fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Skarb Państwa zapłaci za złe prawo w turystyce?

AFP
Klient biura podróży stracił ponad 5 tysięcy złotych, bo upadło biuro podróży Summerlese, w którym wykupił wycieczkę do Grecji. Teraz skarży Skarb Państwa o zwrot tych pieniędzy
To chyba pierwszy wypadek kiedy klient biura podróży ubiega się o swoje pieniądze, wnosząc pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Ale w jego ślady chętnie pójdą następni. Kolejka może być  długa.
Warszawskie biuro podróży Summerelse prowadzone przez spółkę Oriac ogłosiło niewypłacalność w sierpniu 2012 roku. Organizowało wyjazdy do Egiptu, Turcji, Grecji, Bułgarii i na Majorkę. To był jego trzeci rok działalności. Rozwijało się dynamicznie, w 2011 roku miało 24 miliony złotych przychodów, co lokowało je na 21 miejscu wśród krajowych biur podróży.
Jak się okazało, marszałek Mazowsza musiał sprowadzić z zagranicy 526 klientów tego biura, którzy nie mieli opłaconych samolotów. Nie wystarczyło na ten cel pieniędzy z gwarancji ubezpieczeniowej - 396 tysięcy złotych. Dlatego marszałek dołożył z budżetu samorządu wojewódzkiego 186 tysięcy złotych. Liczył, że pieniądze zwróci mu później wojewoda. Jak już wiadomo (czytaj: „Marszałkowie mają dosyć metody kelnerskiej"), przeliczył się i teraz procesuje się ze Skarbem Państwa o tę sumę.
Bez pieniędzy zostali w tej sytuacji klienci, którzy wpłacili pieniądze na wyjazd, lub ich część, lecz nie zdążyli w ogóle wyruszyć z kraju. Wszyscy dostali od marszałka zawiadomienie, że nie ma dla nich pieniędzy, bo całą gwarancję pochłonęło ściąganie klientów z zagranicy.

Marszałek: nie mam dla was pieniędzy

- W związku z brakiem uregulowań prawnych dotyczących sytuacji, kiedy środki z umowy gwarancji okażą się niewystarczające, marszałek wystąpił do ministra sportu i turystyki o wskazanie, w jaki sposób poszkodowani klienci, którzy nie otrzymają wypłat z gwarancji ubezpieczeniowej, mogą dochodzić swoich pieniędzy, zgodnie z tym co  gwarantuje im  ustawa o usługach turystycznych – tłumaczy rzeczniczka marszałka Marta Milewska. - Minister poinformował, że poszkodowani mogą dochodzić roszczeń bezpośrednio od organizatora turystyki na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, a także mogą zgłosić roszczenia w stosunku do upadłego biura podróży w ramach postępowania upadłościowego.
Milewska nie wspomina, że jest jednak jeszcze jedna droga i to skuteczniejsza – pozwanie Skarbu Państwa. Ten przynajmniej jest wypłacalny.
Skarb Państwa może pozwać każdy poszkodowany klient upadłego biura podróży, jeśli nie wystarczyło dla niego pieniędzy z gwarancji. Wystarczy, że powoła się na unijną dyrektywę 91/314, która nakazuje, by pieniądze wpłacane przez klientów organizatorów turystyki były zawsze chronione. Jeśli państwo nie zapewniło im tego w prawie krajowym (dopuściło do tego, że touroperatorzy mają za małe gwarancje), musi za to odpowiedzieć.

Obywatel ma prawo, unijne

Sprawę klienta Summerelse prowadzi radca prawny z krakowskiej kancelarii Bielański i Wspólnicy dr Piotr Cybula. Jak tłumaczy, przed skierowaniem sprawy do sądu nie otrzymał jakiejkolwiek odpowiedzi od ministra finansów, do którego skierował żądanie zapłaty. Wobec tego w lipcu Cybula złożył w imieniu swojego klienta pozew do sądu przeciwko Skarbowi Państwa. Prawnik spodziewa się, że na etapie postępowania sądowego Skarb Państwa zajmie już postawę bardziej aktywną.
- Z punktu widzenia prawa unijnego sprawa wydaje się jasna, prawo unijne gwarantuje ochronę środków wpłaconych przez klientów biur podróży. Jeśli państwo wadliwie wprowadza tę ochronę, klient ma prawo dochodzić roszczeń od niego – podkreśla.
Prawnik w pozwie powołuje się też na orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który w podobnych wypadkach, w innych krajach, stawał po stronie konsumentów.

Co na to Komisja Europejska?

Zwraca przy okazji uwagę, że brak zabezpieczenia klientów biur podróży w polskim prawie trwa od lat. Sytuacja się nie zmieniła nawet po tym, jak Komisja Europejska przed nowelizacją ustawy o usługach turystycznych w roku 2010 zwróciła Polsce uwagę na niedostateczne zabezpieczenie interesów konsumentów po upadku kilku biur podróży. Zmiana ustawy o usługach turystycznych przeprowadzona w 2010 roku nie pomogła.
- Dlatego zwróciłem się do Komisji Europejskiej z pytaniem, czy wobec kolejnych upadłości biur podróży, kończących się pozostawieniem klientów bez pełnych zwrotów pieniędzy, próbowała wpłynąć na polski rząd, żeby poprawił prawo – dodaje Piotr Cybula.
W podobnej sytuacji jak klient Cybuli są lub znajdą się za chwilę – w zależności od tego na jakim etapie jest zbieranie roszczeń przez marszałków – tysiące klientów upadłych biur podróży, dla których nie wystarczy pieniędzy z gwarancji, aby odzyskali całe wpłacone sumy.
Najświeższy przykład to klienci bielskiego biura OK Services Travel, które zgłosiło niewypłacalność  14 sierpnia. Już dzisiaj wiadomo, jak mówi rzeczniczka marszałka Śląska Aleksandra Marzyńska, że 58 tysięcy złotych z gwarancji tego organizatora w całości zużyte zostanie na potrzeby sprowadzenia z zagranicy turystów. Tymczasem liczbę tych, którzy wpłacili pieniądze, ale nie pojechali szacuje się na około tysiąc. Już niektórzy z nich organizują się, by walczyć o pieniądze w sądzie przeciw Skarbowi Państwa (czytaj: „Klienci OK Services przeciw Skarbowi Państwa").
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA