fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Polska ma cechy oligarchii

ROL
Dziś wybory wygrałaby partia Kaczyńskiego – mówi znany socjolog Paweł Śpiewak Jackowi Nizinkiewiczowi.
Co można powiedzieć o kondycji politycznej premiera Donalda Tuska po konwencji PO?
Prof. Paweł Śpiewak, socjolog: Premier jest w dobrej kondycji. Na śląskiej konwencji PO miał przemówienie z mocnymi tezami.
Ale nie jestem pewien, czy Donald Tusk przekonał do siebie wyborców.
A próbował?
Nie wiem. Premier stwierdził, że problemy Polaków rozwiąże się za pomocą gazu łupkowego, węgla czy 400 mld euro, jakie są przeznaczone dla Polski w nowym budżecie UE. O głównych mechanizmach, które sprawiają, że życie Polaków jest trudne, nie było mowy. Premier nie powiedział, jak chce uzdrowić system edukacyjny, służbę zdrowia, szkolnictwo wyższe, system podatkowy, co dalej z OFE. A to tylko wierzchołek góry, o którą codziennie rozbijają się Polacy. Donald Tusk nie powiedział, jak chce rozwiązać najważniejsze problemy Polaków.
Pamiętajmy, że Donald Tusk wystąpił na konwencji Platformy Obywatelskiej jako szef partii, a nie jako premier rządu, który miał wygłosić kolejne expose.
Ale przyzna pan, że nie sposób rozdzielić tych dwóch funkcji. Donald Tusk nie odpowiedział również na pytanie, dlaczego PO, która cieszyła się prawie 50-proc. poparciem społecznym, dziś może liczyć na niewiele ponad 20-proc. poparcie Polaków. Ale szef Platformy nie powiedział członkom swojej partii, jak mają odzyskać społeczne poparcie. A członkowie partii boją się utraty władzy i przywilejów z tym związanych.
A może zwyczajnie Polacy po sześciu latach rządzenia Platformy są już zmęczeni partią Donalda Tuska?
Ci, którzy popierali partię Donalda Tuska, wycofali się z głosowania na nią, co nie znaczy, że przerzucili swoje głosy na opozycję. Tym bardziej że opozycja nie daje Polakom lepszej oferty niż PO.
Jakie wyzwanie stoi przed szefem PO?
Tusk musi odbudować zaufanie żelaznego elektoratu PO, który dzisiaj zasila 60 proc. zniechęconych do polityki wyborców. Błędem byłoby szukanie zwolenników pośród wyborców Jarosława Kaczyńskiego, bo tam Tusk nic nie znajdzie. Platforma musi odzyskać poparcie klasy wielkomiejskiej, metropolitalnej, która posiada wyższe wykształcenie.
Donald Tusk powinien przedstawić wizję rozwoju Polski lub choćby plan na najbliższe dwa lata rządów koalicji PO–PSL?
Nie wiem, jaką Donald Tusk ma wizję dla Polski. Wiemy, że nastąpi rekonstrukcja rządu. W przemówieniu kwestia przywództwa była jedną z najważniejszych. Premier mówił, teraz jest czas sporów, ale gdy członkowie partii zdecydują, przychodzi czas decyzji. Tusk będzie miał pełnię władzy, ale dobry i sprawny premier musi delegować znaczną część uprawnień swoim ministrom, wskazując im zarazem te sprawy, które trzeba podjąć. Obecny rząd nie wydaje się być na miarę sytuacji. Nie może być tak, że problem sześciolatków wałkowany jest przez kolejne sześć lat i następny minister oświaty nie potrafi sobie dać z tym rady. Nie może być tak, że kolejki w służbie zdrowia wciąż się wydłużają, a minister zdrowia tylko łata dziury. Szkolnictwo wyższe jest w stanie katastrofalnym. Powstają nowe drogi, ale kosztem likwidowanego przemysłu, czyli firm, które drogi budują. Środki z Unii Europejskiej napędzają popyt, ale – twierdzi wielu ekspertów – nie napędzają w długim terminie mechanizmów rozwojowych. Wciąż obowiązuje fatalne prawo o przetargach. Można długo wymieniać jawne błędy tego rządu. I nie są to zarzuty ideologiczne, ale praktyczne. Pytanie, jaką ekipę premier szykuje do rządzenia na najbliższe dwa lata i jakie zadania postawi przed zreformowanym rządem. Na to pytanie Donald Tusk powinien odpowiedzieć jesienią.
Problemy Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie i w Elblągu mogą być końcem dobrej passy wyborczej Platformy?
Wszyscy widzą, że PO ma spore szanse, by przegrać najbliższe wybory parlamentarne. Dzisiaj wybory wygrałaby partia Kaczyńskiego. Co będzie za dwa lata? Tego nie wiemy.
PiS ma zdolność koalicyjną?
O koalicjach mówi się po wyborach, a nie przed. PiS mógłby rządzić z PSL lub z SLD.
Leszek Miller mógłby stworzyć rząd z Jarosławem Kaczyńskim po sprawie Barbary Blidy?
Z trudem, ale nie jest to coś niemożliwego. SLD pozostaje poza aparatami władzy niemal dziesięć lat, a to znaczy, że działacze takiej partii głodni są stanowisk.
Czy straszenie Donalda Tuska Kaczyńskim jeszcze działa?
Można długo wymieniać błędy tego rządu. To nie zarzuty ideologiczne, ale praktyczne
Polacy nie boją się już tak bardzo PiS. Trochę zapomnieli, młodzi nie wiedzą, co to jest. PiS zresztą, na razie, nie zdobywa nowego elektoratu, a jedynie umacnia się pośród tych wyborców, którzy już na Kaczyńskiego głosowali.
Co jest katastrofalnego w wizji Europy Kaczyńskiego?
PiS buduje swoją tożsamość jako partia eurosceptyczna. Nie ma żadnych propozycji dla UE poza odrzuceniem paktu klimatycznego. Straszenie, że Niemcy z Rosjanami chcą dokonać czwartego rozbioru Polski, to powtarzana intelektualna kalka, która nie wiadomo czemu ma służyć.
Z ostatniej Diagnozy Społecznej prof. Janusza Czapińskiego wynika, że część Polaków jest już zmęczona demokracją i pojawia się tęsknota za rządami silnej ręki.
Znam te badania, ale wątpię w ich wyniki. Te badania prof. Czapińskiego są nieprzekonujące i nieodpowiedzialnie podawane społeczeństwu. Nie jest prawdą, że Polacy mają dość demokracji jako ustroju. Część Polaków jest zmęczona demokracją polską, co nie znaczy, że pojawia się tęsknota za dyktaturą. Polski system ma wszelkie cechy oligarchiczne i tak naprawdę nasz ustrój nie ma wiele wspólnego z klasyczną definicją demokracji.
A jakie losy czekają Grzegorza Schetynę, po tym jak zdecydował się nie kandydować na szefa PO i wyraził chęć współpracy z Donaldem Tuskiem na rzecz wzmocnienia partii?
Grzegorz Schetyna nie poszedł na konfrontację z szefem, ale pozostaje poważnym wyzwaniem. To wszak on może odegrać poważną rolę wówczas, gdy ośrodek prezydencki będzie szukał w PO swego sojusznika. A takiego wariantu po wyborach parlamentarnych nie można wykluczyć.
Schetyna nie jest wartością dodaną dla partii i nie lepiej byłoby gdyby premier współpracował z wiceprzewodniczącym na rzecz wzmocnienie PO? Polityczne dni Schetyny są już policzone?
Schetyna jest pierwszym w PO trudnym dla Tuska przypadkiem. Do tej pory dość sprawnie eliminował swoich przeciwników. Tym razem zachowuje się w sposób zastanawiająco powściągliwy.
Start Jarosława Gowina w wyborach o przywództwo w PO może się zakończyć udanym wybiciem się na niepodległość polityczną byłego ministra sprawiedliwości?
Gowin politycznie podpompuje się na dwa tygodnie, a później pamięć o nim będzie słabła. Nie ma szans na wprowadzenie nowej prawicowej partii do Sejmu. Za dwa lata o Gowinie będzie się pamiętać jak o Janie Rokicie.
Co z lewą stroną sceny polityczne? Czy Aleksander Kwaśniewski uwiedzie Polaków raz jeszcze, tym razem z Europą Plus?
Europa Plus to nieporozumienie. Kwaśniewski jest mistrzem small talku, ale nie jest mężem stanu. Bywa też niezłym komentatorem politycznym.
Polityka, który dwukrotnie był prezydentem Polski i doprowadził do sukcesu postkomunistyczną lewicę w wolnej Polsce, nazywa pan marnym?
Kwaśniewski zrobił bardzo dużo dobrego i też szkodliwego dla Polski. Teraz rozmienia się na drobne, wchodząc w alians z Palikotem i drobnicą polityczną.
Mówi pan teraz Lechem Wałęsą.
Akurat w kwestii tego, że Kwaśniewski nie jest wybitnym politykiem, zgadzam się z Wałęsą. Kwaśniewski jest miły, nikomu nie zawadza, ładnie się uśmiecha, patrzy głęboko w oczy, dobrze wygląda w „Vivie", gdzie prezentuje się jak niedoszły król Polski. Kwaśniewski to bohater opery mydlanej.
Bronisław Komorowski również miał sesje w „Vivie", „Gali" i stara się nikomu nie zawadzać. Obecny prezydent idzie śladami Kwaśniewskiego?
Bronisław Komorowski to polityk z krwi i kości. Prezydent ma bardzo ciekawe propozycje ustaw dotyczące inwestycji, sądów itd. Komorowski nie chce być prezydentem defensywnym.
Problemy PO mogą utrudnić Komorowskiemu reelekcję?
Nie, bo Komorowski zyskuje własną tożsamość polityczną. Wyborcy odwracają się od PO, ale nie od Komorowskiego.
Dlaczego Polacy odwracają się od PO?
Bo widzą, że to jest partia władzy, która bardziej zainteresowana jest utrzymywaniem profitów z rządzenia niż podejmowaniem realnych konstruktywnych działań. Nie byłbym zdumiony, gdyby Kaczyński wygrał przyszłe wybory i został premierem Polski.
Jakim premierem byłby Kaczyński?
Rządy PiS byłyby kiepskim rozwiązaniem dla Polski. Kaczyński promuje język narodowej demokracji. Nadużywa języka narodowego, „narodowych strachów" i nie brakuje mu narodowej tromtardacji.
Jego wizja pamięci historycznej spełnia się w pojęciu dumy narodowej i nie ma w niej miejsca na krytyczny ogląd własnej historii. Kaczyński wybrał – obawiam się – wizję Polski jako europejskiej i światowej prowincji. Żaden z jego pomysłów państwowych i programowych nie jest ani głęboko uzasadniony, ani konieczny. Nie wiem, dlaczego ma powstać ministerstwo gospodarki morskiej ani dlaczego ma się likwidować gimnazja. Z pewnością dużo obiecuje, ale w tej dyscyplinie już wykazywał się sporymi osiągnięciami. Gorzej ze spełnieniem swoich zobowiązań.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA