fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Atak w Cieśninie Kerczeńskiej: Leniwa reakcja Zachodu

Biznesmen Bill Browder prowadzi krucjatę przeciwko Kremlowi. Walczy o wprowadzenie w krajach Zachodu prawa Magnickiego
AFP
UE i USA bardzo powoli zbierają się do ukarania Rosji za atak w Cieśninie Kerczeńskiej.

„Możliwe, że nie będę się spotykać (z Putinem – red.). Nie podoba mi się ta agresja. W ogóle. Europie też nie powinna się podobać" – powiedział prezydent Donald Trump w wywiadzie dla „Washington Post".

Amerykański przywódca miał na myśli spotkanie G20 – najbardziej uprzemysłowionych krajów świata – które rozpoczyna się w piątek w Buenos Aires w Argentynie. Tam w kuluarach miała się odbyć kolejna rozmowa prezydentów Rosji i USA.

– Mam nadzieję, że będziemy mogli przedyskutować bariery handlowe. Trump tak w ogóle ma pozytywne podejście (do Rosji) – stwierdził z kolei Władimir Putin, najwyraźniej zaskoczony wypowiedzią Amerykanina.

Biały Dom milczy

Na razie brak jest jednak sygnałów, by amerykańska administracja zamierzała w jakikolwiek inny sposób ukarać Moskwę za łamanie prawa międzynarodowego w Cieśninie Kerczeńskiej.

W przeciwieństwie do urzędników amerykańskie media domagają się natychmiastowej akcji. „Europa i USA powinny żądać, by ukraińskie statki i marynarze zostali natychmiast zwolnieni, a Rosja zrezygnowała ze swoich bezprawnych wymagań na morzu. Można to przekazać osobiście w czasie spotkań na szczycie G20. Jeśli Moskwa odmówi, są inne opcje" – pisze wpływowa agencja gospodarcza Bloomberg. Wśród tych innych opcji wymienia kolejne sankcje gospodarcze, ale też „zaprzestanie przez Niemcy budowy rurociągu Nord Stream 2, coś, co powinno być dawno zrobione".

W podobnym tonie piszą największe gazety amerykańskie. Przy czym zwracają uwagę, że sekretarz obrony James Mattis i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton są zwolennikami twardego kursu wobec Kremla. Ale nie widać tego obecnie w działaniach Białego Domu.

Zwykła retoryka

– Na razie nie wygląda na to, byśmy wyszli poza retorykę NATO i ONZ – powiedział „Rzeczpospolitej" były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Na nadzwyczajnym posiedzeniu Rada Bezpieczeństwa odrzuciła wniosek Rosji o zajęcie się „naruszeniem rosyjskiej granicy przez ukraińskie okręty wojenne", a sojusz potępił rosyjską akcję. Nic więcej nie uczyniono.

Jednocześnie jednak wśród państw UE narasta zniecierpliwienie Rosją. „W tej fazie kryzysu ukraińsko-rosyjskiego mamy dwa nowe zagrożenia dla bezpieczeństwa całej Europy. Jedno odnosi się do wolności żeglugi, drugie – do zdolności do ekonomicznego przetrwania Ukrainy" – stwierdził amerykański portal „Foreign Policy". Wśród państw, które zaczynają mówić o zaostrzeniu sankcji, są obecne nawet i tradycyjnie neutralna Austria oraz wstrzemięźliwe wobec Rosji Niemcy. Wpływowy dziennik niemieckich konserwatystów „Frankfurter Allgemeine Zeitung" wezwał do przerwania budowy Nord Stream 2.

– W poniedziałek odbywały się unijne konsultacje dotyczące ewentualnych sankcji, ale na bardzo niskim szczeblu urzędniczym. Jeśli do nich dojdzie, będą się rodziły w bólach wiele miesięcy. Ale jeśli nic nie zrobimy, to wyrazimy zgodę na uczynienie z Morza Azowskiego wewnętrznego akwenu Rosji – uważa Waszczykowski.

W połowie grudnia zaczną się rozmowy w UE na temat przedłużenia obecnego pakietu sankcji. Wtedy pojawi się problem ich zwiększenia. – Trudno przewidzieć rezultat tych rozmów. Nie ulegajmy iluzjom, (w UE) są państwa, które śpią i widzą, jak te sankcje są wzmacniane – przestrzegł Rosjan przed nowymi sankcjami ich przedstawiciel w Brukseli Władimir Cziżow.

Duch zamordowanego

Niemieckie MSZ wyraziło wreszcie poparcie dla holenderskiej propozycji wprowadzenia ogólnoeuropejskiej ustawy Magnickiego. Jej nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiego adwokata Siergieja Magnickiego, który wpadł na trop ogromnej korupcji wyższych oficerów rosyjskich służb specjalnych. Ale w efekcie sam został aresztowany; bity i torturowany zmarł w moskiewskim areszcie na Butyrkach w 2009 roku. USA jako pierwsze wprowadziły ustawę jego imienia pozwalającą zakazywać wjazdu i zamrażać aktywa finansowe urzędników oskarżonych o łamanie praw człowieka (nie tylko z Rosji). W ślady Waszyngtonu poszła Kanada, a w Europie: Wielka Brytania, Estonia, Łotwa i Litwa. Holandia, Dania i Szwecja rozważają wprowadzenie takiego prawa.

– Żaden tego rodzaju projekt nie pojawił się w naszym Sejmie – dowiedziała się „Rzeczpospolita" od jednego z polityków PiS.

– Niemcy są kluczem do wszystkiego, zatem to, że one poparły propozycję, znacznie zwiększa szansę, iż zostanie ona przyjęta – uważa zaś Bill Browder, były pracodawca Magnickiego, który od czasu śmierci adwokata prowadzi kampanię przeciw Kremlowi. To właśnie on wymyślił i lobbował w Kongresie wprowadzenie prawa Magnickiego. W odwecie Rosji udało się rozesłać za Browderem listy gończe Interpolu. Skończyło się to jednak wielkim skandalem i skutecznie uniemożliwiło w zeszłym tygodniu Rosji obsadzenie stanowiska szefa międzynarodowej organizacji policyjnej.

– Takie prawo to nocny koszmar Putina. On i jego akolici mają rezydencje na francuskim Lazurowym Wybrzeżu, a do tej pory byli chronieni przed jakimikolwiek sankcjami. To się zmieni – dodał Browder.

Tyle że Unia nie chce, by nowe prawo było skierowane tylko przeciw Rosji. W Brukseli przypominają o problemach z prawami człowieka np. w Arabii Saudyjskiej czy państwach afrykańskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA