fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Chiński marsz w stronę Księżyca

Taikonauci – bo tak Chińczycy nazywają swoich astronautów – natychmiast stają się bohaterami narodowymi
AFP, afp afp afp afp
Ostatnia wyprawa na orbitę pojazdu Shenzhou dowodzi, że w wyścigu w kosmos pojawił się nowy lider.
Trzyosobowa załoga Shenzhou 10 miała za zadanie zdobyć doświadczenie przydatne przy budowie przyszłej stacji kosmicznej. Podczas rejsu na orbicie trzech astronautów próbowało zarówno automatycznego, jak i ręcznego dokowania do eksperymentalnego laboratorium orbitalnego Tiangong 1. Podczas 15-dniowej misji astronauci mieli tam okazję poczuć smak życia na orbicie.
Cała trójka: Nie Haisheng, Wang Yaping i Zhang Xiaoguang prowadziła eksperymenty medyczne i technologiczne. Wang Yaping poprowadziła pierwszą w Chinach lekcję z orbity. Telewidzowie mieli okazję podglądać życie codzienne wewnątrz stacji Tiangong 1. Astronauci wymienili twardą wykładzinę na podłodze stacji na miękką. Wymiana została uznana za niezbędną, gdyż miękka wykładzina pozwala łatwiej utrzymać równowagę w stanie nieważkości.

Cel narodowy

Statek kosmiczny wylądował dokładnie tam, gdzie planowano – w Mongolii Wewnętrznej. Wang Zhaoyao, dyrektor generalny Agencji Załogowych Lotów Kosmicznych, nie ukrywał satysfakcji.
– Ten piękny sukces jest kamieniem milowym. Chiński program załogowych lotów kosmicznych wchodzi w nową fazę – budowy stacji orbitalnej – powiedział na konferencji prasowej po lądowaniu.
Cytowany przez agencję Xinhua – Wang Zhaoyao podkreślił, że pierwszy element przyszłej stacji kosmicznej powinien trafić na orbitę w 2015 roku. Trzy lata później ma tam się znaleźć jej główny moduł. Kompletna stacja ważąca ok. 60 ton ma rozpocząć pracę w przestrzeni w 2020 roku. Między rokiem 2015 a 2020 planowana jest seria bezzałogowych lotów z zaopatrzeniem oraz wysłanie kilkunastu astronautów, którzy będą prowadzili prace montażowe na orbicie. Wang ujawnił, że Chiny od początku programu załogowego w 1992 roku wydały na nią równowartość 6,35 mld dolarów.
– Chiny realizują swój ambitny plan lotów załogowych, konsekwentnie krok po kroku – powiedziała portalowi space.com prof. Joan Johnson-Freese, specjalistka od bezpieczeństwa narodowego z amerykańskiego Naval War College. – Ten kraj chce wyraźnie zademonstrować zaangażowanie w poważny program kosmiczny, sprawność techniczną i wolę polityczną.
Prof. Johnson-Freese podkreśliła, że Chiny nie osiągnięły technicznie nic nowego ponad to, co wypracowały USA, a także ZSRR przez ponad 50 lat podboju kosmosu.
– Takiej woli, jaką dziś prezentują Chińczycy, nie znajduję w poczynaniach USA – podkreśla specjalistka od bezpieczeństwa narodowego.
Jeszcze w 2011 roku rząd w Pekinie ogłosił, że celem narodowym Chin jest lądowanie na Księżycu. Według zachodnich ekspertów technicznie jest to możliwe. Jeżeli zechcą, Chińczycy mogą wylądować na Księżycu już w 2025 roku. Mogą wyprzedzić tym razem Amerykanów. Choć szczegółowych informacji na temat programu nie ma, co jakiś czas pojawiają się doniesienia, które sugerują znaczne postępy.

Łazik z wiertłem

W grudniu 2012 roku media światowe podawały za chińską agencją prasową wiadomość o próbach uprawy warzyw w warunkach księżycowych. Z tych roślin Chińczycy mieliby otrzymywać tlen. Według tych informacji przeprowadzony został udany eksperyment z udziałem dwóch osób. W kapsule o objętości ok. 300 m sześc. hodowali cztery gatunki warzyw i odżywiali się wyłącznie nimi. Rośliny służyły im też jako źródło tlenu. W przyszłości badacze chińscy chcą rozszerzyć eksperyment o zwierzęta. Przy pomocy mikroorganizmów chcą też odzyskiwać wodę.
Chang’e – chiński bezzałogowy program badań Księżyca – ogłoszono w 2003 roku. (Nazwa programu to imię bogini żyjącej na Księżycu). Od 2007 do 2009 roku po orbicie Księżyca krążyła sonda Chang’e 1. Misja zakończyła się efektownym uderzeniem w powierzchnię Srebrnego Globu. Druga sonda wysłana została rok później. Po zakończeniu badań statek Chang'e 2 został skierowany w stronę planetoidy 4179 Toutatis. W grudniu 2012 r. sonda wykonała zdjęcia tego obiektu.
Sondy Chang'e 3 i Chang'e 4 mają umieścić łaziki przeznaczone do badań powierzchni skał księżycowych, a kolejne – Chang'e 5 i 6 mają wylądować na Srebrnym Globie i dostarczyć na Ziemię próbki gruntu. Pierwszy łazik – Chang'e 3 – poleci na Księżyc jeszcze w tym roku. Pod koniec 2015 r. może być wystrzelony pierwszy lądownik, który uda się po próbki. Drugi w roku 2020 ma je pobrać z głębokości 2 metrów. Jeżeli ten program zostanie w całości zrealizowany, lądowanie chińskiej załogi na Księżycu mogłoby nastąpić gdzieś około roku 2025–2030.
– Często słyszymy w USA, że Chiny są już w toku poważnych przygotowań załogowej wyprawy na Księżyc. To jednak wcale nie jest jeszcze pewne – uważa prof. Johnson-Freese. – To co możemy obserwować na chińskiej scenie, to tocząca się od trzech lat debata – czy połączyć realizację programu budowy stacji orbitalnej z programem automatycznych sond Chang'e i załogową wyprawą na Srebrny Glob.
Specjalistka uważa, że urzędnicy i naukowcy w Chinach mają obawy, że zbyt wiele zasobów naukowych zostanie skierowanych na realizację jednego programu. Dokładnie takie same wątpliwości nękały inżynierów w USA przed wprowadzeniem w życie programu Apollo.

Podwójny ciąg

– Sądzę, że Chiny jednak zatwierdzą załogowe loty na Srebrny Glob – prognozuje prof. Johnson-Freese. – Przesądzi o tym sukces misji Shenzhou. Dotyczy on wielu dziedzin – od ekonomii, geopolityki i zaawansowanych technologii do zastosowania w gospodarce cywilnej i w wojsku.
Trwają prace nad konstrukcją rakiet znacznie większych niż obecnie używane. W grudniu 2012 roku CASC – państwowa firma konstrukcyjna pracująca na zlecenie Chińskiej Narodowej Agencji Kosmicznej poinformowała o pierwszym – oczywiście udanym – teście potężnej rakiety Długi Marsz 5. Silnik o prawie dwa razy większym ciągu niż rakiety Długi Marsz 2F (która wyniosła na orbitę statek Shenzhou 10), został uruchomiony na 200 sekund. Rakieta ma mieć trzy razy większe możliwości wynoszenia ładunków na orbitę, niż używane obecnie. Na niską orbitę Ziemi będzie w stanie zabrać 25 ton ładunku.
Długi Marsz 5 ma zadebiutować już w przyszłym roku. Do zrealizowania ambitnego planu budowy stacji kosmicznej oraz satelitów Chang'e 5 i 6 ta rakieta będzie niezbędna.
Jej debiut ma się zbiec w czasie z otwarciem nowego kosmodromu Wenchang na wyspie Hajnan na Morzu Południowochińskim. Konstruktorzy pracują nad jeszcze potężniejszymi rakietami Długi Marsz 6 i 7.
– W najbliższej przyszłości możemy się spodziewać nie tylko wprowadzenia do eksploatacji rakiety Długi Marsz 5, otwarcia bazy kosmicznej na wyspie Hajnan, ale całej plejady nowych chińskich satelitów obserwacyjnych – powiedział Dean Cheng, specjalista od polityki Chin w waszyngtońskiej Heritage Foundation. – Ale ciągle pozostają niejasne najbliższe kroki. Wiemy, że stacja kosmiczna ma być gotowa pod koniec dekady, ale jak będą wyglądały etapy pośrednie? Jak będzie wyglądać stacja Tiangong 2? Niestety, pewne rzeczy się nie zmieniają. Chiński program podboju przestrzeni jest dziś nieco bardziej przejrzysty niż dziesięć lat temu. Ale podstawowe elementy, takie jak budżet, organizacja, struktura dowodzenia – wszystko to pozostaje w najlepszym razie niejasne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA