fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Chemnitz: Syryjczyk i Irakijczyk zabili Niemca

AFP
Chemnitz, 250-tysięczne miasto we wschodnich Niemczech, przeżywa drugi dzień protestów, przeradzających się w zamieszki. W niedzielę przed świtem zginął tam Niemiec. Zadźgany prawdopodobnie przez uchodźców.

Wypowiedzi polityków i nagłaśnianie wydarzeń przez media pokazują, jak drażliwym tematem jest w kraju imigracja.

Osoby różnych narodowości

Wszystko zaczęło się w niedzielę po trzeciej nad ranem w centrum Chemnitz, które cały weekend miało świętować 875. rocznicę swojego powstania. Doszło do bójki, w której poważnie ucierpieli trzej Niemcy, jeden z nich, 35-latek, zmarł w niedzielę w szpitalu od ran zadanych nożem. Bójka miała wybuchnąć w związku z seksatakiem imigrantów na miejscowe kobiety, ale policja podważała taką wersję. Długo nie informowała, kim byli przeciwnicy Niemców, ograniczała się do określenia, że starły się "osoby różnych narodowości".

Wielu mieszkańców od razu uznało, że to uchodźcy. Informacja o śmierci Niemca wywołała protesty, w których w niedzielę wzięło udział od 800 (jak podała policja) do 1000 osób, jak podawały media. Najbardziej aktywni byli radykalni kibice i miejscowi neonaziści.

W poniedziałek od rana krążył pogłoski, że nie żyje drugi Niemiec, ale policja saksońska, wydała komunikat, że to nieprawda.

Nie było polowań na cudzoziemców

Po południu policja wschodnioniemieckiego landu Saksonia, w którym leży Chemnitz, poinformowała, że podejrzanymi są 23-letni Syryjczyk i 22-letni Irakijczyk.

- Wbrew temu, co podawało wiele mediów, nie mieliśmy tu w niedzielę żadnych polowań na cudzoziemców czy nawet pogromów. Były bijatyki z policją czy imigrantami, ale setki ludzi nie biegały po mieści polując na cudzoziemców, nie można przesadzać w ocenie wydarzeń - podkreśla w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Torsten Kleditzsch, redaktor naczelny miejscowego dziennika "Freie Presse".

O nagonce na cudzoziemców wspomniały nie tylko media, ale także rzecznik niemieckiego rządu. Przestrzegł on, że nie ma zgody na sianie na ulicach nienawiści wobec ludzi o innym wyglądzie i pochodzeniu. Opowiedział się przeciwko wymierzaniu sprawiedliwości przez tłum. To odpowiedź na apel do obywateli, by "bronili się sami, skoro państwo ich już strzec nie może", wyrażony na Twitterze przez posła skrajnej Alternatywy dla Niemiec Markusa Frohmaiera.

Jak mówi redaktor Kleditzsch, nie ma pewności, czy podejrzani są uchodźcami czy na przykład studentami. Jednak, dodaje, wielu mieszkańców uważa, że Syryjczyk i Irakijczyk przybyli do Niemiec w ostatniej fali imigracji. W Chemnitz cudzoziemcy to teraz 7,8 proc. mieszkańców, dwa razy więcej niż przed wielkim eksodusem z 2015 roku.

W Niemczech imigracja już wcześniej była najbardziej drażliwym tematem. Część społeczeństwa podejrzewa, że władze ukrywają prawdę o zagrożeniu ze strony uchodźców. Wydarzenia w Chemnitz sprzyjają szerzeniu się podejrzliwości.

Poniedziałkowy wieczór w Chemnitz

Teraz do starcia szykują się skrajna lewica i skrajna prawica. Miejscowe portale informują o zbierających się setkach młodych ludzi, z Lipska nadjechało pociągiem 250 przedstawicieli tzw. sceny lewicowej.  To uczestnicy wiecu zwołanego przez skrajnie lewicowy związek Chemnitz Wolne od Nazistów.

Swoją demonstrację organizuje też skrajnie prawicowy ruch Pro Chemnitz, który zaprosił swoich antyimigranckich zwolenników pod pomnik Karola Marksa (Chemnitz w czasach NRD nosiło nazwę Karl-Marx-Stadt). Nikt nie ma wątpliwości, że obie grupy nie zamierzają się sobie pokojowo przyglądać.

Na razie, podaje portal „Freie Presse”, prawicowcy wykrzykują hasła "Merkel musi odejść", a lewicowcy skandują "Naziści precz!".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA