fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Ukraina ma własną Cerkiew, niezależną od Rosji

Kijów, 15 grudnia. Metropolita Epifaniusz po wyborze na zwierzchnika nowej zjednoczonej Cerkwi
AFP
W Kijowie wybrano niezależnego od Rosji metropolitę zjednoczonego Kościoła prawosławnego.

Pod Soborem Mądrości Bożej w Kijowie od rana w sobotę zaczęły się gromadzić tłumy ludzi, po południu były już tysiące. Mówiąc o panującej tam atmosferze, korespondenci ukraińskich mediów porównywali ją do tej, jaka panuje podczas konklawe na placu Świętego Piotra w Watykanie. Zapewne dla Ukraińców sobotnie wydarzenie miało porównywalne znaczenie z wyborem papieża dla katolików.

Powstanie nowej niezależnej od Moskwy Cerkwi i wybór jej zwierzchnika można z pewnością nazwać najważniejszym wydarzeniem w najnowszej historii Ukrainy, odkąd kraj uzyskał niepodległość po upadku ZSRR.

W sobotę w Kijowie upadł tworzony przez kilkaset lat mit, że Ukraina jest kanonicznym terytorium Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Całkowite uwolnienie się od patriarchatu moskiewskiego nie będzie jednak ani szybkie, ani łatwe.

39-letni zwierzchnik Kościoła

W Rzymie decyzje kardynałów ogłasza kardynał protodiakon, który wypowiada słynne: „habemus papam”. W Kijowie białego dymu nie było, a decyzję synodu zjednoczeniowego o utworzeniu Kościoła, który nazywa się oficjalnie Cerkiew Prawosławna Ukrainy, ogłosił prezydent Petro Poroszenko, od kilku lat mocno zaangażowany w tę sprawę.

To on latem 2016 roku zwrócił się do patriarchy konstantynopolitańskiego Bartłomieja I (duchowo przewodniczy prawosławnym na świecie) z prośbą o udzielenie autokefalii (niezależności) ukraińskiej Cerkwi. Teraz w towarzystwie wybranego przez sobór metropolity kijowskiego i całej Ukrainy uda się 6 stycznia do Stambułu, by odebrać tomos, czyli oficjalną decyzję o nadaniu autokefalii przez patriarchat konstantynopolitański.

Ostatni niezależny od Moskwy metropolita kijowski Antoni Winnicki został wybrany w 1676 roku, a dziesięć lat później Konstantynopol przekazał metropolię kijowską patriarsze Moskwy.

W październiku synod patriarchatu konstantynopolitańskiego cofnął decyzję sprzed niemal 350 lat. Od tamtej pory patriarchat moskiewski (najbogatszy i najliczniejszy) zerwał wszelkie kanoniczne relacje z Konstantynopolem.

– W Moskwie do samego końca nie wierzyli, że to się stanie. Przez wiele lat przekonywano, że jest to terytorium kanoniczne Cerkwi rosyjskiej. Sam wierzyłem w ten mit. Okazuje się, że tak nie jest. Mamy nową własną Cerkiew – mówi „Rzeczpospolitej” znany ukraiński politolog Witalij Portnikow.

Na czele tej Cerkwi stanął 39-letni Epifaniusz (Dumenko), dotychczas metropolita perejasławki i białocerkiewski. Jest doktorem nauk teologicznych i rektorem Kijowskiej Prawosławnej Akademii Teologicznej. Uważa się go za najbliższego współpracownika metropolity Filareta, zwierzchnika Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego (UCP PK), która weszła w skład nowego zjednoczonego Kościoła.

Na początku lat 90. Filaret opuścił Rosyjską Cerkiew Prawosławną, będąc metropolitą kijowskim, i od tamtej pory jest jednym z największych wrogów moskiewskiego patriarchy.

W Soborze Mądrości Bożej Cerkiew, na której czele stał Filaret, połączyła się z Ukraińskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym (UAKP) (autokefalia z nazwy nie miała pokrycia w rzeczywistości, nie była to Cerkiew kanoniczna). Od miesięcy spekulowano, że w soborze udział wezmą biskupi Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego (UCP PM). Przybyło jedynie dwóch z 96 i tego samego dnia zostali wykluczeni z rosyjskiej Cerkwi.

Stracona szansa Onufrego

W Kijowie nie ukrywają, że prezydent Poroszenko od kilku lat próbował przekonać zwierzchnika UCP PM metropolitę Onufrego do utworzenia niezależnej od Moskwy Cerkwi. Gdyby to się udało, sobotni sobór mógłby się skończyć zupełnie inaczej.

– Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to Onufry stanąłby na czele nowej Cerkwi. Ma więcej duchownych niż UCP PK i UAKP razem wzięte. Biskupi UCP PM mieliby większość podczas soboru – przekonuje Portnikow. – Postanowił pozostać w patriarchacie moskiewskim, a to oznacza, że jest mocno uzależniony od Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Nie bez znaczenia pozostaje również to, że Moskwa ciągle wywierała na niego presję i on tej presji uległ – dodaje.

Metropolita Onufry stoi na czele ponad 12 tys. parafii, które stanowią jedną trzecią wszystkich parafii rosyjskiej Cerkwi na świecie. Zarządza też najważniejszymi świątyniami na Ukrainie – Ławrą Peczerską w Kijowie oraz Ławrą Poczajowską na Wołyniu. Są zabytkami, więc należą do państwa ukraińskiego i to od władz w Kijowie będzie zależało, kto nimi będzie dysponował. Ze strony internetowej Ławry Poczajowskiej można się dowiedzieć, że ukraińska prokuratura wszczęła już kilka spraw karnych i chce ‚„odebrać budynki duchownym i przekazać je nowej Cerkwi”. Wszystko wskazuje na to, że batalia o świątynie i wiernych na Ukrainie dopiero się zaczyna.

Przemawiając przed tłumem w sobotę, metropolita Epifaniusz apelował do duchownych z patriarchatu moskiewskiego, by dołączyli do nowej Cerkwi. Podkreślał jednocześnie, że proces ten ma być całkowicie dobrowolny. O przejściu do Cerkwi Prawosławnej Ukrainy musiałby zadecydować nie tylko proboszcz parafii UCP PM, ale również wierni w trakcie np. plebiscytu. Patriarcha moskiewski Cyryl I tego chyba obawia się najbardziej.

Moskwie puszczają nerwy

Tuż po soborze w Kijowie patriarchat Moskwy oświadczył, że wydarzenie to nie ma dla niego „żadnego znaczenia”. Była to chyba najbardziej dyplomatyczna reakcja ze wszystkich, jakie nadchodziły z Moskwy. Z punktu widzenie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej wszystko oczywiście jest nielegalne, a Ukraina nadal jest jej kanonicznym terytorium. Duchowieństwo w Moskwie rozumie, że przyszłość Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej na Ukrainie będzie zależała od nastrojów wiernych. Po prawie pięciu latach wojny i aneksji Krymu wyznawcy prawosławia, jak wskazują niedawne sondaże, bardziej utożsamiają się z kijowskim niż z moskiewskim patriarchatem. – Wcześniej wielu wiernych na Ukrainie miało poważne wątpliwości, czy sakramenty udzielane przez UCP PK i UAKP są ważne, nikt tych Cerkwi nie uznawał w świecie prawosławnym. Teraz wątpliwości nie ma – mówi ukraiński analityk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA