fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Sądy bez dowodów zdobytych z naruszeniem prawa

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Nielegalne nagrania na nic się zdadzą, choćby dotyczyły najcięższych przestępstw.

Sąd nie będzie mógł od 1 lipca stosować w procesie karnym dowodu zdobytego z naruszeniem prawa, np. dokumentu wykradzionego ze skrzynki pocztowej czy nagrania z podsłuchu. W myśl art. 168a kodeksu postępowania karnego, będącego elementem dużej noweli, dowody takie zostaną zdyskwalifikowane.

To nowość w Polsce, ale nie np. w USA, gdzie zakazane są wszelkie "zatrute dowody". Nowy przepis nie tylko utrudni ściganie przestępców, prowadzenie procesów i śledztw, ale też odbierze wartość ostatnio ujawnionym nagraniom rozmów polityków w restauracji Sowa & Przyjaciele. Są one np. podstawą śledztwa w sprawie Mennicy, a więc wątku zakusów władzy na wpływanie na prezesa tej spółki, o czym mówił były minister Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie z prezesem NBP. By nagrania te nie straciły wartości, prokuratura musiałaby wnieść akt oskarżenia przed 1 lipca br. Raczej nie ma na to szans. Z pewnością takich spraw jest więcej.

Autorzy zmian nawet nie kryją, że na nowelizacji kładzie się cieniem sprawa Beaty Sawickiej, byłej posłanki PO (na nagraniach Centralnego Biura Antykorupcyjnego mogliśmy oglądać, jak bierze siatkę z kontrolowaną łapówką). Posłankę, mimo naganności jej zachowania, ostatecznie uniewinnił Sąd Najwyższy. Uznał, że CBA przedwcześnie podjęło grę operacyjną, a dowody zdyskwalifikował.

1 lipca - od tego dnia sądy karne nie będą już mogły korzystać z nielegalnie zdobytych dowodów

Michał Królikowski, były wiceminister sprawiedliwości, współautor projektu, mówi, że problem z nielegalnymi dowodami narastał od lat i należało go rozwiązać.

– Ponieważ dopuściliśmy w nowym procesie dowody prywatne, gromadzone poza śledztwem, trzeba było wyrównać pozycję oskarżonych zakazem stosowania nielegalnie zdobytych dowodów – dodaje Królikowski.

Po 1 lipca nie będzie więc można ujawniać w procesie karnym np. wykradzionych dokumentów i w ten sposób bronić się przed oskarżeniem.

Wielu prawników nie zostawia na nowym przepisie suchej nitki. – Jeżeli funkcjonariusz czy osoba prywatna narusza prawo, np. włamując się do mieszkania, i zdobywa dokument, który może być dowodem, to powinna zostać ukarana, ale dowód należałoby wykorzystać jak każdy inny – wskazuje prof. Romuald Kmiecik z Katedry Kryminalistyki i Prawa Dowodowego UMCS. Dodaje, że np. w przypadku dowodów z nagrania rozmowy czy z dokumentu nie ma znaczenia, kto i jak je uzyskał. Nie wpływa to na ich wartość.

Krytyczny wobec noweli jest również Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawskie. W I instancji orzekał w składzie, który skazał Sawicką na 3,5 roku więzienia.

– Jeśli chodziło o to, by służby państwa nie zbierały dowodów z naruszeniem prawa, należało zakaz dowodowy ograniczyć do nich – twierdzi.

Prawnicy uważają też, że po zmianach adwokaci pod byle pretekstem będą kwestionowali prawdziwość dowodów i w ten sposób przedłużali procesy karne.

W sprawach innych niż karne, np. rozwodowych, „zatrute dowody" zapewne wciąż będą używane.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA