fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Terroryzm staje się plagą Iranu

AFP
Zamach na Strażników Rewolucji zbiegł się w czasie z warszawską konferencją bliskowschodnią, ale i obchodami 40. rocznicy islamskiej rewolucji.

W samobójczym ataku w środę zginęło 27 żołnierzy korpusu Strażników Rewolucji a 13 zostało rannych. Był to kolejny zamach terrorystyczny w Iranie, ale i najbardziej krwawy od ośmiu lat.

Szef irańskiej dyplomacji Javad Zarir napisał na twitterze, że atak nie jest przypadkiem w chwili gdy rozpoczął się „warszawski cyrk". Zdaniem prezydenta Hasana Ruhaniego za zamachem stoi „Biały Dom, Tel Awiw oraz ich regionalni agenci". Irańscy przywódcy nie wymienili tym razem w jego kontekście Arabii Saudyjskiej, swego śmiertelnego wroga w regionie. W oficjalnym komunikacie mowa jest o terrorystach „takfiri", który to termin odnosi się do ekstremistów sunnickich, traktujących innych wyznawców islamu jako niewiernych.

Odpowiedzialność za atak wzięła Dżaisz al Adl (Armia Sprawiedliwości), sunnicka organizacja działająca w prowincjach Sistan i Beludżystan. Te tereny to druga pod względem wielkości irańską prowincją zamieszkała w większości przez sunnickich Beludżów. W sumie jednak sunnici stanowią zaledwie 4–8 proc. ludności szyickiego Iranu.

Prowincja ta nie od dziś jest miejscem krwawego konfliktu sunnicko-szyickiego. To tam siedem lat temu Dżaisz al Adl powstała na bazie sunnickiej organizacji Dżundallah (Żołnierze Allaha). W grudniu 2010 roku w porcie Chabahar dwóch samobójców wysadziło się w powietrze w sąsiedztwie meczetu – w tłumie szyitów w czasie święta religijnego. Zginęło 39 osób. Odpowiedzialność spadła na Dżundallah, której przywódca został ujęty i stracony. W odwecie Dżaisz al Adl atakował Strażników Rewolucji. W ostatnich tygodniach znów zanotowano kilka ataków na żołnierzy tej elitarnej, liczącej 125 tys. członków formacji wojskowej Iranu.

Terroryzm w Iranie nie ogranicza się do prowincji Sistan i Beludżystan. We wrześniu ubiegłego roku dokonano zamachu w czasie parady wojskowej w Ahwaz, w graniczącej z Irakiem prowincji Chuzestan. Zginęło 29 jej uczestników oraz widzów. Duchowy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei oskarżył wtedy USA o sprowokowanie zamachu. Rok wcześniej dwie grupy zamachowców zaatakowały w Teheranie Mauzoleum Ajatollaha Chomeiniego oraz budynek parlamentu (zginęło 17 osób a 43 zostało rannych). Terroryści byli bojownikami samozwańczego Państwa Islamskiego lecz dowódca Strażników Rewolucji oskarżył Arabię Saudyjską o przygotowanie całego przedsięwzięcia.

– Nie będziemy czekać na atak w samej Arabii Saudyjskiej lecz przeniesiemy działania na teren Iranu – oświadczył w odpowiedzi saudyjski następca tronu Mohammad bin Salman. Udowadniał, że celem Iranu jest przejęcie władztwa nad Mekką, do czego Rijad nigdy nie dopuści.

Taka retoryka jest konsekwencją bezpośredniego zaangażowania się obu krajów w wojnę w Jemenie gdzie prowadzą ją za pośrednictwem wspieranych przez siebie ugrupowań. Dla Teheranu jest to zaledwie jeden z konfliktów w rejonie Bliskiego Wschodu w którym uczestniczy. Nie ulega wątpliwości, że nasilenie aktów terroru w samym Iranie ma bezpośredni związek z jego międzynarodową, wojskową aktywnością.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA