fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Afera taśmowa: Oferta dla polityka PO. Praca dla syna Czarneckiego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Mateusz Morawiecki będąc prezesem banku BZ WBK oferował wsparcie dla Aleksandra Grada, byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL. Premier interweniował również w sprawie pracy dla syna europosła PiS Ryszarda Czarneckiego - wynika z taśm, którymi dysponują śledczy.

We wtorek portal Onet.pl opublikował treść taśmy z restauracji "Sowa i Przyjaciele". Premier Mateusz Morawiecki wiosną 2013 roku nie zaprzeczał, że jest bliski rządu PO. Pojawił się wątek objęcia przez niego stanowiska ministra skarbu.

Premier Morawiecki skomentował treść publikacji i powiedział, że są to informacje, które znane są od kilku lat. Jego zdaniem data wypuszczenia materiału nie jest przypadkowa.

- Jest rzeczą jasną, że komuś nadepnęliśmy bardzo poważnie na odcisk - powiedział szef rząd.

Portal TVN24 przeanalizował kolejne wątki z nagrania, które łącznie trwa ponad 3 godziny. Morawiecki, ówczesny prezes banku BZ WBK spotkał się z restauracji "Sowia i Przyjaciele" z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, szefem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską. Rozmowa dotyczyła byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL Aleksandra Grada.

Kilian: Słuchaj, Aleksander Grad mnie poprosił, żebyś go do jakiejś rady OFE wrzucił. Nie masz jakiegoś OFE? 

Kilian: Muszę go trochę spacyfikować, muszę mu też pomóc.

Jagiełło: Grada?

Matuszewska: Tak. Ale on chce akurat do PKO BP (...). To znaczy OFE twojego.

Jagiełło: Do OFE to on się nie nadaje.

Matuszewska: To daj mu jakąś inną propozycję.

Kilian: Widocznie wie, ile tam jest wynagrodzenia. (...) Chłopie, ja się na tym nie znam, ale jak on narzeka, jęczy, to znaczy pewnie o pieniądze.

Jagiełło: W OFE jest kilka tysięcy złotych. (...) 

Po chwili Morawiecki wraca do tematu Aleksandra Grada.

Morawiecki: A ty słuchaj, a posłuchaj, a o co mu chodzi, żeby pieniądze zarobić?

Matuszewska: Tak, on jest, wiesz, on jest monotematyczny.

Kilian: On był długo w polityce, był długo w polityce, on ma wielodzietną rodzinę, czwórkę dzieci.

Matuszewska: Jemu chodzi o kasę.

Kilian: O kasę, no. My mu możemy zapłacić cztery dychy i koniec. Więcej nie możemy mu zapłacić już teraz.

Morawiecki: No, ale cztery dychy to też nie jest tak mało, nie?

Kilian: Ja wiem.

Matuszewska: No tak, ale on jechał przez ileś tam lat, mając 10 z kawałkiem.

Kilian: ...mając dyszkę brutto. No więc wiesz, jest, trochę słabo jest, nie?

Matuszewska: A dzieci dorosły przez pięć lat.

Kilian: A o niego trzeba zadbać. Zresztą mu się nie dziwię. A on myślisz, czego ucieka z administracji? Po prostu.

Matuszewska: No tak, nie daje rady. 

Matuszewska: Tak, on jest, wiesz, on jest monotematyczny. "Mam absolutnie pozytywne zdanie o Merklowej". 

Kilian: On był długo w polityce, był długo w polityce, on ma wielodzietną rodzinę, czwórkę dzieci.

Matuszewska: Jemu chodzi o kasę.

Kilian: O kasę, no. My mu możemy zapłacić cztery dychy i koniec. Więcej nie możemy mu zapłacić już teraz.

Morawiecki: No, ale cztery dychy to też nie jest tak mało, nie?

Kilian: Ja wiem.

Matuszewska: No tak, ale on jechał przez ileś tam lat, mając 10 z kawałkiem.

Kilian: ...mając dyszkę brutto. No więc wiesz, jest, trochę słabo jest, nie?

Matuszewska: A dzieci dorosły przez pięć lat.

Kilian: A o niego trzeba zadbać. Zresztą mu się nie dziwię. A on myślisz, czego ucieka z administracji? Po prostu.

Matuszewska: No tak, nie daje rady.

Kilian: Wbrew pozorom w polityce to jest najpoważniejszy problem dzisiaj. Dlatego mamy taką słabą kadrę.

Matuszewska: Naprawdę? Nie możesz ludzi dobrać.

Kilian: Bo ludzie nawet jak są dobrzy, to wytrzymają rok, dwa, trzy, i potem mówią: "ku**a, stary, ja umrę z głodu za chwilę". (...) Dlaczego Sienkiewicz mógł zostać ministrem? Bo dziesięć lat zarabiał, między innymi w PGE, zarabiał tam te parę złotych, tak? I dzisiaj może być ministrem.

Szef PGE mówił o byłym szefie MSWiA Bartłomieju Sienkiewiczu, który po aferze taśmowej stracił stanowisko. W tym momencie Mateusz Morawiecki wraca do tematu Grada.

Morawiecki: Ma jakąś fundację, stowarzyszenie albo firmę?

Matuszewska: Ma firmę, na pewno ma.

Morawiecki: Zapytajcie go tak po cichu. Ja bym spróbował tak bardziej jednorazowo. Pięć dych czy siedem, czy stówkę mu damy na jakieś badania czy na coś.

Kilian: On ma firmę. Pozbył się udziałów 12 lat temu, bo został posłem, potem wojewodą, posłem, coś tam itd. I prowadziła ta żona. (...)

Morawiecki: Dajcie mi pełne dossier. Pomyślę i jednorazowo będę mu mógł na pewno coś sprokurować.

Kilian: Uważam, że warto. (…)

Matuszewska: On wie, jak działać, bo trochę był trochę w tym rządzie, więc stwierdził, że ryzyko jest niewielkie, że ktoś kogoś wyczai...

Morawiecki: Namierzy.

Matuszewska: ...i sobie idzie. On jest o tyle fajny, że on rzeczywiście ma drive na to [nieczytelne - przyp. red.]. Lepiej jest go mieć po swojej stronie.

Kilian: Jak go wyrzucę, będzie taka awantura, że aż się w pale nie mieści. Otworzę nowy front.

Morawiecki: Jeśli nie jest całkowicie, jak to się mówi, luźną armatą. Znam, ku**a, takich. Raz ci strasznie pomoże, a raz wywali j*b mur w połowie zamku i nie masz gdzie mieszkać. 

- Pamiętając, jak złe były moje relacje - a właściwie relacje zarządu PGE Energetyka Jądrowa, którym kierowałem - z większością uczestników tej rozmowy, odbieram to jako przejaw fałszywej troski o moją osobę. Nie byłem i nie jestem bezpośrednim ani pośrednim beneficjentem tej rozmowy - powiedział w rozmowie z TVN24 Aleksander Grad.

Pomoc dla syna Ryszarda Czarneckiego

W rozmowie prezesów pojawia się również wątek Przemysława Czarneckiego, syna europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. 

Morawiecki: Ryszard Czarnecki, napisałem ci.

Jagiełło: Ten facet, ten chłopak po trzech miesiącach powiedział, że jest dużo pracy, że on myślał, że będzie luźniej itd., że ma inne plany właśnie, wiesz.

Morawiecki: Naprawdę?

Jagiełło: Rozmawiałem z nim. To jest kalkulacja, że koniom z wozu lżej. Zmieniłem mu najpierw życiorys, żeby wyglądał normalnie. Później dałem go Justynie Borkiewicz [dyrektor pionu prezesa zarządu PKO BP - red.], żeby popracowała nad nim, żeby zrobić z niego nie jakiegoś gościa, który nie, że będzie się woził, tylko żeby do roboty, pisać, rozumiesz, i tak dalej. I się zmęczył, że dużo pracy i że on by się chciał czymś innym zajmować w życiu.

Jagiełło: Miał napisane, miał umowę na trzy miesiące. Typowy staż i że on nie chce już tego kontynuować. Co ja się będę angażował i o niego walczył.

Wtedy Mateusz Morawiecki wybrał numer telefonu do Ryszarda Czarneckiego i włącza tryb głośnomówiący.

 

Morawiecki: No, cześć. Cześć, cześć. Słuchaj ciąg dalszy tej sprawy, o której ostatnio rozmawialiśmy. Twój Przemek nie chciał tam dalej pracować. 

Czarnecki: Z ręką na sercu on był absolutnie zrozpaczony. Ja go znam. Wiem, kiedy, że tak powiem, był absolutnie zdołowany.

Morawiecki: Taki sygnał, taką relację, którą dostałem, że jednak został rzucony, został na taką dość mocną wodę, że pisał umowy. W końcu powiedział, że to jest troszeczkę dla niego za duże przeciążenie i że on nie chce dłużej pracować.

Czarnecki: Tak. Bardzo chciał, bardzo się zapalił. Owszem, chciał zarabiać więcej, ale bardzo był zadowolony z tego i bardzo nieszczęśliwy, był wściekły, jak się okazało, że ktoś [nieczytelne - red.] umowę. 

Czarnecki: Tutaj akurat jest sytuacja, że tak powiem akurat [nieczytelne - red.] wszystko jest naprawdę, bardzo się ułożyło. 

Morawiecki: A weź z nim tak po piwku pogadaj, bo coś mi tutaj zgrzytnęło. Pamiętam, co mi mówiłeś dwa tygodnie temu.

Czarnecki: On oczywiście mówi, że chciałby więcej zarabiać, że...

Morawiecki: To to jeszcze rozumiem.

Czarnecki: ...coś innego robić. Ale wiesz jednak nie, jednak nie.

Morawiecki: Wiesz co, bo ostatnie pół zdania, które powiedziałeś, jak on mówi, coś innego by chciałby robić, to jest od razu punkt zaczepienia dla tych ludzi - to niech pan sobie idzie, panie Przemku, robi coś innego w takim razie.

Czarnecki: Słuchaj, bardzo chciał pracować. (...) Absolutnie nie było to przedłużone [nieczytelne - red.], a nie że on nie chciał. (...)

Morawiecki. Dobrze, dobrze. Trzymaj się, pozdrawiam, na razie, dziękuję, cześć. Czarnecki: Pa, pa, cześć, dziękuje.

Jagiełło: Moja córka też by chciała pracować. Robić to, co się chce w pracy i żeby dużo płacili.

Morawiecki: Niedobrze.

- Jest mi ciężko komentować rozmowę dwóch ówczesnych prezesów banków, których szanuję, ale z nimi na ten temat nie rozmawiałem - skomentował treść nagrania w rozmowie z TVN24 Przemysław Czarnecki.

Źródło: TVN24/rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA