fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podlasie

Zakochani w sztuce druku

W supraskim klasztorze w 1695 r. powstała pierwsza drukarnia na Podlasiu.
materiały prasowe
Supraskie Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa przybliża dawne i nowsze techniki druku: od typografii, przez litografię po offset.

Goście mogą przenieść się aż do czasów Jana Gutenberga i zrobić odbitkę na własnoręcznie wykonanej (a w zasadzie: wyczerpanej) kartce. Rolę wehikułu czasu pełni replika rasy drukarskiej z XV–XVI wieku. Jest szansa, że po takiej lekcji papiernicy amatorzy inaczej spojrzą na zwykły biały arkusz, rozumiejąc, że – chociaż papier czerpany to już tylko atrakcja – za jego powstaniem wciąż stoi sporo pracy.

Przy okazji pokrywania czcionek farbą suprascy muzealnicy przemycają trochę faktografii – i nie chodzi tu tylko o wyjaśnienie, skąd się wzięło powiedzenie o czytaniu „od deski do deski".

Z ich relacji wynika, że pionierami drukarstwa na Podlasiu byli niejacy Iwan Fiodorow i Piotr Mścisławiec, którzy przyjechali z Moskwy do Zabłudowa – na zaproszenie hetmana Grzegorza Chodkiewicza – i tam w 1569 roku wydali liczącą 814 stron „Ewangelię Pouczającą". Właśnie replikę pierwszej strony tego dzieła można dziś wydrukować własnymi siłami, z pomocą gutenbergowskiej prasy.

Muzeum w Supraślu powstało w maju 2014 roku z inicjatywy białostockich pasjonatów drukarstwa. Ekspozycja mieści się przy ul. Klasztornej 1. Miejsce nie jest przypadkowe – właśnie w supraskim klasztorze, w 1695 roku, powstała unicka drukarnia założona przez zakon bazylianów. Wkrótce, w roku 1710, zbudowano młyn papierniczy na pobliskiej rzece Supraśl. Właśnie w tym czasie – od końca XVII wieku – miejscowe maszyny drukarskie nabrały tempa. Powstające tu druki rozchodziły się po Rzeczypospolitej, trafiały też do krajów ościennych.

Kres drukarni (i cerkwi unickiej) nadszedł w początkach XIX stulecia. Pruski rząd – konfiskując klasztorne majątki – zmusił właścicieli do sprzedaży oficyny królewskiemu drukarzowi.

Nie przetrwało wyposażenie, także supraskie druki z tamtego okresu należą do rzadkości, choć było ich niemało. Dziś wiadomo o 425 pozycjach wydanych w klasztornej oficynie przez 108 lat działalności (około trzech czwartych wydrukowano czcionką łacińską, resztę – cyrylicą). Znaczną część stanowiły wydawnictwa świeckie – wszystko wskazuje na to, że w 1784 roku wytłoczono tu dzieło pod tytułem „Podróże kapitana Gulliwera w Różne Kraje Dalekie". To nic innego, jak „Podróże Guliwera", napisane przez Jonathana Swifta blisko pół wieku wcześniej. We wstępie do edycji z roku 1949 Jan Kott uznał tamto anonimowe tłumaczenie za najlepsze pod względem wierności, piękności i siły stylu oraz czystości języka.

Zatem supraska drukarnia nie przepadła bez śladu, chociaż większość eksponatów dzisiejszego Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa przyjechała z zagranicy – z Niemiec, Holandii, Szwajcarii. Najstarsza maszyna pochodzi z połowy XVIII wieku, jednak nawet urządzenia znacznie młodsze – jak niemiecki linotyp z 1951 roku – to też pełnoprawne zabytki techniki drukarskiej.

Zabytki działające, bo ofertę muzeum, obok zwiedzania i warsztatów (prowadzonych także poza siedzibą), uzupełnia produkcja – oczywiście papiernicza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA