fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Najpierw prawo, potem bezpieczeństwo

Nowojorska policja zbyt często kontroluje obywateli i ich pojazdy
AFP/Getty Images
Nowojorska policja musi zrezygnować z metody stop–and–frisk, czyli ulicznych zatrzymań i rewizji.
Korespondencja z Nowego Jorku

Stosowana przez nowojorską policję praktyka zatrzymywania i przeszukiwania na ulicy osób podejrzewanych o prowadzenie działalności przestępczej jest niezgodna z konstytucją, orzekł sąd federalny w Manhattanie.
Według sędzi Shiry Scheindlin zastosowana przez New York Police Department (NYPD) praktyka stop-and -frisk, czyli „zatrzymaj i przeszukaj” doprowadziła pośrednio do profilowania rasowego. Sąd zarządził wprowadzenie takich zmian, aby nie naruszać praw obywatelskich osób podejrzewanych o przestępstwa.
Po raz pierwszy w historii NYPD nad ich wprowadzeniem w życie ma czuwać niezależny obserwator. Większość osób zatrzymywanych przez nowojorskich policjantów stanowili bowiem Afroamerykanie i Latynosi. W trakcie składania zeznań okazało się, że ponad 80 proc. przeszukiwanych w ramach stop-and-frisk było przedstawicielami jednej z tych dwóch grup rasowo-etnicznych. W 90 proc. przypadków zatrzymywanym nie przedstawiano żadnych zarzutów, albo uniewinniały ich sądy.
Stop-and-frisk od wielu miesięcy jest przedmiotem zażartych sporów prawnych o granice wolności obywatelskiej w USA. Jego zwolennicy przedstawiali tę metodę jako element szerszej strategii walki z przestępczością, przynoszącej zresztą w przypadku Nowego Jorku, bardzo dobre efekty.
Nic więc dziwnego, że burmistrz Michael Bloomberg zapowiedział natychmiastową apelację, twierdząc, iż wcielenie w życie decyzji sędzi Scheindlin zaowocuje wzrostem liczby popełnianych w Nowym Jorku przestępstw. „Nasze miasto, a właściwie cały nasz krają, staną się miejscem dużo bardziej niebezpiecznym”, powiedział Bloomberg, który w tym roku kończy swoją trzecią i ostatnią kadencję jako gospodarz miasta. Na drugiej stronie barykady stanęli jednak twardo obrońcy praw człowieka, uważając prawo do zatrzymania i przeszukania przez policjanta dowolnej „podejrzanej” osoby za naruszenie praw obywatelskich.
Najnowsze orzeczenie sądu federalnego to efekt jednego z trzech pozwów zbiorowych wniesionych przez Center for Constitutional Rights. „Zdecydowali się na taki krok, ponieważ głęboko wierzyli, że to co robi NYPD, jest z gruntu złe i chcieli to przerwać”, uzasadnia motywację obrońców praw człowieka prawnik centrum Darius Charney. Sprawę policyjnych przeszukań reguluje precedensowe orzeczenie Sądu Najwyższego z 1968 roku (Terry v. Ohio) przyznające policji prawo do zatrzymania osoby, wobec której istnieje „rozsądne podejrzenie” popełnienia przestępstwa. Przeszukanie może nastąpić, jeśli policja ma „rozsądne” obawy, że jest on uzbrojony i stanowi bezpośrednie zagrożenie. Według obrońców praw człowieka, interpretacja prawa zastosowana przez NYPD wykracza jednak daleko poza te ramy.
Kilka dni wcześniej obrońcom praw obywatelskich udało się wywalczyć decyzję sądu o konieczności usuwania z policyjnych baz danych informacji o osobach, które zatrzymano w ramach stop-and-frisk i którym nie przedstawiono żadnych zarzutów. Informacje gromadzone przez NYPD były bowiem wykorzystywane przy prowadzeniu dochodzeń w sprawie innych przestępstw kryminalnych. Tylko w 2012 roku w ramach stop-and-frisk przeszukano w 8-milionowym Nowym Jorku 685 tys. osób.
Ponieważ orzeczenie wydał sąd federalny, może ono mieć poważne konsekwencje także w innych częściach Stanów Zjednoczonych. „To z pewnością dzwonek alarmowy dla każdego szefa policji w tym kraju, aby zwracać większą uwagę na prawa konstytucyjne zatrzymywanych”, komentuje w „Wall Street Jorurnal” Eugene O'Donnell, profesor prawa na nowojorskim John Jay College of Criminal Justice. Eksperci przyznają jednak, że to Nowy Jork jest pionierem tej metody prewencji. Możliwe jednak, że organizacje broniące praw obywatelskich zaczną teraz zaskarżać w sądach metody stosowane także przez inne departamenty policji, zwłaszcza tam, gdzie profil rasowy zatrzymań jest nieproporcjonalny w stosunku do struktury demograficznej całej populacji.
Orzeczenie w sprawie stop-and-frisk jest komentowane także w USA w ramach toczącej się dyskusji na temat rosnących uprawnień państwa zarówno na szczeblu federalnym, jak stanowym i lokalnym do kontroli swoich obywateli. Ujawnione przez b. pracownika CIA Edwarda Snowdena programy inwigilacji zarówno rozmów telefonicznych, jak i Internetu podgrzały jeszcze bardziej atmosferę toczonych w USA sporów. Różnice opinii w tej sprawie nie pokrywają się zresztą z tradycyjnym podziałem politycznym na republikanów i demokratów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA