fbTrack

Rzymianin nadwiślański

Maturzysta, rocznik 1931. Świat stał otworem: kto mógł przypuścić, że skończy się za 10 lat?
Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego
Czas nie jest sprzymierzeńcem Bolesława Micińskiego. Jubileuszowe dwa tomy esejów, zamiast w stulecie urodzin pisarza wiosną 2011 roku, ukazały się z rocznym opóźnieniem. Z kolei majowa siedemdziesiąta rocznica śmierci przeszła bez echa.
Na tle szarości PRL jego pisarstwo, na wskroś przesiąknięte słońcem Śródziemnomorza, olśniewało. Jedyny, kultowy wybór pism z 1970 roku mienił się feerią barw, przez pokolenia przedwojenne prawie zapomnianych, a młodszym już nieznanych. Wszak perspektywa barbarzyńcy w ogrodzie, wyzutego z europejskiego dziedzictwa, na którą skazany był ówczesny przybysz zza żelaznej kurtyny, Zbigniew Herbert, ćwierć wieku wcześniej Micińskiemu wydałaby się całkiem obca. On jeszcze w ogrodzie kultury zachodniej czuł się w pełni u siebie, bo w niej wyrósł.

Latyn wieczny tułacz

Wychowanek warszawskiego gimnazjum im. Reytana należał do ostatniej generacji, która odebrała wykształcenie klasyczne. Bez przesady można powiedzieć, że to czyniło go bliższym Kochanowskiemu niż Witkacemu, którego teorią Czystej Formy zresztą się fascynował. Kiedy jednak chciał scharakteryzować jej autora, napisał: „Zupełny humanizm (nie znał Homera i języków starożytnych)". Uw...
Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL