fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

1000 zł przez rok na każdego niemowlaka

Fotorzepa/Danuta Matloch
Od przyszłego roku każda kobieta, która urodzi dziecko ma dostawać przez rok 1000 zł miesięcznie bez względu na to czy była ubezpieczona i płaciła składki, czy też nie. Kosztować ma to budżet ok. 1,25 mld zł rocznie.

Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych kilka dni temu. Zapowiada w nim, że od przyszłego roku wszyscy rodzice bez względu na to czy do tej pory byli ubezpieczeni (czyli płacili składki) czy nie przez przynajmniej rok dostawać będę po 1000 zł miesięcznie. Świadczenie ma być dostępne dla wszystkich rodzin gdzie urodzi się dziecko, lub gdzie małe dziecko zostanie przysposobione.

Nie będzie przy tym ważny status zawodowy (ubezpieczeniowy rodziców). Prawo do świadczenia będą miały osoby bezrobotne, nigdzie nie pracujące, ale nie szukające pracy (np. studentki), a także osoby zarabiające na umowach o dzieło. Ponad trzy razy więcej pieniędzy dostaną rodziny, gdzie rodzice są ubezpieczeni w KRUS.

Jak wyglądają rządowe propozycje? Po pierwsze gabinet premier Ewy Kopacz wprowadza nowe świadczenie rodzicielskie w wysokości 1 tys. zł wypłacane przez 52 tygodnie (dłużej w przypadku bliźniąt lub trojaczków) dla każdej rodziny (przede wszystkim chodzi o matki), która urodziła lub przysposobiła małe dziecko. Dostanie je pod warunkiem, że nie była ubezpieczona bo w uzasadnieniu do projektu napisano, że świadczenia rodzicielskiego nie będą mogły otrzymać osoby uprawnione do zasiłku macierzyńskiego.

Po drugie: jeśli ktoś jest ubezpieczony (w ZUS) i jego zasiłek macierzyński wyniesie mniej niż 1000 zł to zostanie podniesiony do 1000 zł miesięcznie. Tak samo ma być w przypadku służb mundurowych. Rząd chce ustawowo zagwarantować minimalne świadczenie dla osób, gdzie pojawiło się dziecko w wysokości 1000 zł netto. Propozycja ta ma zapobiec sytuacji, w której zasiłek macierzyński (wynikający z kwoty, od jakiej odprowadzane są składki) byłby niższy od nowego świadczenia rodzicielskiego.

Po trzecie: zmienić się ma konstrukcja zasiłku macierzyńskiego wypłacanego przez KRUS. Nie będzie to już świadczenie wypłacone jednorazowo i wynikające z wysokości podstawowej emerytury rolniczej (jej czterokrotność – teraz jest to nieco ponad 3,3 tys. zł), ale wypłacane przez rok (52 tygodnie) w wysokości 1 tys. zł miesięcznie.

Nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać już od przyszłego roku.

Rząd szacuje (na podstawie wyliczeń resortu pracy), że na nowe rozwiązania potrzeba będzie rocznie ponad 1,25 mld zł – ok 14,1 mld zł (przy czym chce odzyskiwać ok 28 mln zł rocznie w postaci tytułu składek emerytalno-rentowych od podwyższenia zasiłku macierzyńskiego z ZUS). Według ministerstwa w 2016 roku z proponowanych rozwiązań skorzysta nieco mniej niż 125 tys. osób. W tym ponad 74 tysiące będą to ludzie dziś nieubezpieczeni, a pozostali to ubezpieczeni (albo korzystający z systemów zabezpieczenia budżetowego), którym zostaną podniesione zasiłki macierzyńskie do 1 tys. zł. Dodatkowo rząd wyszczególnił niewielką grupę bezrobotnych, którzy mają prawo do zasiłku. W ich rodzinach dopłata wyniesie różnice pomiędzy 1000 zł a wysokością zasiłku.

Gabinet szacuje, że świadczenia dla osób, które dotąd nie miały do nich prawa (nie były ubezpieczone) wyniesie ponad 890 mln zł rocznie. Pozostała kwota to dopłaty do świadczeń ubezpieczonych w ZUS i KRUS. W przyszłym roku dopłata do ZUS będzie prawie dwa razy niższa niż do KRUS bo wynieść ma 128 mln zł wobec 244 mln zł.

Już w OSR do projektu rząd zakłada różne tytuły dotacji rządowej. Dzieli je na trzy rodzaje dotacji: na realizację świadczeń rodzinnych, dotację do FUS oraz uzupełniająca do KRUS. Warto przy tym przypomnieć, że w 2015 roku dotacja budżetowa do KRUS wyniesie ponad 17 mld zł, a spodziewany przypis ze składek to niespełna 1,5 mld zł.

Dodatkowo by zapobiec znanemu z przeszłości problemowi „matek ostatniego kwartału" (chodzi o gorszą sytuację rodzin, w których dzieci urodzą się tuż przed zmianą regulacji) rząd wpisał możliwość korzystania z nowych świadczeń także w przypadku kobiet, które urodzą dzieci pod koniec 2015 roku.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA