fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

UE żąda szczepionek. To już otwarta wojna

Szczepionka AstraZeneca
Szczepionka AstraZeneca
AFP
Anna Słojewska
Zuzanna Dąbrowska
Nie ma szans na znaczące przyspieszenie szczepień przeciw Covid-19 w pierwszym kwartale. AstraZeneca nie wywiązała się z kontraktu.

To już otwarta wojna z Unią. Miało być ponad 100 mln dawek szczepionki od brytyjsko-szwedzkiego koncernu AstraZeneca w lutym i marcu, będzie być może 30 mln. Dla Polski to ubytek około 7 mln. Bruksela coraz ostrzej naciska na koncern, żeby wywiązał się ze zobowiązań, za które już w ubiegłym roku dostał od UE dziesiątki milionów euro.

Komisja Europejska odpiera zarzut, że opóźnienia są spowodowane tym, że złożyła zamówienia później niż Wielka Brytania. – Firma podpisała z nami kontrakt i zobowiązała się do dostaw. To nie jest lokalny sklep mięsny, żeby stosować zasadę, kto pierwszy, ten lepszy – powiedziała Stella Kyriakides, unijna komisarz ds. zdrowia. Komisja jest wściekła na koncern. Uważa, że łamie on umowę, a przeznaczone dla UE dawki sprzedał komu innemu. Widzi podstawy prawne do wytoczenia sprawy koncernowi, ale raczej tego nie zrobi.

Rzeczpospolita

– Potrzebujemy szczepionek teraz – powiedziała komisarz Kyriakides. Dlatego rozmawia z przedstawicielami firmy AstraZeneca i naciska na zwiększenie dostaw. Belgowie skontrolują belgijską fabrykę, która rzekomo ma problemy produkcyjne. Ale KE zaznacza: to jedna z czterech fabryk wymienionych w kontrakcie. Są jeszcze dwie w Wielkiej Brytanii i jedna w Niemczech, które miały produkować dla Unii.

I tutaj pojawia się pole do sporu z Londynem. Zdaniem szefa AstraZeneki w umowie z Wielką Brytanią zapisano, że to ona ma pierwszeństwo dostaw z brytyjskich fabryk. Oznaczałoby to, że wpisując te fabryki do kontraktu z UE, AstraZeneca działała w złej wierze, wiedząc, że się nie wywiąże. Już w grudniu pojawiły się informacje, że pierwsze dostawy na Wyspy były realizowane z terenu UE, czemu firma teraz zaprzecza.

Bruksela uważa, że AstraZeneca miała obowiązek zbudować moce produkcyjne i zapasy, żeby rozpocząć dostawy po autoryzacji Europejskiej Agencji Leków (EMA) w uzgodnionej wielkości. Nie informowała o problemach, zrobiła to dopiero w piątek. Treść kontraktu jest tajna.

Konflikt z AstraZenecą to wielki problem polityczny i zdrowotny. To miał być tani i masowy preparat, zmieniający dynamikę szczepień w UE. Na razie trzeba liczyć na to, że AstraZeneca zmieni zdanie, BioNTech/Pfizer szybko rozbuduje moce produkcyjne, a Johnson and Johnson i CureVac wystąpią już w lutym o autoryzację do EMA.

Atmosfera we krajach Unii jest coraz bardziej napięta, obywatele chcą rozliczać swoje rządy ze zbyt wolnego tempa szczepień. W Polsce opozycja zarzuca rządowi, że nie skorzystał z możliwości zakupu dodatkowych milionów dawek. PO i Lewica domagają się powołania komisji śledczej w tej sprawie. Ale władza uznaje te ataki za „polityczne" i apeluje, by rozliczać Unię wspierającą finansowo firmę AstraZeneca, która sprzedaje szczepionkę poza Unią tym krajom, które zapłacą więcej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA