fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Bezczelne przekręty na VAT

W sprawie wykrytej na Dolnym Śląsku złoto było prawdziwe, ale obrót nim w dużej mierze fikcyjny. U trzech zamieszanych w przestępstwo osób prokuratorzy zajęli prawdziwy majątek, m.in. 103 kg kruszcu
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Towar za grosze, lewe faktury, łańcuszek pośredników. I tupet. To przepis na milionowe wyłudzenia.
Wyłudzaniem VAT coraz częściej trudnią się nie pojedynczy oszuści, ale zorganizowane grupy przestępcze, które stosują coraz bardziej wyrafinowane sposoby na oskubanie państwa z wielkich pieniędzy.
– Te przestępstwa są wielkim problemem w Polsce, ale także w Europie. Raport Europolu dostrzega zjawisko znikających firm, karuzelowego obrotu i wskazuje, że w oszustwa VAT weszła przestępczość zorganizowana. Walkę z nią Europol wskazuje jako jeden z priorytetów – mówi „Rz" gen. Adam Rapacki, były szef MSWiA.

Tworzywo z przebiciem 290-krotnym

Amatorów wzbogacenia się przez wyłudzenie VAT przybywa, traktują to jako sposób na szybki i znaczący zarobek.
– Nie trzeba dużo inwestować, bo obrót często jest fikcyjny, a przepuszczenie towaru przez setki firm sprawia, że ryzyko wpadki nie jest duże. Nawet jeżeli do niej dojdzie, to wyłudzone sumy bywają często nie do odzyskania – mówi „Rz" jeden z policjantów Centralnego Biura Śledczego.
Rekordziści to członkowie gangu działającego na Śląsku, którzy w ciągu dwóch lat – (2011–2012) wyłożyli na zakup towaru zaledwie 200 tys. zł, a fikcyjnie obracając nim, wyłudzili aż 58 mln zł. Tyle wypłacił im fiskus z tytułu zwrotu VAT w związku z handlem tworzywem sztucznym o nazwie PEEK (polieteroeteroketon). To wyjątkowo trwałe, drogie tworzywo wykorzystywane w przemyśle.
Zgodnie z opisanym już schematem oszuści stworzyli łańcuch firm słupów, przez które przepuszczali towar, sprzedając go kolejnym spółkom w kraju i za granicą, m.in. w Niemczech i Czechach. Chodzi o to, że w obrocie wewnątrz Unii obowiązuje zerowa stawka VAT.
Z faktur wynikało, że na drogach wręcz tłoczą się ciężarówki wożące PEEK. – W rzeczywistości podejrzani posiadali tylko dwie palety tego tworzywa, które mieściły się w jednym busie – mówi „Rz" prok. Tomasz Piekarski z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Prowadzi śledztwa dotyczące wyłudzeń VAT w obrocie stalą i tworzywem sztucznym.
Oszustwo było wręcz ordynarne. – Ilość tworzywa wskazana w fakturach mogłaby pokryć światowe zapotrzebowanie na najbliższe pięć lat – opowiada policjant z CBŚ.
Nadużycie powinno szybko wzbudzić podejrzenia skarbówki, choćby dlatego że biznes na drogim tworzywie robili 20- i 30-latki bez doświadczenia w biznesie, dokonujący milionowych transakcji.
Gang wykryli w marcu policjanci CBŚ i urzędnicy wywiadu skarbowego, ale wyłudzenia VAT były już gigantyczne.
– W sprawie jest 33 podejrzanych, dwie osoby mają zarzut kierowania grupą przestępczą, pozostałe udziału w niej. Są podejrzani też o oszustwa, posługiwanie się nierzetelnymi fakturami i pranie brudnych pieniędzy – mówi prok. Piekarski.
Jest szansa, że państwo odzyska wyłudzone sumy, bo młodzi biznesmeni zachłysnęli się łatwością zdobycia pieniędzy i nie zdążyli ukryć majątku. Prokuratura położyła rękę na mieniu wartym 42 mln zł.
Takich oszustw, choć mniej spektakularnych, jest wiele. Niedawno wrocławskie CBŚ rozbiło gang, który wyłudzał VAT, obracając złotem. Policjanci zajęli m.in. 103 kg tego kruszcu w sztabkach i złote monety warte ok. 20 mln zł.
Na mniejszą skalę działał niespełna 30-letni mężczyzna z Bydgoszczy. Skupował olej jadalny objęty 5-proc. stawką VAT i zaraz sprzedawał go jako przemysłowy, obłożony 23 proc. VAT. Wyłudzenie sięgnęło blisko 3,5 mln zł.

Branża na tropie

Prawdziwą plagą są wyłudzenia VAT w handlu stalą, głównie prętami zbrojeniowymi. W kraju toczy się kilkadziesiąt śledztw dotyczących takich przestępstw. Od lutego działa specjalna grupa operacyjna złożona m.in. z inspektorów kontroli skarbowej, policjantów CBŚ, prokuratorów i przedstawicieli branży stalowej.
Na nadużycia uwagę zwrócili właśnie przedsiębiorcy z tej branży, a nie urzędnicy bądź służby.
Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa alarmowała, że istnieją olbrzymie, przekraczające 400-proc., rozbieżności między deklarowaną do Eurostatu liczbą prętów wywożonych z krajów UE do Polski a zarejestrowanym przywozem tego towaru, który jest wielokrotnie mniejszy. To dowód na wyłudzanie VAT na fikcyjnym obrocie. Wielkość wyłudzeń branża stalowa szacuje na ok. 300 mln zł rocznie.
Pewien biznesmen z Torunia (zresztą z kryminalną przeszłością) wyłudził 2 mln zł VAT na lewym obrocie stalą sprowadzaną z Łotwy. I to w zaledwie cztery miesiące od założenia firmy służącej mu do oszukiwania państwa.
W tym roku ABW zatrzymała na Śląsku sześciu szefów firm, którzy fikcyjnie handlowali stalą i wyprali ponad 210 mln zł. W proceder zaangażowane były firmy z Łotwy, Cypru, Czech i kontrolowane przez członków grupy spółki  na Słowacji i Węgrzech.
– W trzy miesiące grupa wyłudziła VAT na 6 mln zł – mówił Maciej Karczyński, rzecznik ABW.
Faktury potwierdzające fikcyjne transakcje z firmami z zagranicy wystawiano, by obniżyć VAT, ale towar nie wyjeżdżał z kraju. – Zdarzają się też przypadki, że polska stal jest wywożona za granicę, ale kilka kilometrów po jej przekroczeniu zostaje przefakturowana na firmę zagraniczną, by wrócić już z zerową stawką VAT – mówi „Rz" Piotr Wołejko, ekspert organizacji Pracodawcy RP.

Gdy realne miesza się z fikcyjnym

Jakie są straty państwa, dokładnie nie wiadomo, bo nie ma statystyk obejmujących dane ze wszystkich instytucji i służb zwalczających tę przestępczość. A zajmują się tym inspektorzy urzędów kontroli skarbowej, policjanci, prokuratorzy i ABW.
Wszyscy są zgodni: wyłudzenia VAT to coraz poważniejszy problem i znacząca pozycja wśród przestępstw gospodarczych, których przybywa. W 2008 r. policja prowadziła 69 tys. śledztw gospodarczych, a w ubiegłym – ponad 83 tys. Jaka jest liczba spraw – nie wiadomo. – Szacujemy, że rocznie przez wyłudzenia VAT państwo traci od 2 do 5 mld zł – mówi Wołejko.
Dlaczego wyłudzenia VAT są wykrywane dopiero, gdy straty sięgają milionowych sum? Śledczy zauważają, że prawie normą stało się fikcyjne przepuszczanie towarów przez setki firm, które odbierają VAT i błyskawicznie znikają.
– W takim łańcuszku są firmy słupy, które fikcyjnie kupują towar z krajów Unii Europejskiej. Później trafia on do firmy bufora i dalej do firmy sponsora, czyli beneficjenta VAT i wychodzi znowu za granicę. Tych tzw. buforów może być nawet kilkaset – tłumaczy nam jeden ze śledczych.
– Najtrudniej wykryć takie działania przestępcze, w których mieszane są transakcje fikcyjne z rzeczywistymi – tłumaczy prok. Piekarski.

Niech kojarzą fakty

Oszustów zatrzymuje zwykle CBŚ współpracujące z wywiadem skarbowym. Podejrzane przepływy na kontach wykrywa też generalny inspektor finansowy.
Eksperci twierdzą, że ciężar wykrywania nadużyć w rozliczeniach VAT spoczywa na skarbówce. Jednak jej urzędnicy reagują zbyt wolno, kiedy więc wpadają na trop oszustw, straty są już olbrzymie.
Nie tylko zresztą w sprawach wyłudzeń VAT. – Przez lata do kraju wjeżdżały gigantyczne ilości koncentratu płynu do spryskiwaczy, znacznie przekraczające zapotrzebowanie. Było jasne, że oczyszczano go i produkowano z niego lewy alkohol. Dopiero po latach resort finansów zmienił przepisy, które ukróciły nadużycia – przypomina jeden ze śledczych.
Piotr Wołejko uważa, że służby skarbowe powinny szybciej identyfikować oszustwo i przekonuje, że to możliwe. – Branża stalowa szybko potrafiła sama wykryć nadużycia w handlu stalą i to ona uświadomiła urzędnikom, jakie są mechanizmy wyłudzeń – zaznacza Wołejko.
– Gdyby urzędnicy szybciej kojarzyli fakty, to doszliby do wniosku, że tak wielki handel PEEK to fikcja mająca na celu tylko oskubanie fiskusa – dodaje oficer CBŚ.
Zdaniem Piotra Wołejki lepszy powinien być przepływ informacji między instytucjami, które tropią nadużycia.
– Może powinno powstać jakieś wspólne depozytorium wiedzy, np. platforma internetowa, by w zarodku identyfikować problem i ścigać osoby, które z takiego procederu żyją. Ale znając stan informatyzacji naszej administracji, wątpię, by to mogło nastąpić – ocenia.

Konieczne analizy

Gen. Adam Rapacki zaznacza: – Powinien istnieć system monitorowania obrotu towarami i nadużycia powinny szybko dostrzegać służby skarbowe. To one winny analizować co miesiąc, a nie raz do roku raporty Eurostatu oraz krajowe i patrzeć, skąd nagle wielkie zainteresowanie jakimś produktem, jak w przypadku stalowych prętów.
Jak zaznacza, na Zachodzie takie wyłudzenia to też problem, dochodziło do nich np. w Wielkiej Brytanii.
– Ale w krajach zachodnich, zwłaszcza w Niemczech czy Skandynawii, ludzie są mniej skłonni do takich wyłudzeń, a systemy kontroli działalności gospodarczej bardziej uporządkowane - mówi gen. Rapacki.
Ministerstwo Finansów nie zgadza się z oceną ekspertów.
– Jest właściwy przepływ i wymiana informacji pomiędzy służbami zwalczającymi wyłudzenia VAT. Nie będziemy ujawniać kuchni tej współpracy – mówi „Rz" Wiesława Dróżdż, rzeczniczka resortu.
Jak twierdzi, zwroty VAT są na bieżąco kontrolowane, wyłapywanych jest wiele przypadków nadużyć, jednak opinia publiczna słyszy tylko o sprawach największego kalibru.
– Gdyby było tak dobrze, nie byłoby tak wielkich wyłudzeń, z jakimi mamy do czynienia – uważa jednak gen. Rapacki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA