fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Rekonstrukcje. Powtórka z pacyfikacji

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski KS Krzysztof Skłodowski
Środowiska kresowe przygotowują kolejne odtworzenie ataku UPA na polską wieś – dowiedziała się „Rz”.
Mordowanie polskich rodzin kosami, widłami i siekierami, plądrowanie opustoszałych domów, a na koniec ich podpalenie – tak wyglądała lipcowa rekonstrukcja ataku UPA na polską wieś, którą zainscenizowano w Radymnie na Podkarpaciu. Wywołała ostre spory. Pomysł chwaliły środowiska kresowe, protestowała mniejszość ukraińska. Podzieleni w opiniach byli politycy.
Te kontrowersje mogą powrócić, bo środowiska kresowe organizują kolejne obchody rocznicy mordów na Kresach. Planowana jest też następna rekonstrukcja. W czerwcu w Wołowie na Dolnym Śląsku odtworzona ma zostać zagłada wsi Huta Pieniacka, której 28 lutego 1944 roku dokonał złożony z ochotników ukraińskich oddział SS-Galizien.
Inscenizacja w Radymnie odbyła się tydzień po 70. rocznicy „krwawej niedzieli" na Wołyniu 11 lipca 1943 roku, kiedy to Ukraińcy przypuścili atak na blisko 100 polskich miejscowości. Ta data to symbol rzezi wołyńskiej. W jej rocznicę odbyły się też obchody państwowe.
Jednak 70 lat temu w kolejnych miesiącach Ukraińcy kontynuowali czystki. I tym wydarzeniom mają być poświęcone kolejne obchody organizowane przez środowiska kresowe.
Rozpoczną się w lutym, w rocznicę zbrodni w Hucie Pieniackiej, w której śmierć mogło ponieść nawet 1,5 tys. osób. Tej samej nocy Ukraińcy zaatakowali wieś Korościatyn koło Monasterzysk. Potomkowie ocalałych z rzezi żyją w zachodniej Polsce, m.in. w Lwówku Śląskim i Borowie k. Strzelina. Tam w lutym odbędą się uroczystości rocznicowe.
W Wołowie rekonstrukcja ataku na Hutę Pieniacką odbędzie się w czerwcu.
– Sam pochodzę z Huty i zginęła tam moja rodzina. Organizując rekonstrukcję, chcemy oddać hołd przodkom – mówi „Rz" Wojciech Orłowski z Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej w Wołowie. – Nie chcemy epatować okrucieństwem – zastrzega.
Podobnie jak przed 70 laty Polacy najpierw mają zostać wprowadzeni grupami do miejscowego kościoła, gdzie będą zainscenizowane pierwsze zabójstwa. Apogeum zbrodni ma nastąpić po wyprowadzeniu Polaków ze świątyni. Twórcy rekonstrukcji zainscenizować mają nawet nabijanie dzieci na sztachety.
Inscenizacji w Radymnie sprzeciwiał się Związek Ukraińców w Polsce. Jego prezes Piotr Tyma mówi „Rz", że obawia się również o przebieg widowiska w Wołowie.
– Nie trzeba być wielkim specjalistą od zachowań społecznych, by zorientować się, co może się stać, gdy uruchomimy takie emocje. Szczególnie że organizatorzy starają się dowieść, że było to okrucieństwo niespotykane na skalę światową, a winna jest tylko jedna strona – zauważa Tyma.
Jeden z liderów środowisk kresowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówi jednak, że jeśli tego typu inscenizacje wywołują kontrowersje, to tylko z powodu wieloletniego ukrywania prawdy o zbrodniach Ukraińców.
– Kontrowersje skończą się, gdy zbrodnie nazwie się wprost ludobójstwem – przekonuje.
Dodaje, że Kresowianie rocznice kolejnych rzezi UPA będą obchodzić przez cały przyszły rok. Poszczególne wydarzenia odbędą się m.in. w Gliwicach, Wrocławiu, Tomaszowie Lubelskim, Zamościu i Przemyślu, a kulminacją będzie Dzień Kresowy 1 czerwca w Kędzierzynie-Koźlu.
Rocznicom wydarzeń najprawdopodobniej nie będą towarzyszyć oficjalne obchody państwowe. – Uroczyste obchody z udziałem prezydenta miały miejsce w lipcu – przypomina „Rz" doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasz Nałęcz.
W odniesieniu do rekonstrukcji w Wołowie mówi, że powinniśmy dążyć do „uwiecznienia w pamięci wydarzeń historycznych", jednak „bez wznoszenia murów dzielących nas z Ukraińcami".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA