naszym szóstym graczem. Byliśmy bardzo stremowani, stąd słabsza niż zwykle postawa. Ciężko było grać bez Andresa Rodrigueza, który dwa razy schodził z boiska z powodu kontuzji. W końcowce pokazał, że jest wielkim człowiekiem. Teraz zapraszam wszystkich do Turynu. • PGE Turów Zgorzelec - BC Kijów 58:67 (18:21, §9:15, 8:16, 13:15). Pierwszy mecz 71:59 - awans Turowa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA