fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wysyp błędów dotyczących funduszy emerytalnych

Powtarzanie za rządowym „Przeglądem systemu emerytalnego” tezy o wzroście długu publicznego o 280 mld zł na skutek istnienia OFE jest ignorowaniem faktów i różnych zależności, czyli w języku potocznym polityczną propagandą.
Chcielibyśmy odnieść się do kilku stwierdzeń Jakuba Borowskiego i Macieja Relugi, dwóch członków Rady Gospodarczej przy Premierze (RG), którzy w swoim artykule „Wysyp uwag o OFE" („Rzeczpospolita", 28 listopada 2012 r.) reagują na krytykę stanowiska rządowego przez członków Komitetu Obywatelskiego ds. Bezpieczeństwa Emerytalnego (KOBE) i innych ekonomistów, w szczególności na oświadczenie Business Centre Club (BCC) sygnowane nazwiskiem Stanisława Gomułki.

Konieczna dokładna analiza

Po pierwsze, w odniesieniu do centralnej kwestii – otwarte fundusze emerytalne a dług publiczny – autorzy nie dystansują się od stanowiska analityków rządowych, że przepływ części składki do OFE w całości przełożył się na zwiększenie długu publicznego.
Tymczasem ustalenie wpływu jakiegoś wydatku na dług publiczny w dłuższym okresie nie polega na zsumowaniu wydatków i oprocentowania od tych wydatków, lecz na przedstawieniu historycznej analizy polityki fiskalnej. Jest ona konieczna, gdyż nowy wydatek mógł być skompensowany spadkiem (albo ograniczeniem wzrostu) innych wydatków lub wzrostem dochodów.
Przyjęcie koncepcji rządowej oznacza rezygnację z idei wielofunduszowości, która pozwoliłaby na dostosowanie alokacji w akcje do wieku oszczędzającego
W skrócie przedstawimy zatem, jak taka analiza naszym zdaniem wygląda. Reformie emerytalnej z roku 1999 towarzyszyły w latach 1999–2012 działania kompensacyjne (reforma Hausnera, zwiększenie rygorów w obszarze nowych rent, eliminacja przedwczesnych emerytur), które zneutralizowały wpływ zwiększenia dotacji do FUS.
O tej neutralizacji świadczy fakt statystyczny, że deficyt sektora finansów publicznych był średnio taki sam zarówno przed reformą Cimoszewicza-Buzka, jak i po tej reformie. A skoro pojawienie się OFE nie wpłynęło na deficyt, to nie wpłynęło także na dług publiczny. Dlatego powtarzanie za rządowym „Przeglądem systemu emerytalnego" tezy o wzroście długu publicznego o 280 mld na skutek istnienia OFE jest dla nas ignorowaniem tych faktów i tych zależności, czyli w języku potocznym polityczną propagandą.

Kosztowny pakiet minister Gilowskiej

Po drugie, autorzy zwracają uwagę na niewątpliwy fakt statystyczny dużego wzrostu długu publicznego w latach 2009–2012, ale nie piszą, że główne przyczyny tego wzrostu to pakiet Zyty Gilowskiej na 40 mld zł, wprowadzany w dużym stopniu przez rząd Tuska, silny wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń w budżetówce oraz duży (prawdopodobnie przejściowy) wzrost wydatków na inwestycje publiczne. Tym samym znów implicite sugerują, że to transfery do OFE były tego główną przyczyną. To także traktujemy jako coś w rodzaju (prorządowej) propagandy.
Po trzecie, wysokie stopy zwrotu inwestycji OFE nie są wprawdzie gwarantowane, ale dotychczasowa ponadstuletnia historia rynków kapitałowych w krajach wysokorozwiniętych oraz dobre wyniki OFE w Polsce w ostatnich czternastu latach są dla nas ważnym materiałem empirycznym. Tego autorzy i RG nie chcą zauważyć.

Nieprawdziwe twierdzenia

Po czwarte, Rada Gospodarcza i sami autorzy słusznie zwracają uwagę na polityczny charakter decyzji o stopach zwrotu w ZUS, wskazując razem z nami na potrzebę ich obniżenia, jeśli filar I ma być samofinansujący się. Ale ani RG, ani autorzy nie odnotowują odpowiedzialności rządów, w tym dwóch rządów Tuska, za mocno spóźnione ograniczenie marż przyznanych OFE i za błędne regulacje dotyczące sposobu inwestowania kapitału przez OFE.
Obligacje rządowe stanowią lepsze zabezpieczenie wypłat niż zapisy w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych
Twierdzenie autorów, że proponowane przez rząd działania przeciwko filarowi II i na rzecz filaru I nic nie zmienią w sytuacji emerytów, uważamy za nieprawdziwe. Oprócz wysokich stóp zwrotu z inwestycji akcyjnych jest jeszcze ten argument przeciwko temu twierdzeniu, że obligacje rządowe stanowią naszym zdaniem raczej lepsze zabezpieczenie wypłat niż zapisy w ZUS.
Do takiego wniosku skłaniają nas dwa argumenty. Po pierwsze polskie zadłużenie jest relatywnie bezpieczne za sprawą konstytucyjnej bariery długu do PKB. Po drugie z obligacji można utworzyć zdywersyfikowany portfel, na który będą składać się obligacje krajów, miast i/lub obligacje korporacyjne. Ponadto odejście od pierwotnej koncepcji wypłat emerytur kapitałowych pozostawia finansowanie bieżących emerytur w całości w rękach ZUS.
Przewidywany znaczny i systematyczny spadek zatrudnienia w Polsce w najbliższych kilku dziesięcioleciach, połączony z silnym w tym czasie wzrostem liczby emerytów, może w latach dużych okresowych dekoniunktur spowodować tak duży spadek wpływów do ZUS, że zmusi władze do obniżenia bieżących świadczeń.
Takie zagrożenie byłoby mniejsze, gdyby – zgodnie z pierwotną koncepcją – co najmniej 40 proc. świadczenia było finansowane z OFE, a co najwyżej 60 proc. z ZUS. Dodatkowo przyjęcie koncepcji rządowej oznacza rezygnację z idei wielofunduszowości, która pozwoliłaby na dostosowanie alokacji w akcje do wieku oszczędzającego.

Błędny wniosek

Na koniec chcielibyśmy się odnieść do interpretacji przez Borowskiego i Relugę przytoczonego przez nich artykułu Hagemejera, Makarskiego i Tyrowicz. Artykuł ten rozważa problem normatywny – w jakim stopniu należy finansować budowę filara kapitałowego długiem, a w jakim podatkami/składkami. Przedmiotem badania nie jest kwestia oceny faktycznego finansowania reformy w Polsce. Tymczasem Borowski i Reluga wyciągnęli wniosek, którego w artykule nie ma, mianowicie, że utworzenie OFE „przyczyniło się do wzrostu długu publicznego". Nie zauważyli zaś, że z modelu przywołanych autorów wynika, iż utworzenie filara kapitałowego ma korzystne efekty dobrobytowe, które nie znikają, nawet gdyby finansowanie reformy miało miejsce częściowo przez dług publiczny.
Stanisław Gomułka, członek korespondent PAN i główny ekonomista Business Centre Club (BCC)
Maciej Bitner, doktorant na wydziale ekonomicznym UW i główny ekonomista Wealth Solutions
Artykuł nie musi wyrażać poglądów instytucji, z którymi autorzy są związani
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA