fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warmia i Mazury

Drugie życie Kanału Elbląskiego

Rocznie kanałem, przez lata zwanym ostródzko-elbląskim, płynie do 60 tys. gości.
Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Kanał łączący Ostródę z Elblągiem jest jedyny taki na świecie. Od 157 lat statki nie tylko płyną, ale i jadą po szynach na lądzie, a całość napędza woda. Teraz kanał czeka drugi remont kapitalny i lista UNESCO.

Samorząd Warmii i Mazur zgłosił do kontraktu terytorialnego rewitalizację Kanału Elbląskiego. To będzie największa inwestycja w regionalnej turystyce najbliższych lat. Potrzeba na nią ok. 100 mln zł.

– To drugi etap przedsięwzięcia, dotyczący odcinków Jezioro Drużno–Miłomłyn, Miłomłyn–Zalewo, Miłomłyn–Ostróda–Stare Jabłonki i utrzymania Kanału Elbląskiego jako zabytku techniki – mówi Gustaw Marek Brzezin marszałek województwa. – Pieniądze potrzebne są na pogłębienie torów wodnych, w tym przez rezerwat Jezioro Drużno oraz umocnienie brzegów szlaku wodnego. Chodzi więc o poprawę warunków żeglugowych i funkcjonalności Kanału, a przez to wzrost możliwości rozwoju turystyki regionu – wyliczał.

Statkiem po szynach

Kanał Elbląski jest jedynym na świecie nieprzerwanie działającym kanałem wykorzystującym system zabytkowych pochylni typu suchy grzbiet (statki fragmentami „płyną" tu po lądzie, na platformach poruszających się na szynach). Poprzez jezioro Drużno i rzekę Elbląg łączy Zalew Wiślany z systemem jezior Warmii i Mazur.

Całkowita długość z odgałęzieniami to 151,7 km. W prostej linii z Ostródy do Elbląga kanał liczy 82 km. Różnica poziomów, jaką muszą na tej drodze pokonać statki, łodzie, jachty, wynosi 103,4 m. Pomaga w tym system dwóch śluz (na całym kanale są cztery) i pięciu pochylni, które przetaczają statki na platformach jadących po szynach po zielonych łąkach. Napęd stanowi woda.

Wszystko to zaprojektował (1837) i budowy dopilnował (ruszyła w 1844 r.) niemiecki inżynier i konstruktor Georg Jakub Stenke. Kanał służył przede wszystkim do transportu towarów i drewna – słynnej sosny taborskiej z lasów spod Ostródy, wykorzystywanej na maszty okrętowe.

Inżynier Stenke wraz z rodziną znalazł też nad kanałem swoje miejsce na ziemi. We wsi Czulpa koło Małdyt zbudował na wzgórzu dom z widokiem na kanał. A było i wciąż jest na co patrzeć. Po drodze pasażerowie statków i łodzi oglądają dzikie krajobrazy, bagna, jeziora, mokradła, bogactwo ptaków, mało ludzkich siedzib. Świat, który dostępny jest w niewielu już miejscach Europy.

Budowa Roku 2015

Kanał zwany przez lata ostródzko-elbląskim, po II wojnie coraz mniej transportował towarów, a coraz więcej turystów. Dekadę temu w plebiscycie „Rzeczpospolitej" został wybrany jednym z Siedmiu Cudów Polski.

Rocznie kanałem płynie do 60 tys. gości. To wciąż jednak niewiele, jak na taki wyjątkowy obiekt i region. Stąd konieczność rewitalizacji kanału i uatrakcyjnienia jego okolic.

Pierwsza część pracy została już wykonana. Koszt rewitalizacji na odcinkach: Jezioro Drużno–Miłomłyn, Miłomłyn–Zalewo, Miłomłyn–Ostróda–Stare Jabłonki, wyniósł ok. 115 mln zł. Projekt otrzymał ok. 48 mln zł dofinansowania z Unii Europejskiej. Resztę dorzucił budżet państwa. Rewitalizację rozpoczęto w 2014 r., a zarządzający kanałem Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) w Gdańsku zdał ten trudny egzamin celująco. Remont kapitalny kanału zdobył tytuł Budowa Roku 2015 i nagrodę I stopnia przyznawane przez Polski Związek Inżynierów i Techników Budownictwa. A także nagrodę Zabytek Zadbany przyznaną przez ministra kultury.

– Ten I etap wiele nas nauczył. Był trudny technicznie, bo objął wszystkie urządzenia techniczne – śluzy, pochylnie. Natrudziliśmy się też z wykonawcą – przyznaje Krzysztof Roman, zastępca dyrektora RZGW ds. technicznych i inwestycji.

Choć na etap II nie ma jeszcze zagwarantowanej pełnej puli pieniędzy, to RZGW już ogłosił i rozstrzygnął wart ok. 1 mln zł przetarg na dokumentację pozwalającą na uzyskanie pozwoleń na budowę. Wybrane firmy – ZPW Habud z Gdańska i Biprowodmel z Poznania – mają ok. roku, by wywiązać się z zadania.

– Tym razem chodzi o umocnienie brzegów specjalnymi koszami wypełnionymi materiałem kamiennym i kokosem, który posłuży jako podłoże do sadzenia traw. A także o pogłębienie torów wodnych, tak by statki o zanurzeniu 1,1 m mogły cały sezon bez przeszkód pokonywać trasę. Najtrudniejszy odcinek stanowi jezioro Drużno, które jest rezerwatem przyrody. W sumie do pogłębienia i umocnienia jest ok. 100 km szlaku głównego z odnogami – przyznaje dyrektor Roman.

Dziedzictwo świata

A kiedy kanał będzie już cały jak nowy, to do zrobienia pozostanie coś jeszcze.

– Trasa z Ostródy do Elbląga to jest 12 godzin płynięcia. Długo, szczególnie dla tych, którzy nie samymi urokami przyrody żyją. Okolice kanału wymagają nakładów na infrastrukturę turystyczną – hotelarską, gastronomiczną, na ścieżki rowerowe, szlaki piesze itp. – wylicza Krzysztof Roman.

Samorządowcy i przedsiębiorcy z gmin położonych nad kanałem od dawna zdają sobie z tego sprawę. 11 lat temu założyli Lokalną Grupę Działania „Łączy nas Kanał Elbląski". Stworzyli strategię rozwoju, system promocji turystycznej obszarów nad kanałem.

W minionym roku ruszyła realizacja projektów wartych w sumie 13 mln zł. Dotyczą m.in. inwestycji w infrastrukturę turystyczną – oznaczenia szlaków, tablic informacyjnych, odnawiania ciekawych miejsc.

Nowych gości przyciągnąć też pomoże najnowsza inicjatywa lokalna. Związek Gmin Kanału Ostródzko-Elbląskiego i Pojezierza złożył do Polskiego Komitetu ds. UNESCO wniosek o wpisanie Kanału Elbląskiego na Listę Informacyjną Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wpis na nią otwiera drogę do stania się częścią światowego dziedzictwa.

Cała procedura jest uciążliwa i trwa około pięciu lat, ale warta jest starań. W Polsce jest tylko 14 obiektów (niektóre grupowe, jak cerkwie w Bieszczadach) uznanych za światowe dziedzictwo. Jedyny taki kanał na takie miano zasługuje od dawna.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.trusewicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA