fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podlasie

Murale upiększają Białystok

„Dziewczynka z konewką” jest już znana na całym świecie.
UM Białystok
Motywy z baśni, folkloru Podlasia, twarze słynnych postaci. W planach – postaci przeniesione z muzealnych obrazów.

Bogactwo wielkoformatowych ściennych malowideł, które ożywiły miejski krajobraz stolicy regionu, jest imponujące – postaci dzieci, motywy zaczerpnięte z baśni i sztuki Podlasia. Wreszcie: wizerunki wybitnych Polaków.

Szare do niedawna bloki mieszkalne, ściany budynków instytucji coraz częściej zyskują nowy, niepowtarzalny wygląd. Wszystko za sprawą powstających na nich murali.

– Obserwujemy sytuację street artu na świecie, śledzimy prace artystów i staramy się, by te najbardziej interesujące znalazły się w naszym mieście – mówi Grażyna Dworakowska, dyrektor Białostockiego Ośrodka Kultury. To między innymi dzięki jego staraniom w mieście powstają zachwycające ścienne obrazy.

Pierwsze ścienne malowidła powstały w mieście kilka lat temu, dziś tych wielkich formatów jest ponad 20, mniejszych – kilkadziesiąt.

Tworzą je znani artyści, ale i amatorzy – entuzjaści tej zyskującej zwolenników sztuki.

Na ścianie i znaczku

Najbardziej znanym muralem – w kraju i na świecie – jest „Dziewczynka z konewką" Natalii Rak, absolwentki łódzkiej ASP. Młoda olbrzymka w ludowym stroju, „podlewająca" prawdziwe drzewo, to efekt akcji Folk on the Street Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku. – Chodziło o to, by naszą podlaską tradycję przenieść w przestrzeń miejską i przekonać ludzi, że folklor może być inspirujący, ciekawy i piękny. Udało się. Dziewczynkę z konewką nie tylko pokochał nasz region, ale stała się obywatelką świata – mówi Cezary Mielko, dyrektor WOAK.

Mural powstał na budynku Instytutu Chemii Uniwersytetu w Białymstoku, przy al. Piłsudskiego. Inspiracją była podlaska legenda o wielkoludach.

Wyzwaniem dla artystów było rosnące przy budynku drzewo, z czym nie każdy się chciał zmierzyć. Pojawiły się sugestie, że dobrze byłoby je ściąć. Natalia Rak doskonale wkomponowała mural w miejsce. Oglądając go, widzimy dziewczynę z obrazu, która podlewa naturalnej wielkości drzewo. – Wypadło to znakomicie, dzięki temu muralowi o białostockim street arcie zaczęło się mówić na świecie – podkreśla Cezary Mielko.

Malowidło trafiło do zagranicznych katalogów, a Poczta Polska wydała znaczek i kopertę z muralem w ramach serii „Sztuka ulicy – Street Art".

– W ten sposób lansujemy wśród młodych ludzi modę na tradycję, folklor. To znakomity sposób na popularyzację dziedzictwa kulturowego – uważa Joanna Gaweł z WOAK w Białymstoku.

NeSpoon – polska artystka streetartowa tworząca „biżuterię miejską", która w swoich pracach sięga po motywy koronkowe, na ścianie Uniwersytetu Medycznego stworzyła malowane ręcznie wielkie, koronkowe rozety bliskie tradycji Podlasia.

Do tradycyjnej ludowej wycinanki z regionu nawiązuje też mural „Wycięte z natury" – są na nim dwie głowy turkawek. Powstał na bloku przy ul. Zwierzynieckiej, kompozycję stworzył Maciej „Kamer" Szymonowicz w oparciu o wycinankę autorstwa swojej żony.

Część wielkoformatowych grafik ściennych powstała z inicjatywy Białostockiego Ośrodka Kultury w ramach East Side Street Art podczas Dni Sztuki Współczesnej. Jak np. mural „Złoty połów", znany jako „chłopiec z wędką". Powstał w maju 2016 r. na ścianie bloku przy ul. Antoniukowskiej 42, a stworzyli go artyści z Rumunii.

Powstawaniu części ściennych malowideł patronował prezydent Białegostoku – ozdobiły elewacje gminnych budynków, jak np. mural Swanskiego na ścianie budynku przy ul. Waryńskiego 8, przedstawiający stwora z baśni.

Ambitne plany

Swoich sił w upiększaniu miasta próbują nie tylko profesjonalni artyści. W 2015 r. za farby chwyciły przedszkolaki i uczniowie szkół podstawowych. Na budynku przy ul. Armii Krajowej w ramach akcji uczącej tolerancji „Farby w rękę i pod rękę" dzieci odciskały zanurzone w farbach dłonie i zdobiły ogon pawia, symbolizujący wielokulturowość Białegostoku.

Ścienne malowidła mają także odniesienie do poważniejszych tematów – tak jak mural historyczny, upamiętniający deportacje w głąb ZSRR, zlokalizowany na Węglówce. Albo znajdujący się na budynku zespołu szkół przy ul. Sienkiewicza wielkoformatowa podobizna pisarza. Autorem projektu jest twórca street artu Dominik Rutkowski, którego korzenie sięgają Białegostoku, znany z prac również w Europie.

– Autorami prac są artyści z Polski, ale także z Rumunii, Hiszpanii, Litwy czy Białorusi. Powstają w ramach różnych naszych działań, w tym projektu Wschód Kultury – mówi Grażyna Dworakowska.

Pomysłodawcy dbają, by murale wkomponować w otoczenie. W zamierzeniach są kolejne przedsięwzięcia.

WOAK w tym roku planuje m.in. wielkoformatowy mural inspirowany rękodziełem charakterystycznym dla Podlasia: tkaniną dwuosnowową.

Z kolei Białostocki Ośrodek Kultury planuje szczególne murale. – Zostaną wykonane na podstawie kopii obrazów znajdujących się w Muzeum Podlaskim w Białymstoku. Będą to m.in. postacie z XIX-wiecznych obrazów przedstawiające dzieci i osoby dorosłe – mówi Grażyna Dworakowska.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: g.zawadka@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA