fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kiedy odejdzie Merkel

Kanclerz Angela Merkel stoi na czele rządu od 2005 roku
AFP
Wiele wskazuje na to, że pani kanclerz nie zamierza przekazać pełni władzy swej protegowanej Annegret Kramp-Karrenbauer.

Pierwsza rocznica funkcjonowania obecnej koalicji rządowej była w czwartek okazją do licznych spekulacji dotyczących przyszłości Angeli Merkel i jej rządu. Większość komentatorów zastanawia się, czy i kiedy kanclerz przekaże ster rządów swej następczyni na stanowisku szefowej CDU, a więc Annegret Kramp-Karrenbauer, zwanej AKK. Innymi słowy, czy Angela Merkel uda się na emeryturę przed końcem kadencji upływającej dopiero jesienią 2021 r.

– Najlepszym rozwiązaniem byłoby jak najszybsze przekazanie AKK funkcji kanclerza  – twierdzi grupa konserwatywnych deputowanych Bundestagu z CDU i CSU, występująca pod nazwą Werteunion (Unia Wartości). Wezwania do dymisji Merkel płyną od dawna z kręgów w jej partii, zarzucających pani kanclerz zbytni liberalizm. Nigdy nie były groźne, a dzisiaj są przedmiotem krytyki prominentnych polityków CDU/CSU. Jednak sytuacja jest obecnie zdecydowanie inna.

Zadecyduje SPD

Angela Merkel stoi na czele  koalicji  CDU/CSU z SPD, która powstała w bólach i zaczęła rządy dopiero sześć miesięcy po wyborach do Bundestagu. Zarówno wtedy, jak i teraz większość obywateli jest przeciwna. Przed rokiem 56 proc., dzisiaj 67 proc. Tak wynika z najnowszego sondażu tygodnika „Der Spiegel". Przy tym sama pani kanclerz nie wypada źle na tle swych ministrów i jest oceniana najlepiej, ale nadal ponad połowa (52 proc.) nie ma o jej rządach pozytywnego zdania.

Przy tym partnerzy z koalicji nie mają dobrych notowań sondażowych. Zwłaszcza SPD, która mogłaby liczyć na ok. 15 proc. głosów, a CDU/CSU na dwa razy więcej. Takie wyniki cementują obecnie koalicję. Nie wiadomo, czy zmiana na stanowisku szefa rządu nie skłoniłaby jednak  SPD do wyjścia z koalicji. A wtedy przedterminowe wybory byłyby nieuchronne. Nie ma jednak żadnych podstaw do spekulacji, że może się to zdarzyć w każdej chwili.

Ważnym sprawdzianem popularności partii będą majowe wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeszcze ważniejszym – elekcje do trzech parlamentów landów wschodnich we wrześniu tego roku.

– Dopiero wtedy zapadną decyzje co do dalszych losów obecnego rządu. Do tego czasu nie ma mowy o tym, aby Angela Merkel mogła rozważać ustąpienie ze stanowiska – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Jochen Staadt, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.

Wtedy też oba człony koalicji rządowej dokonają oceny jej funkcjonowania. I wtedy też okaże się, czy są zainteresowane jej dalszym istnieniem.

Nie ulega wątpliwości, że SPD nie wychodzi dobrze na współpracy z CDU/CSU. Dzieje się tak od pierwszej koalicji w 2005 r. Wtedy socjaldemokraci zdobyli 34,2 proc. głosów. Potem było już coraz gorzej, a w ostatnich wyborach dotarli do historycznego dna na poziomie 20,5 proc. głosów. Jedną z najważniejszych przyczyn upadku było przejęcie przez CDU i Angelę Merkel wielu postulatów socjalnych SPD.

Stąd obecny  pomysł SPD o nazwie Sozialstaatsreform 2025, czyli reformy państwa socjalnego do 2025 r. A w nim pod hasłem sprawiedliwości społecznej cała masa kosztownych pomysłów, by wspomnieć jedynie o płacy minimalnej na poziomie 12 euro zamiast obecnych 8,84. Taki program ma pomóc SPD odbić się od sondażowego dna, złapać wiatr w żagle i wyzwolić się od niechcianej w gruncie rzeczy współpracy z CDU/CSU. Warunkiem powodzenia tego planu jest jednak poprawa wyników wyborczych. Szanse na przełom nie są tu wielkie.

AKK czeka

Obóz Merkel ma nie mniej problemów. Kwestia przywództwa jest jednym z nich. Wiele wskazuje na to, że pani kanclerz nie zamierza rezygnować ze stanowiska szefowej rządu na korzyść Kramp-Karrenbauer. – To nie wchodzi w rachubę. Musiałoby dojść do kryzysu w łonie koalicji, który postawiłby pod znakiem zapytania zdolność przywództwa pani kanclerz – wierdzi „Der Spiegel", dowodząc, że do takiej sytuacji nie dojdzie tak długo, jak długo SPD nie zrobi awantury.Sama AKK wysyła czytelne sygnały, że jest gotowa do przesiadki na fotel kanclerski. To ona, a nie Angela Merkel, odpowiedziała na niedawny apel Emmanuela Macrona w sprawie reformy UE. Uczyniła to na łamach „Welt am Sonntag", odrzucając bezwzględnie wiele postulatów francuskiego prezydenta.

– Cała debata na temat rezygnacji Merkel nie ma żadnego sensu – udowadnia konserwatywny „Die Welt". Zdaniem dziennika przekazanie władzy AKK oznaczałoby rozpad koalicji i nowe wybory, w wyniku których utworzenie rządu byłoby jeszcze trudniejsze niż jesienią 2017 r. Dlatego też AKK musi spokojnie czekać na swoją kolej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA