fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Terlikowski: Kiedy Szwecja zakaże in vitro?

Fotorzepa, Waldemar Kompała
To niemal niemożliwe, ale się zdarzyło. Szwedzka lewica sformułowała propozycje, z którymi się zgadzam!

Nie, nie chodzi o sformułowane przez lewackie młodzieżówki postulaty legalizacji kazirodztwa i pedofilii, ale o treść raportu, który powstał na zlecenie szwedzkiego rządu. Zaproponowano w nim ni mniej, ni więcej, tylko całkowity zakaz surogacji/macierzyństwa zastępczego. Argumentem przemawiającym za takim rozwiązaniem nie były ani luterskie resentymenty (szczególnie że Kościół Szwecji jest nie tylko za in vitro, ale także za aborcją, którą uznaje za prawo kobiety), ani tym bardziej skandaliczny konserwatyzm, lecz dogłębnie przemyślane feminizm i lewicowość, uzupełnione o... trochę wiedzy na temat tego, czym jest surogacja.

– Najistotniejszym powodem, dla którego nie chcemy akceptować surogacji w Szwecji, jest ryzyko wywierania presji na kobiety, by te zostały matkami surogatkami. Ciąża jest ogromnym obciążeniem i ryzykiem dla kobiety – podkreślała sędzia Eva Wendel Rosberg, autorka raportu. Prawniczka zaznacza, że wciąż niewiele wiadomo o skutkach surogacji dla dzieci, które zostały urodzone w ten sposób.

Jeszcze ostrzej wypowiadała się feministyczna i lewicowa dziennikarka Kajsa Ekis Ekman. „Surogacja może być postrzegana przez pryzmat szczęścia Eltona Johna, słodkich noworodków i nowoczesnej rodziny, ale w istocie jest to przemysł, w którym kupuje się i sprzedaje ludzkie życie. W tym świecie dzieci są wykorzystywane do spełniania pragnień bogatych; matki pozbawione są nawet prawa do nazywania się mamami, a klient jest wszystkim. Zachód zlecił produkcję dzieci biednym krajom, tak jak wcześniej wypchnął przemysł ze swojej przestrzeni. Szokujący jest fakt, że konwencja ONZ dotycząca praw dzieci tak szybko przestała być egzekwowana" – podkreślała szwedzka lewicowa dziennikarka na łamach „The Guardian".

Wszystkich, którzy przecierają oczy ze zdumienia, spieszę zapewnić, że się nie pomylili. Przywołane powyżej cytaty nie pochodzą z tekstów szwedzkich Tomaszów Terlikowskich ani tym bardziej nie są moim wymysłem. Tak myślą szwedzkie działaczki lewicowe. A ja mogę im tylko przyklasnąć, bo wszystko, o czym piszą i mówią, jest prawdą.

Przemysł surogatek to jedna z najbardziej bezlitosnych form wykorzystywania człowieka przez człowieka. Bogate pary (często gejowskie) płacą dziesiątki tysięcy dolarów, by kupić sobie dzidziusia, a kobiety, które z owych pieniędzy dostają 100 czy 200 dolarów, są przetrzymywane w specjalnych zamkniętych ośrodkach, poddawane cesarskiemu cięciu, gdy zażyczą sobie tego klienci, niekiedy zmuszane do aborcji, jeśli klient uzna, że płeć albo stan zdrowia dziecka mu nie odpowiada. A jeśli w sercach kobiet zrodzi się miłość do dziecka, to i tak bezlitośni naganiacze (wspierani przez sędziów) wyegzekwują wydanie malucha i przekazanie go kupującym. Trudno opędzić się od porównań z hodowlą zwierząt i/lub handlem niewolnikami. I żadne słodkie obrazki Eltona Johna z maluchami tego nie zmienią.

Dobrze się stało, że feministki i lewica wreszcie to dostrzegły. To kolejny dowód na to, że – jak to słusznie wskazywał Roger Scruton – jesteśmy konserwatystami w sprawach, na których się znamy.

Szkoda tylko, że obie wspomniane wyżej panie nie są w stanie wyciągnąć wszystkich wniosków z opinii, które same przecież formułują. Jeśli bowiem potraktować poważnie to, co napisały, to – raczej prędzej niż później – trzeba by zakazać nie tylko surogacji, ale także samej metody in vitro. Jej skutki dla dzieci są bowiem wciąż wielką niewiadomą, a traktowanie poczętych na szkle istot, mrożenie ich, niszczenie, eugeniczna selekcja także są częścią przemysłu, który niewiele ma wspólnego z szacunkiem dla człowieka. Zwracają na to uwagę nie tylko bioetycy chrześcijańscy, ale także genetycy. – In vitro jest wielkim ewolucyjnym eksperymentem, który może mieć poważne skutki dla dzieci poczętych tą metodą – ostrzegł kilkanaście dni temu biolog ewolucyjny dr Pascal Gagneux z University of California. Podkreślił on, że wciąż nie są znane długoterminowe skutki zapłodnienia in vitro dla poczętych w ten sposób dzieci. Najstarsze osoby poczęte tą metodą mają dziś dopiero 39 lat. Według niego skutki mogą być rozmaite. Wśród nich wymienił większą skłonność do cukrzycy, nadciśnienia, a nawet przedwczesnych śmierci. In vitro może także zwiększać prawdopodobieństwo wad serca i układu krążenia. Te dane pokazują, że poza zakazem surogacji (słusznym) istnieją powody, by zakazać in vitro. Nie wątpię, że to się kiedyś stanie.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA