fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Czy to koniec komentarzy w Internecie: Delfi AS v. Estonia

dr Paweł Litwiński, adwokat, partner w Barta Litwiński Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów, Instytut Allerhanda w Krakowie
www.sxc.hu
W mediach szerokim echem odbił się niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej ETPCz) w sprawie Delfi AS v. Estonia. Pojawiały się głosy, że ten wyrok oznacza albo koniec komentowania artykułów publikowanych w Internecie, albo konieczność ograniczenia komentarzy tylko do takich, które pochodzą od zarejestrowanych użytkowników. I zakładając, że przy pierwszym żądaniu od osoby mieniącej się pokrzywdzoną takim komentarzem, dane autora zostaną jej udostępnione.
Czego sprawa dotyczyła? Mianowicie 24 stycznia 2006 r. estoński portal internetowy prowadzony przez spółkę Delfi AS opublikował artykuł dotyczący rzekomego zniszczenia przejść w morskiej pokrywie lodowej przez spółkę SLK. Artykuł pochodził od spółki Delfi AS. Pod tym artykułem w ciągu 2 dni pojawiło się 185 komentarzy pochodzących od osób czytających portal, z czego ok. 20 zawierało groźby i obraźliwe sformułowania pod adresem członka rady nadzorczej spółki SLK. 9 marca tegoż samego roku Delfi AS otrzymała wezwanie do usunięcia komentarzy oraz do zapłaty ok. 32.000 EURO zadośćuczynienia pochodzące od pełnomocnika członka rady nadzorczej spółki SLK. Tego samego dnia komentarze usunięto, ale odmówiono zapłaty zadośćuczynienia.
W tej sytuacji Delfi AS została pozwana przed estońskim sądem o zapłatę zadośćuczynienia. Sąd pierwszej instancji powództwo oddalił uznając, że Delfi AS nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy na zasadzie przepisów o wyłączeniu odpowiedzialności tzw. ISP (pośredników w Internecie), w tym przypadku podmiotów świadczących usługi hostingowe (Estonia, podobnie jak Polska, implementowała przepisy dyrektywy 2000/31/EC). W tym przypadku w grę wchodził estoński odpowiednik art. 14 dyrektywy, czyli przepis wyłączający odpowiedzialność podmiotu świadczącego usługi hostingowe za treści pochodzące od osób korzystających z usługi hostingowej. Rozumowanie było proste – portal zapewnia tylko możliwość publikowania komentarzy na swoich stronach, ale komentarze pochodzą od osób trzecich. Skoro tak, nie powinien ponosić odpowiedzialności za treść tych komentarzy. Jednakże sąd apelacyjny w Tallinie uchylił wyrok sądu I instancji, rozpoczynając tym samym serię orzeczeń estońskich sądów (w tym Sądu Najwyższego) w tej sprawie. Otóż estońskie sądy uznały prawomocnie, że rola Delfi AS w odniesieniu do komentarzy publikowanych na prowadzonym przez siebie portalu nie była ograniczona wyłącznie do czynności o charakterze technicznym, automatycznym i biernym, które to cechy zdaniem Trybunału Sprawiedliwości UE charakteryzują m.in. sposób działania podmiotu świadczącego usługi hostingowe (z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w połączonych sprawach od C?236/08 do C?238/08, Google France i Google). Przeciwnie – z faktu, że Delfi AS samodzielnie nie pisała komentarzy pojawiających się pod artykułami w prowadzonym przez siebie portalu nie wynika brak kontroli Delfi AS nad tymi komentarzami. W ocenie estońskiego sądu najwyższego jest dokładnie odwrotnie – Delfi SA taką kontrolę sprawuje, a wynika z faktu, że to Delfi AS ustaliła reguły komentowania, podejmowała decyzje o zamieszczeniu lub nie konkretnego komentarza, a także o usuwaniu komentarzy (istniała procedura zgłaszania komentarzy naruszających prawo, a dodatkowo portal usuwał część komentarzy z własnej inicjatywy). Z drugiej strony, autorzy komentarzy nie posiadali nad nimi żadnej kontroli – po ich zamieszczeniu nie mogli ich ani zmieniać, ani usuwać. Zadośćuczynienie, jakie zasądzono od Delfi AS, wyniosło ok. 320 EURO.
W tej sytuacji Delfi AS zdecydowała się na wniesienie skargi do ETPCz, zarzucając Estonii naruszenie art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (dalej Konwencja), gwarantującego wolność słowa. Delfi AS podnosiła mianowicie, że obowiązek prowadzenia prewencyjnej cenzury w odniesieniu do komentarzy na prowadzonym przez siebie portalu internetowym narusza przysługujące Delfi AS prawo do dzielenia się informacją tworzoną i udostępnianą przez osoby trzecie.
W tym miejscu wypada rozpocząć referowanie stanowiska ETPCz – ale to referowanie trzeba rozpocząć od przytoczenia, czego w tym stanowisku nie ma. Nie ma w nim mianowicie rozważań na temat tego, jaka była rola Delfi AS w stosunku do komentarzy publikowanych na portalu. Trybunał ujął to wprost – nie jest zadaniem Trybunału wkraczanie w kompetencje sądów krajowych. Skoro więc sądy estońskie przyjęły, że Delfi AS nie spełnia kryteriów wyłączenia odpowiedzialności podmiotu świadczącego usługi hostingowe, ETPCz tego nie kwestionował. Trybunał skupił się natomiast na ocenie, czy orzecznictwo sądów krajowych nie prowadzi do naruszenia Konwencji. Innymi słowy, czy wynikający z estońskiego prawa krajowego obowiązek zapewnienia przez portal internetowy, aby publikowane na nim przez osoby trzecie komentarze nie naruszały praw innych osób (i ukaranie Delfi SA za naruszenie tego obowiązku), pozostaje w zgodzie z art. 10 Konwencji.
Na tak postawione pytanie Trybunał udzielił odpowiedzi twierdzącej – uznał mianowicie, że decyzje estońskich sądów w spr. Delfi AS nie naruszyły art. 10 Konwencji. Na poparcie takiego stanowiska Trybunał przytoczył szereg argumentów: treść i charakter komentarzy, fakt publikacji komentarzy w odpowiedzi na artykuł pochodzący od Delfi AS i możliwość przewidzenia, że takie komentarze będą się pojawiały, brak wdrożenia należytych środków ochrony przed komentarzami naruszającymi prawa osób trzecich i wreszcie praktyczną trudność w dochodzeniu odpowiedzialności bezpośrednio od autorów komentarzy.
A co takie stanowisko Trybunału oznacza dla praktyki stosowania prawa na przyszłość? Z jednej strony, ETPCz zręcznie uniknął wypowiadania się na temat stosowania w tej sprawie przepisów dyrektywy 2000/31/EC, co jednak wydaje się kluczowe i od czego nie da się uciec: czy publikowanie na własnych stronach internetowych komentarzy pochodzących od innych osób jest przechowywaniem informacji przekazanych przez usługobiorcę (art. 14 ust. 1 dyrektywy 2000/31/EC)? Czy sądy estońskie miały rację, przyjmując, że nie jest? Z drugiej strony, powołując się na argumenty, które przytaczam wyżej, Trybunał w istocie zaproponował własne rozumienie przesłanek wyłączenia odpowiedzialności podmiotu świadczącego usługi hostingowe. Wśród tych przesłanek na pierwszy plan zdaje się wybijać konieczność wdrożenie należytych środków ochrony przed komentarzami naruszającymi prawa osób trzecich i problem dochodzenia odpowiedzialności bezpośrednio od autorów komentarzy. Pierwszy element, tj. ochrona przed komentarzami naruszającymi prawa osób trzecich, stoi w jawnej sprzeczności z art. 15 dyrektywy 2000/31/EC, który ustanawia zasadę nie monitorowania treści będących przedmiotem m.in. usług hostingowych (brak obowiązku cenzury prewencyjnej). Zgodnie z tą zasadą ten, kto świadczy usługi hostingowe (udostępnia w Internecie treści pochodzące od innych osób, np. komentarze, ale też całe strony internetowe), nie ma obowiązku sprawdzać, czy treści będące przedmiotem usługi nie naruszają prawa – musi dopiero reagować na informacje o takich naruszeniach. Drugi, tj. problem dochodzenia odpowiedzialności bezpośrednio od autorów komentarzy, to z kolei znane od wielu lat pytanie: czy i pod jakimi warunkami ten, kto świadczy usługi hostingowe, powinien ujawnić dane osobowe autora treści będących przedmiotem hostingu osobie, która oświadcza, że zamierza tegoż autora pozwać? W sprawie Delfi AS pytanie brzmiało by więc tak: czy portal powinien ujawnić dane osobowe autora komentarza na pierwsze żądanie tego, kto oświadcza, że zamierza pozwać autora? Na to pytanie dzisiaj nie da się udzielić dobrej odpowiedzi, a dyskusje na ten temat trwają, także w Polsce.
Stanowisko Trybunału w sprawie Delfi AS v. Estonia nie daje dobrych odpowiedzi, a zamiast tego rodzi nowe pytania o fundamentalny dotychczas podział na dostawców treści i pośredników (ISP). Uznanie portalu prowadzonego przez Delfi AS za dostawcę treści w zakresie komentarzy publikowanych przez osoby trzecie podział ten niebezpiecznie zaburza, nie wskazując jednocześnie jasnych i przekonujących kryteriów podziału.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA