fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Ponura lekcja polskiego teatru

„Rok z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej”. Premiera w piątek 30 listopada
materiały prasowe
Po konflikcie Ministerstwa Kultury z zespołem Stary Teatr w Krakowie rusza premierą Strzępki i Demirskiego.

W Starym Teatrze, podległym Ministerstwu Kultury, udało się zażegnać katastrofę, która wisiała nad sceną od czasu, gdy minister Piotr Gliński postanowił dokonać zmiany dyrektora, podyktowanej wyborczym wynikiem i głosami krakowskiej prawicy.

Kompromis i kontrola

Ministerstwo zarządziło przesłuchania konkursowe na czas, gdy urzędujący dyrektor Jan Klata miał próby generalne „Wesela". Powrócił na premierę pokonany przez Marka Mikosa, krytyka, bez scenicznych doświadczeń i sukcesów.

Rozpoczął się chocholi taniec nowej dyrekcji. Mikos rekomendował na dyrektora artystycznego mało znanego w Polsce reżysera Michała Gieletę, którego minister Gliński reklamował jako bardzo znanego za granicą. Mikos szybko zerwał z Gieletą i zastąpił go Janem Polewką z zerową punktacją w konkursie.

Taka dyrekcja, zbojkotowana przez najwybitniejszych polskich reżyserów, ratowała się zagranicznymi i aktorami spoza zespołu. Stary Teatr zaś święcił zaprawione goryczą sukcesy na festiwalach z produkcjami z okresu dyrekcji Klaty. Jego „Wesele" wygrało ministerialny konkurs Klasyka Polska, zaś „Triumf Woli" Demirskiego i Strzępki – Festiwal Sztuki Aktorskiej w Kaliszu.

Do przełamaniu impasu doszło po inicjatywie zespołu, który zaproponował zastąpienie dyrektora artystycznego Radą Artystyczną z Anną Dymną, Anną Radwan, Dorotą Segdą, Ewą Kaim, Radosławem Krzyżowskim, Romanem Gancarczykiem i Krzysztofem Zawadzkim. Po skomplikowanych mediacjach między aktorami i resortem kultury doszło do kompromisu. Wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka powiedziała w „Do Rzeczy": „Potencjał i determinacja opcji konserwatywnej pozostają zbyt nikłe, by skutecznie konkurować na wolnym rynku idei".

Tymczasem w Teatrze Polskim we Wrocławiu, współprowadzonym przez ministra kultury i marszałka Dolnego Śląska, doszło do katastrofy podczas dyrekcji Cezarego Morawskiego. Miał wprowadzić „dobrą zmianę", a odchodzi z zarzutami NIK. Wypłacił sobie ok. 180 tys. zł honorariów, choć nie zgadzał się na to zarząd. Za przygotowanie dwóch ról wziął po 22 tys. zł za każdą, choć nikt w zespole nie dostaje za to grosza. Za każdy występ wypłacał sobie 2,7 tys. zł: tyle ile wynosi średnia pensja w teatrze. Zniszczył też rentowne arcydzieło Krystiana Lupy „Wycinka" reprezentujące Polskę na światowych festiwalach oraz pierwsze pełne w historii wystawienie „Dziadów" Mickiewicza (reż. Michał Zadara).

Odeszło 40 osób, w tym znakomici aktorzy, którym teatr wypłaca odszkodowania. Frekwencja spadła z 98 proc. (2015) do 62 (2017), z 96 tys. widzów rocznie – do 48 tys. Morawski zostawił dług 1,3 mln zł. Teraz zespół szuka po Polsce nowego dyrektora.

Wierność widowni

Premierę „Roku z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej" Pawła Demirskiego w reżyserii Moniki Strzępki zaplanowano w Starym na piątek 30 listopada.

– Mam w głowie kieszeń, gdzie odkładam pomysły na przyszłość – powiedział „Rz" Demirski. – Planowałem książkę złożoną z miniatur o zmianach obyczajów Polaków. Napisałem rozdziały o domach letniskowych i rozpoczęciu sezonu połowu szczupaka. Na tyle starczyło mi sił, ale pomysł chodził za mną. W końcu zrymował się z sezonem na stulecie odzyskanie niepodległości, jaki wymyśliła Rada Artystyczna Starego.

Demirski dodaje: – Próbujemy nazwać istotę duchowości związanej z obyczajami Polaków. Jest trochę o klasie średniej i o klasie ludowej. Przyglądamy się napięciom pomiędzy nimi, bo przecież podziały miały zostać zasypane, a jedyną klasą miała być ta średnia! Zajmujemy się też stosunkiem Polaków do kultury, co ma związek z awanturą w Starym. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zrobili satyry na prawicową wizję kultur, ale nie oszczędzamy nikogo. Wracamy do ostrzejszego tonu po poszukiwaniach półtonów, bo w poprzednim spektaklu w Starym szukaliśmy rewolucji w optymizmie, a nie w krytyce. Skorzystałem z grubego szyderstwa, które ostatnio zaniedbałem. Ostrzejsze ujęcie tematu cieszy!

Jak podkreśla Demirski, stworzony przez Radę Artystyczną program pokazuje siłę zespołu. Remigiusz Brzyk wyreżyseruje „Królestwo" wg serialu von Triera, Agnieszka Glińska „Panny z Wilka" Iwaszkiewicza, Krzysztof Garbaczewski projekt „Nic", Marcin Wierzchowski „Pozycję dziecka", Paweł Miśkiewicz „Podróże Guliwera", Michał Borczuch „Aktorów prowincjonalnych" wg filmu Holland.

– Nie wiem, jak by to wszystko skończyło się w Starym, gdyby nie ponura lekcja Teatru Polskiego we Wrocławiu, gdzie publiczność straciła swój teatr – mówi Demirski. – Jesteśmy też przywiązani do ludzi i miejsca, traktujemy Stary jak dom. Nie rozumieliśmy, dlaczego mamy się z niego wyprowadzić. Decyzja o powrocie nie była łatwa,bo teatr się zmienił, odeszło wielu młodych aktorów. Dyskutowaliśmy o tym z Moniką Strzępką. Ostatecznie uznaliśmy, że chodzi o wzięcie sprawy we własne ręce, o zachowanie substancji. Teatr krytykuje historyczne polskie strategie ze sceny, a my też mogliśmy być moralnymi zwycięzcami ze spaloną ziemią za sobą!

Demirski podkreśla, że ważne jest też poczucie obowiązku wobec krakowskiej publiczności, zaś unoszenie się honorem i porzucanie widzów, których przyciągnął Jan Klata, nie byłoby wobec nich w porządku.

Oczywiście, można pomyśleć, że gadam głupoty i chcę zarobić worek pieniędzy, ale naprawdę nie ma wielu miast w Polsce, gdzie ludzie podchodzą do mnie na ulicy i pytają, jak idą próby – pointuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA