Banki

Nowy bank za trzy lata zacznie przynosić zyski

Wojciech Sobieraj
Rzeczpospolita
- Tworzymy bank dla klasy średniej oraz dla małych i średniej wielkości firm - mówi Wojciech Sobieraj prezes powstającego w Polsce banku, były wiceszefem BPH
Rz: Tworzy pan nowy bank. Jaki on będzie?
Wojciech Sobieraj: Uniwersalny, ale na pewno nie będzie klonem już istniejących banków. Nie skupimy się również na wybranych segmentach klientów lub grupach produktów. Tworzymy bank dla klasy średniej oraz dla małych i średniej wielkości firm. Jak pan definiuje klasę średnią?
Są to ludzie, którzy mają telefon, dostęp do Internetu, mogą, ale nie muszą, mieć samochód. Osoby o zaspokojonych podstawowych potrzebach życiowych, aktywne, otwarte na pozytywne zmiany, patrzące optymistycznie w przyszłość. Ich aspiracje i standard życia rosną, a my chcemy zaspokoić ich potrzeby, oferując im specjalne produkty i zdecydowanie lepszą jakość obsługi. Chce pan odebrać klientów innym bankom? Zdecydowanie. To będzie bank dla tych, którzy korzystają już z usług instytucji finansowych. Dlaczego nie będzie oferty dla dużych firm? Obsługa dużych przedsiębiorstw wymaga potężnych inwestycji, kontaktów międzynarodowych. Uważam, że w dłuższym okresie na tym rynku nie ma miejsca dla graczy lokalnych. Kiedy start? Planuję start w drugiej połowie roku. Wszystko zależy oczywiście od regulatora. Nazwa jest już wybrana? Tak, wkrótce ją podamy i zaprezentujemy logo. W nowe przedsięwzięcie inwestuje grupa Carlo Tassara, która należy m.in. do rodziny Zaleskich, mającej polskie korzenie. Kwota, o której się mówi, czyli 1,5 mld zł, jest potężna. Czy te pieniądze zostaną przeznaczone tylko na budowę banku? Oprócz banku chcemy stworzyć biuro maklerskie. Helenie Zaleskiej (prezes Carlo Tassara International – red.) i mnie zależało, żeby bez względu na sytuację rynkową mieć stabilną bazę kapitałową. Dla ludzi, którzy do nas przychodzą do pracy, też jest ważne, czy bank będzie miał odpowiednie zaplecze finansowe. Towarzystwo funduszy inwestycyjnych też będzie? Chciałbym dać klientom możliwość wyboru funduszy zarządzanych przez różne TFI. Na razie tworzymy bank, a w niedalekiej przyszłości planujemy otwarcie biura maklerskiego. Ile placówek będziecie mieli w dniu startu? 80. Średnia powierzchnia jednego oddziału wyniesie 250 mkw., będzie w niej pracowało ponad dziesięć osób. Przy placówce będzie parking. W dniu startu nasi klienci będą mogli korzystać z bankowości internetowej i infolinii. Liczy pan na klasę średnią, czyli osoby powiedzmy z 5 tys. zł. Zaproponuje pan coś tym, którzy mają 100 tys. zł? Oczywiście, dla tych zamożniejszych będziemy mieli coś specjalnego. Mamy asa w rękawie. Co będzie przynosiło większe przychody: bankowość detaliczna czy obsługa firm? Szacuję, że będzie blisko równowagi, z lekką przewagą przychodów z detalu. Czy skład zarządu banku jest już pełny? Na dzień startu banku tak. Na pewno zarząd będzie się powiększał. Chciałbym, żeby w przyszłości liczył ponad dziesięć osób. Kiedy bank przestanie przynosić straty? W trzecim roku działalności. Razem z tworzonym przez Carlo Tassara i pana bankiem w drugiej połowie roku, pewnie też na jesieni, wystartują dwie inne instytucje. Czy to ułatwi wam wejście na rynek czy wprost przeciwnie? Oczywiście ułatwi. Dla nowych firm najważniejszą rzeczą jest przebić się ze świadomością swojego istnienia do potencjalnego klienta. Jeśli już to się stanie, klient musi zacząć porównywać oferty, jakość obsługi. Nowe banki sprawiały i będą sprawiać, że serwis dla klientów będzie się poprawiał, a klienci będą to zauważać. Czy utworzenie tego banku będzie pana największym sukcesem? To najważniejsze przedsięwzięcie biznesowe w moim życiu. Mówiło się, że zamierza pan budować bank wspólnie z Mariuszem Grendowiczem (właśnie został prezesem BRE Banku – red.), z którym zasiadał pan w zarządzie BPH. Nic z tego nie wyszło? Mariusz zajmuje się bankowością korporacyjną, a w tym biznesie, jak już mówiłem, liczą się banki globalne i międzynarodowe, a nie lokalne. Miał pan wiele propozycji pracy, w tym w największych polskich bankach. Wszystkim pan odmówił? Tworzenie nowego banku jest największym wyzwaniem, nieporównywalnym z żadną z propozycji, które otrzymałem. Praca dla korporacji to była moja opcja rezerwowa, w przypadku gdyby nie udało mi się zebrać kapitału na budowę nowego banku. Miał pan gotowy pomysł tuż po odejściu z BPH? Nie, powstał kilka miesięcy później. Jak to się stało, że bliżej nieznana w Polsce grupa Carlo Tassara zdecydowała się wyłożyć taką kwotę na kompletnie nowe przedsięwzięcie? Poszukiwałem kapitału dla banku, korzystając z wszelkich możliwych kontaktów. Odbyłem w sumie ponad 70 spotkań, z niektórymi instytucjami po kilka razy. W Azji, USA. W Europie byłem chyba wszędzie. Niektóre rozmowy były bardzo zaawansowane, praktycznie mieliśmy już pióra w ręku, żeby podpisać umowę. Rozmawiałem z instytucjami, które są w stanie wyłożyć dużo pieniędzy, ale nie na działalność od zera, tylko na przejęcie innego banku. Takimi pomysłami jak mój były zainteresowane głównie fundusze. Grupa Carlo Tassara w ciągu dwóch tygodni zadecydowała o zainwestowaniu w projekt naszego banku. To chyba najszybciej podjęta decyzja o tak potężnej inwestycji Jednak kwota, o której rozmawialiśmy, im nie odpowiadała. Była też grupa instytucji, która godziła się na budowanie banku od zera, jednak chciała mi dać nie tylko pieniądze, ale także swój biznesplan. Ostatecznie zostały trzy propozycje. Wahałem się, bo nie były one idealne. Zastanawiałem się nawet, czy nie przyjąć oferty pracy w jednym z polskich banków. Wtedy pojawiła się grupa Carlo Tassara. Na spotkanie umówiła nas osoba, którą znaliśmy. Była to chyba najszybciej podjęta decyzja o tak potężnej inwestycji. Pracowaliśmy z prawnikami dzień i noc przez dwa tygodnie. Rodzina Zaleski zaakceptowała w 100 proc. pana plan czy były ostre negocjacje? Pewne modyfikacje były konieczne, uważam, że wzbogaciły projekt. To negocjacje prawno-kapitałowe, a nie dotyczące biznesplanu. Ile osób już pan ściągnął? Pracuje już 270 osób. To zespół wyjątkowych i bardzo zaangażowanych w ten projekt ludzi. Dawno już takiego zaangażowania nie widziałem. Budują bank, który będzie w pierwszej dziesiątce w Polsce. Według planów będzie nas 3500 osób, będziemy największą spółką w grupie Carlo Tassara pod względem zatrudnienia. Odnoszę wrażenie, że ma pan dużą swobodę działania? Przedsięwzięcie o takiej skali może odnieść sukces jedynie pod warunkiem połączenia współpracy wielu profesjonalistów oraz znakomitych relacji z inwestorami. W przypadku naszego projektu ta współpraca jest wręcz modelowa.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL