fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Tajlandia: Sukces ratowników. Uratowano wszystkich z jaskini

AFP
W Tajlandii sukcesem zakończyła się misja ratunkowa osób, które od 23 czerwca przebywały w zalanej wodą jaskini. Po wczorajszej akcji pod ziemią przebywało jeszcze pięć osób. Dziś płetwonurkom udało się wyprowadzić wszystkich na powierzchnię

Podczas dwóch pierwszych misji udało się uratować 8 osób. Kierownik akcji ratunkowej liczy na to, że dziś uda się wyprowadzić na powierzchnię pozostałą piątkę.

W jaskini pracowało 19 płetwonurków. Po wyprowadzeniu wczoraj czterech osób akcja została przerwana. Członkowie operacji potrzebowali odpoczynku, a grupa techniczna musiała uzupełnić tlen w butlach.

Agencja Reutera poinformowała, że po kilku godzinach dzisiejszej misji udało wyprowadzić na powierzchnię pierwszą osobę. Chłopiec, podobnie jak poprzedni uratowani, został na noszach przeniesiony do karetki. Przewieziono go do szpitala. Kilkanaście minut później poinformowano, że płetwonurkowie przetransportowali dziesiątego nastolatka.

Około godziny 12 pojawiła się kolejna dobra informacja - na powierzchnię wyprowadzono jedenastą osobę. Niecałą godzinę później poinformowano, że ratownicy na powierzchnię wyprowadzili przedostatnią osobę. 

Tuż przed godziną 14 komandosi z Tajlandii przekazali informację, na którą wszyscy czekali. Na powierzchni pojawiła się ostatnia osoba - trener drużyny Dzikie Dziki.

Na tym zakończono trwającą ponad dwa tygodnie operację.

Zatrzymanie dziennikarza TVN24

Dla TVN24 wydarzenia z Tajlandii relacjonował Wojciech Bojanowski. The Standard poinformował, że dziennikarz został zatrzymany dziś przez policję.

Bojanowski miał używać drona w pobliżu lądowiska dla śmigłowców. Informację potwierdziła stacja TVN24. "Nasz reporter Wojciech Bojanowski został zatrzymany w Tajlandii pod zarzutem używania drona przy wejściu do jaskini. Nie mamy z nim obecnie kontaktu" - przekazano na Twitterze.

W jaskini od 23 czerwca

23 czerwca 12 członków drużyny piłkarskiej Dzikie Dziki w wieku 11-15 lat oraz ich trener weszło do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai. Miejsce ich pobytu ustalono dopiero 2 lipca.

Najprawdopodobniej wejście chłopców  do jaskini odbyło się bez wiedzy 25-letniego trenera. Ten w poszukiwaniu podopiecznych wszedł za nimi i wszyscy zostali odcięci od drogi powrotnej przez ulewę, która szybko doprowadziła do zalania jaskini. Grupa znajduje się około 4 km od wejścia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA