fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt Polska-Izrael

PiS w kilka godzin znowelizował ustawę o IPN

Zaledwie kilku godzin potrzebowało PiS, by znowelizować kontrowersyjne przepisy w ustawie o IPN
PAP, Paweł Supernak
Obóz rządzący zrealizował w środę przygotowywany od wielu tygodni plan dotyczący sporu o ustawę.

Wspólne oświadczenie premierów Polski i Izraela zakończyło dzień, w którym w bezprecedensowym – nawet jak na tę kadencję – stylu znowelizowano ustawę o IPN. Rano o tym, że na nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmu odbędą się prace nad nowelizacją usuwającą najbardziej kontrowersyjne przepisy dotyczące sankcji karnych, poinformował oficjalnie Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera. Było to zaskoczeniem nawet dla polityków w klubie PiS. Oficjalnie od kilku dni politycy partii rządzącej – np. wicemarszałek Ryszard Terlecki – powtarzali, że Sejm miał się zająć ustawami ułatwiającymi walkę z pożarami wysypisk śmieci. Nieoficjalnie mówiło się, że Sejm może się zająć ordynacją wyborczą do PE. Rzeczywistość okazała się inna, a Sejm zajmie się tym w trakcie posiedzenia 3–6 lipca.

Czytaj więcej:

Ustawa o IPN: Wygrało umiarkowanie

O całym planie poinformował posłów PiS w trakcie posiedzenia klubu prezes Jarosław Kaczyński. – Prezes przekonywał, że dobro naszego kraju wymaga, aby zmienić ustawę – taką informację można było w środę usłyszeć w Sejmie. Posiedzenie rozpoczęło się o 9.00, a przed godz. 12.00 Sejm przyjął nowelizację, którą później trafiła do Senatu. Izba wyższa przyjęła ją tuż po 17. Później trafiła do prezydenta. Andrzej Duda podpisał ją zdalnie z Rygi, korzystając z podpisu elektronicznego.

Jak wynika z naszych informacji negocjacje z Izraelem w sprawie zakończenia kryzysu trwającego od stycznia toczyły się przez kilkanaście tygodni. I prowadzone były w całkowitej tajemnicy. Ich przedmiotem były m.in. kształt i przesłanie środowego oświadczenia premierów Morawieckiego i Netanjahu, które miało nastąpić po przyjęciu nowelizacji usuwającej najbardziej kontrowersyjne przepisy. Rozmowy zakończyły się sukcesem i wtedy politycy PiS podjęli – na najwyższym szczeblu – decyzję o zwołaniu posiedzenia Sejmu i szybkim przegłosowaniu nowelizacji ustawy. PiS udało się uniknąć przecieków w tej sprawie.

Do tej pory wydawało się, że sytuację wokół ustawy o IPN może rozładować tylko Trybunał Konstytucyjny. Ale politycy obozu rządzącego sugerowali już wcześniej, że potrzebna jest korekta ustawy. Mówił o tym – m.in. na łamach „Rzeczpospolitej" – wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin. 9 czerwca tego roku to stanowisko poparł szef MSZ Jacek Czaputowicz.

O tym, że zmiana przepisów jest potrzebna, przekonywał w trakcie debaty w Sejmie i Senacie premier Mateusz Morawiecki, który podkreślał, że rozwiązania dotyczące ścieżki cywilnej walki o dobre imię Polski pozostają w ustawie, a usuwane są tylko te najbardziej kontrowersyjne. – Celem tej ustawy pozostaje walka o prawdę dotyczącą czasów II wojny światowej – mówił z sejmowej trybuny Morawiecki. A Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS, przekonywał, że „aby iść naprzód, trzeba czasem zrobić krok w tył".

Opozycja bardzo mocno krytykowała superszybki tryb pracy nad nowelizacją. – To wstyd i skandal. Nowelizacja i sposób jej procedowania jest mieszanką głupoty i obłudy – mówił lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. W podobnym tonie wypowiadali się inni politycy opozycji, którzy mówili też o negatywnych konsekwencjach sporu o IPN. – Lepiej późno niż wcale. Dlaczego pozwoliliście na wybicie szamba antysemityzmu, dlaczego tak wiele musiało zostać zniszczone w relacjach polsko-izraelskich, polsko-amerykańskich – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, próbował w ramach protestu blokować mównicę w trakcie prac nad ustawą w Sejmie. Zapowiedział, że jego protest potrwa godzinę, ale zakończył się dużo wcześniej. W tym czasie odbywały się kolejne głosowania. Politycy opozycji, z którymi rozmawialiśmy, byli przekonani, że Winnicki swoje działanie skoordynował z klubem PiS, tak aby opozycja nie mogła zadawać pytań.

Prezes Ruchu Narodowego po wydarzeniach w Sejmie stwierdził jednak, że efektem zmian jest to, że do jego partii zaczynają zgłaszać się rozczarowani działacze PiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA