fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Igrzyska bakterii

70 procent ścieków z Rio trafia do zatoki Guanabara bez jakiegokolwiek oczyszczenia
123RF
Zawodnicy i kibice jadący do Rio mogą wrócić z odpornym na antybiotyki mikrobem.

W Rio de Janeiro, w wodach, na których będą rozgrywane olimpijskie zawody, znaleziono mikroby odporne na antybiotyki, tzw. superbakterie. Takie mikroby to dziś jeden z najpoważniejszych problemów medycyny.

Nie można ich pokonać zwykłymi antybiotykami, trzeba stosować leki o wyższej toksyczności, a i tak terapia nie zawsze działa.

Geny w lagunie

O obecności superbakterii w wodach Rio donosi Agencja Reutera. Jak wykazało kilka niezależnych od siebie badań groźne mikroby wykryto w miejscach, gdzie rozgrywane mają być olimpijskie zawody żeglarskie, triatlonowe, windsurfingowe, kajakarskie, wioślarskie oraz pływania długodystansowego. Najnowsze z badań, które wkrótce zostanie opublikowane przez Amerykańskie Towarzystwo Mikrobiologiczne, wykazało obecność genów odporności na antybiotyki w lagunie Rodrigo De Freitas, która ma być miejscem rozgrywania zawodów wioślarskich i kajakarskich. Geny oporności na antybiotyki nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla człowieka, ale jeśli znajdą nosiciela w postaci bakterii, tworzy się trudny do pokonania mikrob.

Wcześniejsze badania wykazały, że nie tylko geny, ale również same antybiotykooporne bakterie dryfują w wodach w pobliżu Rio. Renata Picao z Uniwersytetu Federalnego Rio de Janeiro zebrała próbki wody przy kilku plażach miejskich. Wyniki są zatrważające. 90 proc. próbek z plaży Flamengo w zatoce Guanabara, gdzie mają odbywać się zawody windsurfingowe i żeglarskie, zawierało groźne bakterie. Nad otwartym oceanem woda była nieco czystsza. W przypadku plaż Ipanema i Leblon, bardzo popularnych wśród turystów, mikroby odporne na leki znaleziono w 50–60 proc. próbek. Najlepsza sytuacja była przy Copacabanie (tylko 10 proc. zanieczyszczonych superbakteriami próbek).

Zatoka ścieków

Źródłem niebezpiecznych zanieczyszczeń są ścieki ze szpitali i gospodarstw domowych w Rio de Janeiro. Jak wynika z informacji zebranych przez BBC, 70 proc. zanieczyszczeń z liczącego 10 milionów mieszkańców miasta trafia do zatoki Guanabara w formie w najmniejszym nawet stopniu nieoczyszczonej.

O tym, że wody w Rio są brudne, wiadomo nie od dziś. Ich oczyszczenie i rozwiązanie problemu ścieków miało być jednym z głównych pozytywnych efektów, jakie przynieść miała miastu organizacja igrzysk. Rio de Janeiro obiecywało sprostać temu wyzwaniu i obniżyć zanieczyszczenia wód o 80 proc. Ta zapowiedź była kluczową częścią oferty złożonej przez miasto Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu. Problemu jednak nie rozwiązano.

Jak donosi Agencja Reutera, brudna woda już jest przyczyną wielu zachorowań wśród biednych mieszkańców Rio. Odnotowuje się infekcje układu pokarmowego i oddechowego, żółtaczkę typu A oraz groźne choroby serca i mózgu. Nie ma obecnie szans, żeby zdążyć z rozwiązaniem problemu ścieków przed igrzyskami. Jak to więc zazwyczaj w takich sytuacjach bywa, rozpoczęło się pospieszne szukanie winnego. O zaniedbania oskarżono miejskie przedsiębiorstwo kanalizacyjne Cedae. Jednak firma nie poczuwa się do winy, jej przedstawiciele twierdzą, że oczyszcza wszystkie ścieki, które do niej trafiają, a zanieczyszczenia biorą się z nieczystości wylewanych nielegalnie przez osoby prywatne, szpitale i przedsiębiorstwa do kanalizacji deszczowej. Rozpoczęto również śledztwo w sprawie miliardów dolarów, które wpompowano w uzdrowienie systemu utylizacji ścieków od lat 90.

Cuchnąca marina

Efekt zakażenia superbakterią może być widoczny od razu, a może ujawnić się dopiero po dłuższym czasie, kiedy organizm zostanie z jakiegoś innego powodu osłabiony. Kibice i sportowcy, którzy pojadą do Rio, mogą więc wrócić do domu pozornie zdrowi – ale z utajoną infekcją. Organizowanie wielkiej międzynarodowej imprezy sportowej w miejscu, w którym można zarazić się groźnymi bakteriami, jest świetnym sposobem, by zapewnić mikrobom transport do wszystkich zakątków świata.

Igrzyska miały być sposobem, by z problemem ścieków w Rio skończyć, ale wygląda na to, że jedyne, czemu impreza położy kres, to mit jednego z najpiękniejszych miast świata. Już teraz żeglarze narzekają, że Marina da Gloria, gdzie mają cumować łodzie, śmierdzi jak ściek, a na okolicznych wodach unosi się mnóstwo rozmaitych odpadków. Jeśli do tego smrodu i brudu dojdą jeszcze zakażenia bakteryjne, świat się dowie, że Rio z pocztówek i prawdziwe Rio to dwa różne miasta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA