fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Szczepionki budzą strach

Część lekarzy uważa, że dzieci w Polsce dostają za dużo szczepionek w pierwszym roku życia
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Główny Inspektorat Farmaceutyczny nie wie, ilu dzieciom podano wycofane właśnie z obrotu dwa preparaty.
Rodzice małych dzieci w panice. Po wycofaniu przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) dwóch serii popularnych szczepionek podawanych dzieciom w pierwszych miesiącach życia gorączkowo szukają informacji o tym, czy ich maluchy zaszczepiono feralnym preparatem.
Pierwsza z usuniętych z obiegu szczepionek to Euvax B przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, która jest podawana dzieciom już w pierwszej dobie życia. Druga to Tripacel, przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi.
Ich wycofanie to prawdopodobnie skutek niewłaściwego przechowywania. Nieoficjalnie mówi się, że w tej sprawie zaalarmowała inspekcję farmaceutyczną pielęgniarka z jednej z przychodni w Krakowie.

Urzędnicy nie wiedzą

Wycofane szczepionki podawano maluchom przez ostatnie osiem miesięcy – od końca listopada 2012 r. do 15 lipca 2013 r. Nie wiadomo jednak, ile dzieci w tym czasie zaszczepiono. Urzędnicy umywają ręce. W GIF poinformowano nas, że Inspektorat nie ma na ten temat informacji. „Dane dotyczące wielkości serii oraz ich dystrybucji posiada wyłącznie podmiot odpowiedzialny" – napisano, nie precyzując, co jest owym „podmiotem".
Sanepid z kolei odesłał nas do... GIF.
Nie wiadomo także, u ilu z tych maluchów wystąpiły działania niepożądane. Inspektorat tłumaczy się, że nie wpłynęły żadne zgłoszenia dotyczące działań niepożądanych po podaniu szczepionki.
Wśród rodziców krążą jednak inne informacje. Na facebookowym profilu organizacji antyszczepionkowej STOP NOP można znaleźć kilkadziesiąt wpisów o tym, z jakimi kłopotami zdrowotnymi muszą borykać się rodzice zaszczepionych tymi preparatami dzieci.
Grozi nam epidemia chorób zakaźnych?
– Średnio co czwarty rodzic, który się do nas zgłasza, opowiada, że dziecko zaczynało chorować na zapalenie oskrzeli i ujawniało się atopowe zapalenie skóry – opowiada Justyna Socha ze STOP NOP. Według jej relacji były też przypadki bezdechów, drgawek, drżenia mięśni i zaburzeń pracy serca.
– Od czasu szczepienia moje dziecko ciągle choruje. Miało ostre zapalenie oskrzeli i anginę. Straciło też apetyt i przestało przybierać na wadze. Próbuję się dowiedzieć, czy to dlatego, że było zaszczepione, ale w naszej przychodni nikt ze mną na ten temat rozmawiać nie chce – opowiada Agnieszka z Poznania, matka, której dziecko dostało szczepionkę z wadliwej serii.
Jak tłumaczy dr Paweł Grzesiowski, pediatra i immunolog te choroby nie mają nic wspólnego ze szczepieniami. – Aby zachorować na zapalenie oskrzeli, trzeba się najpierw zarazić, a atopowe zapalenie skóry to choroba o podłożu genetycznym, chociaż po szczepieniu może dojść do jej zaostrzenia – mówi.  Dodaje, że z niepożądanym odczynem poszczepiennym mamy do czynienia bezpośrednio po szczepieniu, a nie po kilku tygodniach.
Tyle że urzędnicy nie dostarczają rodzicom wiedzy. Nawet o samym wycofaniu wadliwych serii szczepionek GIF poinformował wyłącznie w suchym komunikacie ukrytym na swojej stronie internetowej.
– Jestem wściekła, że podano mojemu dziecku takie świństwo. O sprawie dowiedziałam się z Internetu i sama muszę szukać na ten temat informacji – mówi Agnieszka z Poznania.

Kontrowersyjny Euvax

Złą sławą cieszy się przede wszystkim koreańska Euvax B. – W Europie się nią nie szczepi, bo wywołuje zbyt wiele działań niepożądanych. W Polsce wciąż się ją stosuje, bo jest tańsza od uznawanych za bezpieczniejsze szczepionek nowej generacji – mówi Socha.
W Polsce już co najmniej dwa razy wycofywano ją czasowo z obrotu. Latem zeszłego roku, gdy w pojemnikach z nią pojawiały się osady, płyn tracił jednorodność. W 2007 r., kiedy pojawiły się informacje o tym, że po jej zaaplikowaniu w Wietnamie kilka osób zmarło.
– Teraz jednak ta szczepionka spełnia wszystkie wymagania. Zwłaszcza po tym, gdy w 2011 r. poprawiono jej skład i usunięto z niej zawierający rtęć triomersal. Z medycznego punktu widzenia nie różni się od innych szczepionek przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B – tłumaczy Grzesiowski.
Rodzice jednak żądają teraz zakazu jej stosowania. Jak ustaliła „Rz", w STOP NOP i wśród kontaktujących się ze stowarzyszeniem rodziców dojrzewa pomysł złożenia pozwu zbiorowego – przeciwko Skarbowi Państwa, resortowi zdrowia lub innej instytucji odpowiedzialnej za zdrowie publiczne.

Tysiące nie szczepią

Czy szczepienia są konieczne? Z epidemiologicznego punktu widzenia tak, bo tylko tzw. wysoki wskaźnik wyszczepialności gwarantuje, że niebezpieczne choroby zakaźne, np. polio, pozostają w uśpieniu. Ale w Polsce problemem jest to, że dziecko dostaje zbyt wiele szczepionek w pierwszym roku życia. Uniknąć można by zwłaszcza szczepienia przeciwko żółtacze typu B, które wykonywane jest w pierwszym dniu po porodzie.
– Gdybyśmy badali tuż przed porodem wszystkie ciężarne na nosicielstwo tego wirusa, moglibyśmy przesunąć termin tego szczepienia o 2-3 miesiące później. Niestety, nie ma komu sfinansować tych badań – mówi Grzesiowski.
Rodzice coraz częściej odmawiają zaszczepienia dzieci. Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że w 2012 r. nie zaszczepiono 5,3 tys. maluchów. Od 2009 r. liczba ta rośnie co roku o 15–20 proc. Zdaniem lekarzy jeśli tak szybki wzrost się utrzyma, grozi nam wysyp chorób zakaźnych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA