fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Łódzkie

Surowce już gospodarce nie wystarczą

materiały prasowe
Rozmowa | dr hab. Dariusz Trzmielak, dyrektor Centrum Transferu Technologii Uniwersytetu Łódzkiego.

Rz: Jedną z inteligentnych specjalności Łódzkiego mają być innowacje. Dlaczego są tak ważne dla gospodarki?

Dr hab Dariusz Trzmielak: Bez nich nie można dziś mówić o rozwoju gospodarczym. To one podnoszą konkurencyjność kraju. Produkty B+R to przyszłość gospodarki, bo innowacja jest dziś wszędzie, w zdecydowanej większości produktów: w tych codziennego użytku (jak telefony komórkowe), ale i w odzieży (np. termoaktywna), medycynie (np. spersonalizowane leki). Tego by nie było bez badań naukowych przeprowadzanych w przedsiębiorstwach i ośrodkach naukowych. Jak gospodarka bez innowacji może się rozwijać? Na czym ma się opierać jej rozwój? Na zasobach naturalnych? Już się nie da. Dziś jest gonitwa za nowinkami technologicznymi, kto będzie miał najlepsze, ten wygra konkurencję na rynku międzynarodowym.

Jak w Łódzkiem układa się współpraca nauki z biznesem?

Z roku na rok coraz lepiej, choć pewne bariery strukturalne, systemowe i kwalifikacyjne utrzymują się od lat. Od dawna pojawiają się zapowiedzi gruntownych zmian, które pomogłyby w rozwoju kwalifikowanej kadry łączącej naukę z biznesem, jednak następuje to powoli. Weźmy choćby system podatkowy. Wynalazcy, młodzi przedsiębiorcy, którzy chcą oprzeć swoją działalność na wynikach badań powstałych na uczelni i inwestują w innowacje, muszą płacić wiele podatków, zanim uzyskają przychody ze sprzedaży. Przedsiębiorcy chcący współpracować z nauką i wykorzystywać innowacje powstałe w ośrodkach naukowych ponoszą nie tylko ryzyko współpracy z partnerem nieznającym realiów biznesowych, ale też ryzyko finansowe związane z wydatkami ponoszonymi przed wdrożeniem. Stąd pojawiająca się wciąż niechęć do takiej współpracy. Są też inne czynniki niezależne od przedsiębiorców i ośrodków naukowych, np. brak preferencji dla małych i średnich firm w relacjach ośrodek naukowy – przedsiębiorcy.

A jak to wygląda w przypadku Uniwersytetu Łódzkiego?

U nas sytuacja wygląda inaczej niż w przypadku politechnik, które mogą oferować firmom gotowe technologie. Na uczelniach, w których dominują badania podstawowe, takich w pełni przygotowanych rozwiązań jest mało. Na naszej uczelni powstaje dużo pomysłów czy wyników badań, które najpierw trzeba sprawdzić, zbadać ich zastosowanie przemysłowe, by zorientować się, czy można je wdrożyć w firmie i wykorzystać na rynku. Ale cały czas otwieramy się na przemysł, znikają bariery uniemożliwiające współpracę naukową z firmami. Dziś już nie czeka się miesiącami na uczelni na podpisanie umowy z przedsiębiorcą, bo chęć współpracy widać po obu stronach, a parki naukowo-technologiczne, inkubatory przedsiębiorczości czy centra innowacji i transferu technologii skutecznie łączą obie strony.

Gdzie firmy, które nie mają własnych środków, mogą szukać pieniędzy na innowacje?

Obecnie pozyskanie środków to już nie jest największy problem. Mamy różne inkubatory przedsiębiorczości, fundusze kapitałowe, programy, np. Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w których można znaleźć pieniądze na innowacje rozwijane w przedsiębiorstwach i we współpracy biznesu i nauki. Dziś raczej brakuje rynkowych projektów niż środków finansowych, chociaż teraz trudniej pozyskać np. dotacje z programów strukturalnych na innowacje bez wkładu własnego. Ale na dobre projekty środki zawsze się znajdą. Jeszcze nie mamy własnej Doliny Krzemowej, ale powoli pojawia się i u nas mechanizm inwestowania w projekty naukowo-badawcze przydatne gospodarce, z szansą na rynkach zagranicznych i powstające ze współpracy ośrodków naukowych i przedsiębiorstw.

To dlaczego wciąż słychać narzekania naukowców, że brakuje pieniędzy na ich dokończenie?

Finansowanie innowacji wciąż nie jest doskonałe, zdecydowanie brak ciągłości i kompleksowości. Jeśli ktoś nawet pozyska środki na początku i potrzebuje kolejnych na rozwijanie projektu, często od nowa musi startować w kolejnych konkursach. Nie ma wypracowanego systemu dalszego finansowania projektów naukowych, które uzyskały wsparcie ze środków publicznych, są obiecujące, ale potrzebują kolejnych środków w celu przyciągnięcia do współpracy biznesu. Twórcy nowych technologii o długim okresie rozwoju muszą walczyć o pieniądze na dalszy rozwój technologii tak samo jak ci, którzy dopiero zaczynają pracować nad jakimś projektem. Korzysta na tym nieuczciwa konkurencja, również międzynarodowa, która wykorzystuje niewdrożone wyniki cudzych badań lub takie, które nie zdobyły finansowania na międzynarodową ochronę patentową. Te projekty nieodwracalnie tracimy. Zawsze przy innowacji jest też większe ryzyko, czy nowy pomysł, nowy projekt się uda, czy się przyjmie, czy znajdzie odpowiednie finansowanie. Twórcy nowych technologii i produktów nie mają najczęściej pewności, czy znajdą odbiorców, czy nowy projekt się przyjmie, jak się sprawdzi w konkurencji z innymi.

Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego powołał właśnie Radę Innowacji. Czy to dobry pomysł?

Wszystko zależy od tego, jaki jest jej cel praktyczny. Jeśli spotykają się w niej przedsiębiorcy, naukowcy, urzędnicy odpowiedzialni za fundusze, by np. monitorować rozwój regionalny, wpływać na politykę innowacyjną, to przy specjalizacji regionalnej nabiera to sensu. Ale może być też tak, i tego się obawiam, że to będzie ciało, które nie będzie miało większego wpływu na zmiany polityki innowacyjnej w regionie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA