fbTrack

Nieruchomości

Inwestorzy nie mogą budować wież

Tak ma wyglądać Jupiter Plaza. Ale czy powstanie?
Materiały Inwestora
Część inwestycji w centrum miasta jest zablokowana przez opieszałość miejskich urzędników, którzy od miesięcy nie mogą opracować odpowiednich dokumentów. Nie wiadomo, kiedy będzie można rozpocząć inwestycje
W centrum miasta ciągle nie można stawiać drapaczy chmur – przeszkadza w tym sąsiedztwo lotniska Muchowiec. Zbyt wysokie budynki mogłyby bowiem być niebezpieczne dla samolotów, które startują tu i lądują. Problem ma rozwiązać tzw. studium aeronautyczne, które określi, jaka zabudowa będzie możliwa w rejonie lotniska. Na podstawie tego dokumentu deweloperzy będą mogli starać się o pozwolenie na budowę wysokich obiektów. Dokument ten miał być gotowy w pierwszej połowie ubiegłego roku. Jednak do tej pory nie został zatwierdzony przez Urząd Lotnictwa Cywilnego.
Jak zapewniają przedstawiciele katowickiego magistratu, dokument jest już gotowy. – Studium zostało uzgodnione przez Aeroklub Polski i Aeroklub Śląski. Zostało też 20 lutego 2008 r. przekazane do Urzędu Lotnictwa Cywilnego za pośrednictwem Aeroklubu Polskiego – twierdzi Teresa Homan-Chanek, naczelnik Wydziału Planowania Przestrzennego z katowickiego UM. Niestety, do tej pory do niego nie dotarło. Nie wiadomo więc, kiedy zostanie zaakceptowane przez urząd, a dopiero wtedy deweloperzy wysokościowców będą mogli się starać o decyzję o warunkach zabudowy. – Nie wiemy, co zawiera studium, więc trudno spekulować na temat terminu jego akceptacji – mówi Katarzyna Krasnodębska, rzecznik Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Dodaje, że pierwotnie prezydent Katowic oraz Aeroklub Polski, zarządzający lotniskiem Muchowiec, zobowiązali się do opracowania studium do 15 czerwca 2007 roku. Tymczasem urzędnicy twierdzą, że do tego terminu dokonano... aktualizacji istniejących przeszkód lotniczych znajdujących się w bezpośrednim otoczeniu lotniska. – Wykonane opracowanie, zgodnie ze stanowiskiem Urzędu Lotnictwa Cywilnego, nie mogło stanowić podstawy do wyznaczenia tzw. obszaru lotniczej przeszkody rozległej [chodzi o granice terenu, na którym można budować wysokie obiekty – przyp. red.], której granice wyznaczają dotychczasowe budowle. W związku z tym konieczne było opracowanie studium aeronautycznego – wyjaśnia Teresa Homan-Chanek. Tymczasem deweloperzy zaczynają się niecierpliwić. – Taka sytuacja nie tworzy szczególnie dobrego klimatu, a tymczasem śląski rynek nieruchomości cierpi na chroniczny brak powierzchni biurowych w przyzwoitym europejskim standardzie – twierdzi Krzysztof Brzeski, szef spółki Jupiter Plaza. Jak wyjaśniają miejscy urzędnicy, do tej pory złożono cztery wnioski o wydanie decyzji o warunkach zabudowy dla obiektów, których wysokość przekracza 100 metrów. – Decyzje zostaną wydane po zatwierdzeniu przez prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego studium aeronautycznego – mówi Magdalena Czekajska. Kiedy? Nie wiadomo. Tymczasem m.in. spółka LC Corp na działce przy ul. Roździeńskiego planuje budowę drapacza chmur o wysokości 200 metrów. Inwestor ma już wstępny projekt inwestycji i zamierza rozpocząć prace w tym roku. – Biorąc jednak pod uwagę, że działkę kupiliśmy w styczniu, brak takiego opracowania do tej pory nie miał bezpośredniego wpływu na realizację prac przygotowawczych – wyjaśnia Arkadiusz Förster, przedstawiciel spółki. – Rzeczywiście jednak brak studium aeronautycznego to dla nas pewien kłopot – przyznaje. W gorszej sytuacji są deweloperzy, którzy do budowy przymierzają się od ubiegłego roku. – Bez studium miasto nie wyda decyzji o warunkach zabudowy. Te zaś są wymagane przez banki przy przyznawaniu kredytów na budowę – opowiada Krzysztof Brzeski. Jego spółka w centrum miasta, przy ul. Sokołowskiej, chce postawić 110-metrowy biurowiec o nazwie Jupiter Plaza. Deweloper liczył, że uzyska decyzję o warunkach zabudowy w styczniu 2008 r. – W lutym tego roku zamierzaliśmy rozpocząć sprzedaż powierzchni biurowych i apartamentów, ponieważ miasto zapewniało, że wszystko będzie załatwione do stycznia. Niestety, z powodu opóźnień administracyjnych mamy związane ręce. Jesteśmy już bardzo zniecierpliwieni, gdyż wszystko wskazuje, że również w marcu nic się nie zmieni. Czeka również bank, który na przyznanie kredytu po otrzymaniu decyzji o warunkach zabudowy również potrzebuje kilku tygodni – opowiada Brzeski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL