Świętokrzyskie

Prawa miejskie zabrał im car. Teraz chcą je odzyskać

Nowa Słupia utraciła prawa miejskie w 1869 r. Teraz chce je odzyskać.
materiały prasowe
Nowa Słupia, Pierzchnica i Szydłów starają się o przywrócenie statusu miasta.
– To pozwoli na dalszy rozwój, zachowanie zabytkowej zabudowy, rozwój turystyki przy wykorzystaniu miejscowych walorów przyrodniczych, a także poprawę warunków życia mieszkańców – tłumaczy Janusz Sowa, sekretarz gminy Szydłów.
Od 1 stycznia 2018 r. do 33 miast w Świętokrzyskiem dołączyły Łagów, Wiślica i Radoszyce. Ale apetyt na prawa miejskie mają kolejne, które chcą je odzyskać po wielu latach. Wśród nich jest m.in. Pierzchnica, która otrzymała prawa miejskie przed 1397 r. i miała je przez ok. 500 lat – do 1869 r.
– Wtedy to dekretem carskim została tych praw pozbawiona. Niewątpliwie było to na fali represji po powstaniu styczniowym, gdyż na terenie gminy udokumentowane jest siedem potyczek i bitew stoczonych przez powstańców z wojskami carskimi – opowiada Stanisław Strąk, wójt gminy Pierzchnica. Dodaje, że inicjatywa wyszła od mieszkańców. – Była to reakcja na informacje o przywracaniu praw miejskich dla miejscowości, które utraciły takie prawa po powstaniu styczniowym, jak Łagów, Radoszyce, Józefów nad Wisłą czy Wiślica – opowiada wójt Strąk. Rada gminy zdecydowała o konsultacjach. Frekwencja sięgnęła 65 proc. Za przywróceniem praw miejskich opowiedziało się aż 94 proc. mieszkańców. – To przesądziło o kontynuacji działań. Zgromadzono wymagane dokumenty i analizy. W listopadzie 2017 r. rada gminy podjęła uchwałę o wystąpieniu do ministra spraw wewnętrznych i administracji o nadanie praw miejskich – mówi wójt Pierzchnicy. – Takie wnioski rozpatrywane są na posiedzeniu rządu raz w roku, w lipcu. Jeśli decyzja będzie pozytywna, a wierzymy, że tak, to Pierzchnica na nowo będzie miastem od 1 stycznia 2019 r., 150 lat po degradacji dekretem carskim – podkreśla. Także Nowa Słupia ma szansę znów stać się miastem. Władze gminy już podjęły kroki w tym kierunku. Podobnie jak Pierzchnica utraciła je w 1869 r. Z wnioskiem wystąpiło w sierpniu Towarzystwo Przyjaciół Nowej Słupi. W październiku rada gminy zdecydowała o konsultacjach z mieszkańcami. Rozpoczęły się one w styczniu i potrwają do końca lutego. – Zmiana statusu Nowej Słupi na miasto nie wywołuje żadnych negatywnych skutków dla mieszkańców ani dla gminy. Nie wzrosną podatki od nieruchomości, opłaty za media (woda, ścieki), nie trzeba będzie wymieniać dowodów osobistych. Dostęp do Funduszy Europejskich pozostanie na niezmienionym poziomie – opowiada Andrzej Gąsior, wójt gminy Nowa Słupia. – Co niezwykle istotne, miasto nadal będzie mogło ubiegać się o środki z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, ale również na działania zarezerwowane tylko dla miast, a Nowa Słupia nadal będzie miała swojego sołtysa – dodaje. O odzyskanie statusu miasta walczy też Szydłów. Miał on prawa miejskie w latach 1329–1869. – Początek lokacji miasta jest co najmniej niepewny ponieważ Jan Długosz, lokując bitwę wojsk polskich z wojskami mongolskimi, stoczoną w 1241 r., umiejscowił ją „we wsi Chmielnik pod miasteczkiem Szydłów". Szydłów utracił prawa miejskie ukazem carskim, co było swoistą polityczną karą za udział mieszkańców Szydłowa i okolic w powstaniu styczniowym 1863 r. oraz pomoc powstańcom – opowiada Janusz Sowa, sekretarz Szydłowa. Z inicjatywą przywrócenia praw miejskich wystąpił Komitet Honorowy Obchodów 690-lecia Nadania Praw Miejskich dla Szydłowa. Jubileusz przypada na 2019 r. – Jesteśmy na etapie kompletowania dokumentacji – tłumaczy sekretarz Sowa. Władze gminy mają nadzieję, że przywrócenie praw miejskich pozwoli na dalszy rozwój, zachowanie zabytkowej zabudowy, rozwój turystyki, a także poprawę warunków życia mieszkańców. – Decyzja o przywróceniu praw miejskich będzie też swoistym „naprawieniem" historii królewskiego miasta Szydłowa, które utraciło blask i prestiż m.in. poprzez polityczną decyzję cara – opowiada Janusz Sowa. A Stanisław Strąk, wójt gminy Pierzchnica, wśród korzyści z odzyskania praw miejskich wymienia przede wszystkim wzrost prestiżu. – Wśród mieszkańców kultywowana jest świadomość o tradycjach miejskich. Mają świadomość, że Pierzchnica została skrzywdzona przez zaborcę, i jest poczucie o konieczności naprawienia tej krzywdy – taka sprawiedliwość dziejowa – tłumaczy Stanisław Strąk.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL