fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Albo pionierki, albo lakierki

Pionierka obozowa niemal profesjonalna. Gdyby jeszcze nie ten toi-toi na drugim planie...
Reporter, Krystian Dobuszyński Krystian Dobuszyński
Komórki w kieszeniach, toi-toie, a zamiast kuchni polowych – stołówka. Letnie obozy harcerskie zaczynają przypominać wczasy. Powód? Po pierwsze, biurokracja, która niszczy skautowskie tradycje. A po drugie i trzecie?
Mówią, że diabeł tkwi w szczegółach. Zatem szczegół: na związanym z ZHP portalu natropie.pl Radosław Rosiejka – jak czytamy – przez dwa lata drużynowy 159. Poznańskiej Drużyny Wędrowniczej z Hufca Piast Poznań – Stare Miasto, wspominając ubiegłoroczną Wędrowniczą Watrę, narzeka na kulinarne lenistwo koleżeństwa-druhów.

– Można zaryzykować stwierdzenie, że obecnie wędrownicy opierają swoją dietę na zupkach chińskich – pisze poznański harcerz. – Jak było na zlocie? Po przedpołudniowych zajęciach można było dostrzec kolejkę po wrzątek. Prawie wszyscy w tej kolejce zalewali gorącą wodą zupki instant.Bez kwaterki, lecz z kelnerką Rosiejka się temu dziwi, wskazując, jak różne rzeczy można upichcić (jeśli się chce) na trasie czy obozie (ZHP, wzorem brytyjskich skautów, wydał nawet swoją książkę kucharską), i za pomocą czego. I konkluduje: – W końcu jesteśmy wędrownikami, a to do czegoś zobowiązuje. Nie powinniśmy iść na łatwiznę.Ha...
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA