fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Wynik przedstawiciela Konfederacji to początek marszu po wyborców Kaczyńskiego

Twitter
Drugie miejsce Grzegorza Brauna w Gdańsku pokazuje, że na prawo od PiS nie ma tylko ściany. Również dobra frekwencja nie jest pozytywną wiadomością dla rządzących.

Dla nikogo zaskoczeniem nie był świetny wynik Aleksandry Dulkiewicz w przedterminowych wyborach na urząd prezydenta Gdańska. Zaskoczeniem nie było również niewystawienie kandydata na prezydenta przez PiS. Obóz Zjednoczonej Prawicy oddał pole po tym, jak Kacper Płażyński przegrał wcześniej z Pawłem Adamowiczem, a część gniewu społecznego po zabójstwie prezydenta Gdańska skupiła się właśnie na PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie mogła zaryzykować druzgoczącej porażki. I nie zaryzykowała.

Co innego Grzegorz Braun, radykalny reżyser i przedstawiciel nowo powstałej Konfederacji (koalicji m.in.: Janusza Korwin-Mikkego, Piotra Liroya-Marca, Narodowców, Marka Jakubiaka), który nie miał nic do stracenia, a mógł tylko zyskać. I zyskał. Dwucyfrowe poparcie Brauna, który z Gdańskiem nie ma nic wspólnego, to wynik, którego przemilczeć nie można. Tym bardziej że Płażyński nie poparł Brauna, a PiS przestrzegał przed głosowaniem na niego. Dla rosnącej w siłę Konfederacji, wynik Brauna to sukces i wiatr w żagle przed wyborami.

Trudno sobie wyobrazić, żeby konglomerat skrajnych prawicowców miał zabrać głosy Koalicji Europejskiej czy Wiośnie Roberta Biedronia. Nowy byt będzie żerował na elektoracie PiS i Kukiz'15. Ugrupowanie Pawła Kukiza przy niewielkiej aktywności politycznej utrzymuje zaskakująco stałe poparcie sondażowe, ale na hasła buntu z Konfederacją nie wygra.

Podczas każdych wyborów wyborca szuka partii buntu i radykalnych nośnych haseł. Tam gdzie PiS kluczy w sprawie aborcji – jest Kaja Godek z bezwzględnym zakazem aborcji. Tam gdzie PiS kluczy w sprawie niechęci do Unii Europejskiej– są Narodowcy, którzy chcą polexitu. Tam gdzie PiS milczy o Smoleńsku– jest Braun z serialem „Zamach smoleński". I tak można mnożyć.

Podobnie w kwestii podatków, gospodarki, polityki zagranicznej, lustracji itd. Konfederacja stawia na uproszczony, hasłowy, jasny i twardy przekaz, który części wyborców się podoba. Bez półcieni, które cechują duże czołowe ugrupowania polityczne. Drugi wynik Brauna w Gdańsku nie gwarantuje oczywiście budowy bloku na miarę dużej partii rządzącej lub opozycyjnej, ale może być początkiem przejmowania wyborców rozczarowanych mało radykalnymi rządami PiS, ustępstwami w polityce międzynarodowej, brakiem dowodów na „zamach smoleński", nierozliczeniem winnych za „afery" rządów PO-PSL itd.

Również prawie 50-proc. frekwencja gdańskich wyborów nie daje PiS powodów do radości. Jeśli do wyborów europejskich, które nigdy nie cieszyły się dużym zainteresowaniem Polaków, pójdzie nie mniej osób, to nie będzie to wyborca PiS. Partia rządząca ma zmobilizowanych zwolenników. Nadwyżka głosów nie pójdzie na PiS, ale właśnie na opozycję lub partie sprzeciwu. A Konfederacja będzie rosła w siłę na radykalnych hasłach, dobrej komunikacji w mediach społecznościowych i internecie, narodowych godnościowych hasłach itp. Każda kontrowersja, na którą PiS jako partia głównego nurtu nie może sobie pozwolić, będzie wzmacniać Konfederację w mediach mainstremowych.

O zwycięstwie PiS lub Koalicji Europejskiej zdecyduje ledwie kilka procent. I te kluczowe kilka procent do PE i Sejmu może partii rządzącej odebrać właśnie Konfederacja. Gdański sukces Grzegorza Brauna może po prostu okazać się początkiem marszu radykałów po wyborców z PiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA