Sąd Najwyższy zajął się w czwartek sprawą byłego już prezesa Banku Spółdzielczego w Ciechanowie, który pod koniec 2015 r. został zwolniony z pracy, najpierw za wypowiedzeniem, a ostatecznie w trybie dyscyplinarnym. Już po rozstaniu z prezesem rada nadzorcza banku podjęła uchwałę, w której skróciła okres obowiązywania zawartej z nim umowy o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia. Umowa została podpisana jeszcze w 2012 r. przez dwóch przedstawicieli rady, jednak bez dodatkowej uchwały. Przewidywała wypłatę sowitego odszkodowania za niepodejmowanie konkurencyjnej działalności w ciągu 12 miesięcy od rozstania z bankiem. Po tym, jak prezes został zwolniony, umowa o zakazie konkurencji została skrócona przez radę nadzorczą do 19 dni. Były prezes otrzymał za ten okres wypłatę w wysokości 27 tys. zł.

Zwolniony z pracy odwołał się jednak do sądu z żądaniem wypłaty odszkodowania za cały 12-miesięczny okres obowiązywania zakazu konkurencji po ustaniu zatrudnienia. Były pracodawca bronił się przed tym przed sądami, powołując się na to, że nie doszło do zawarcia żadnej takiej umowy. Zgodnie z art. 46 ust. 1 pkt 6 prawa spółdzielczego do zawarcia umowy z członkami zarządu konieczne było bowiem podjęcie uchwały przez całą radę nadzorczą.

Były prezes przegrał zarówno w sądzie pierwszej, jak i drugiej instancji, złożył jednak skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Podniósł w niej, że umowa o zakazie konkurencji została prawidłowo zawarta, a jej istnienie zostało potwierdzone przez radę nadzorczą, która po rozstaniu z prezesem skróciła okres obowiązywania tej umowy do 19 dni.

W trakcie procesu miał się także pojawić wątek nadużycia prawa, określony w art. 8 kodeksu pracy, w myśl którego nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego. Takie działanie nie korzysta z ochrony przewidzianej w prawe pracy. Poszło o to, że w czerwcu 2020 r. prokuratura postawiła zarzuty byłemu prezesowi i jego zastępcom. Zdaniem śledczych mieli oni wyrządzić szkodę w wysokości kilkunastu milionów złotych. Postępowanie w tej sprawie trwa i nie zostało zakończone żadnym rozstrzygnięciem.

Sąd Najwyższy w wyroku z 23 czerwca 2022 r. oddalił skargę kasacyjną byłego prezesa. Nie uwzględnił też informacji o zarzutach prokuratorskich, która zdaniem sędziów nie znalazła odzwierciedlenia w treści pism procesowych. Nie było więc podstaw do stosowania art. 8 k.p.

SN skupił się natomiast na przepisach o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia.

– Zgodnie z art. 1013 k.p. umowa o zakazie działalności konkurencyjnej po ustaniu stosunku pracy ma mieć formę pisemną pod rygorem nieważności – przypomniał Zbigniew Korzeniowski, sędzia SN.

SN uznał, że w tym przypadku, choć umowa została sporządzona na piśmie, zabrakło podstawowego elementu jej ważności, czyli uchwały rady nadzorczej. Przypomniał, że taka uchwała, zgodnie z prawem spółdzielczym, powinna poprzedzić podpisanie takiej umowy. SN wytknął skarżącemu, że w skardze kasacyjnej miał nie podnieść zarzutów dotyczących uchwały rady nadzorczej o skróceniu umowy o zakazie konkurencji.

Sygnatura akt: I PSKP 67/21

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy: zakaz konkurencji musi być precyzyjny