fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory samorządowe

Wybory samorządowe: Jaki próbuje zwrotu do centrum

EAST NEWS/ Kamil Piklikiewicz
Kandydat Zjednoczonej Prawicy szuka poparcia wśród elektoratu Platformy Obywatelskiej.

Konwencja Patryka Jakiego z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego to moment otwarcia finalnego etapu kampanii w stolicy. Poza podsumowaniem swojego programu – z naciskiem na wizję Dzielnicy Przyszłości – kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy zwrócił się do wyborców PO i politycznego centrum o poparcie. Po raz pierwszy zrobił to wyraźnie.

W innym miejscu politycznego spektrum lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do wyborców centrum, by wykorzystać zwrot Koalicji Obywatelskiej w lewą stronę. Te dwa wydarzenia mogą zdefiniować kształt kampanii na najbliższe dni.

Czerwona kartka

– Jeśli Warszawa ma przeżyć przełom, to prezydentem musi zostać Patryk Jaki – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji w warszawskim Palladium. Jak stwierdził, kandydat Zjednoczonej Prawicy to „człowiek gigantycznej energii, człowiek pomysłowy, który realizuje to, co sobie zamierzył". – Jaki należy do tej maleńkiej grupy w Polsce ludzi „racjonalnego, przemyślanego czynu". W przemówieniach prezesa PiS, ale także Mateusza Morawieckiego, Jacka Saryusza-Wolskiego i Piotra Guziała, na sobotniej konwencji często pojawiało się stwierdzenie, że Jaki ma wizję Warszawy, której brakuje jego konkurentowi. Piotr Guział nazwał nawet Jakiego Elonem Muskiem samorządu.

Nie zabrakło też barwnych porównań. – Jako dziecko oglądałem westerny. W Warszawie jest już szeryf. Był Lucky Luke, będzie Lucky Jaki – rzucił w trakcie przemówienia premier Morawiecki.

Sztabowcy Jakiego od dawna stawiają za cel budowanie wizerunku Jakiego opartego na przedstawianiu przez niego „dużych" pomysłów na Warszawę i podkreślaniu jego pracowitości. Temu też służyło jego blisko dwugodzinne przemówienie w sobotę. Jaki koncentrował się na swojej wizji Dzielnicy Przyszłości, ale i przedstawił wszystkie dotychczasowe punkty swojego programu, od spraw dotyczących zwierząt po planowanie przestrzenne. Kluczowy i nowy był jednak argument polityczny, zwrot ku wyborcom PO. – Może nie lubisz PiS, ale zastanów się, czy za to, co zrobiła twoja ukochana partia, za to, że pozwoliła na takie wyprowadzenie pieniędzy, nie warto chociaż raz pokazać jej czerwonej kartki? – mówił o aferze reprywatyzacyjnej Jaki. I zapowiedział, że w październiku – na kilka tygodni przed wyborami – pojawi się raport o stratach wynikających z afery.

Jaki w swoim przemówieniu kilkakrotnie zwracał się do wyborców PO, podkreślając, że „Warszawa może więcej".

PO: stolica się nie nabierze

We wszystkich dotychczasowych sondażach Rafał Trzaskowski z dużą przewagą wygrywał drugą turę. To powoduje, że kandydat Zjednoczonej Prawicy musi sięgnąć po nowych wyborców, jeśli chce mieć szansę na wygraną. Dlatego Patryk Jaki chce sięgnąć po wyborców centrum, a Piotr Guział, kandydat na wiceprezydenta Warszawy Zjednoczonej Prawicy, ma zawalczyć o część elektoratu lewicy.

Politycy PO nie są jednak przekonani, że ta strategia jest skuteczna. – Wyborcy w Warszawie doskonale wiedzą, jaki naprawdę jest PiS i jego kandydat na prezydenta. Nie dadzą się nabrać na umiarkowany wizerunek Jakiego kreowany na potrzeby kampanii. Warszawiacy wiedzą, że wybierając Jakiego, wybierają PiS z Kaczyńskim na czele – mówi nam Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur PO.

Trzaskowski wyprzedził konwencję PiS apelem o debatę. – Wzywam do niej wszystkich moich kontrkandydatów. Na początku tygodnia skontaktuje się z nimi mój sztab i ustalimy zasady – mówił. Debata miałaby odbyć się przed I turą. Termin drugiej debaty zostałby ustalony po 21 października.

Trzaskowski systematycznie zabiega też o poparcie kobiet w kampanii. W tym tygodniu wsparł go Kongres Kobiet, a w niedzielę odbyło się spotkanie „Kobiety Koalicji Obywatelskiej" z jego udziałem.

Centrum w bitwie o wieś

Polityczne centrum w ostatnich dniach pojawiło się też w kampanii ogólnokrajowej. – Gdy jedni skręcają w prawo, inni w lewo, PSL idzie swoją drogą, pozostając jedyną formacją w centrum sceny politycznej – mówił w niedzielę w Kielcach Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL.

Ludowcy chcą wykorzystać w ten sposób akcesję do Koalicji Obywatelskiej Barbary Nowackiej i zawalczyć o konserwatywny elektorat PO w małych miastach i na wsi. – Spadki w sondażach Koalicji Obywatelskiej w ostatnich dniach nie są przypadkowe. To dezorientacja konserwatywnych wyborców PO, w większości z tych właśnie terenów. To chce wykorzystać PSL – twierdzi nasz rozmówca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA