fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Śląsk

Nie wypada nie pomagać - autografy na masce malucha

Z Pomysłodawca akcji Michał Fielek i Maciej Stuhr.
Archiwum Michała Fielka
3000 pokonanych kilometrów, 56 zdobytych w ciągu miesiąca autografów. Jedna akcja. Impuls, który uruchomił machinę dobroci. Dla Michała Fielka, strażaka z Cieszyna, odruch serca okazał się też przygodą życia, która wciąż czeka na finał.

Dziś jego syn Staś ma 3,5 roku i jest radosnym dzieckiem. Doskonale jednak pamięta emocje, jakie towarzyszyły pobytowi w szpitalu z dwutygodniowym noworodkiem. Dlatego wie, jak ważny jest komfort rodziców czuwających przy chorym dziecku. Stąd Michał słysząc o akcji "Nie wypada nie pomagać", której dochód przeznaczony jest na doposażenia Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej, długo się nie zastanawiał. A ponieważ organizatorka akcji jest także inicjatorką wysłania malucha dla Toma Hanksa, pojawił się pomysł, by na masce małego fiata zebrać podpisy znanych osób i wystawić na licytację . Za pomysłem poszły konkretne działania, m.in. profil na Facebooku.

- Maskę z malucha miałem na strychu. Pomyślałem, że zamiast wpłacać pieniądze na konto, wydam je na paliwo i spróbuję dotrzeć do znanych i cenionych osób, a potem może ktoś to wylicytuje za wyższą kwotę. Od początku miałem pełne wsparcie żony i rodziny, która zaangażowana była m.in. w pomoc w opiece nad synem - opowiada Michał.

Dostał zielone światło i miesiąc na zdobycie podpisów. W tym czasie pokonał, przemieszczając się głównie po południu Polski, 3000 km, wykonał ponad 150 telefonów, spotkał się z 56 artystami, sportowcami, działaczami. Pierwszy podpis złożyli sportowcy ze Śląska Cieszyńskiego: rajdowiec Kajetan Kajetanowicz, świeżo upieczony medalista mistrzostw świata Piotr Żyła i Adam Małysz.

- Zacząłem od osób, które znałem osobiście, do których miałem dojście przez znajomych. To uruchomiło efekt kuli śnieżnej. Osoby podpisujące się zaczęły mi pomagać skontaktować się z kolejnymi. Bardzo pomocny okazał się Zbyszek Bródka, mistrz olimpijski ale przede wszystkim, tak jak ja, strażak. Zna smak popularności - mówi Michał i dodaje.

- Dużo działo się intuicyjnie. Byłem z żoną w Chorzowie na koncercie Pawła Domagały. On tam powiedział takie zdanie: „Dzięki wam spełniają się moje marzenia, jeśli będziecie czegoś potrzebować, dajcie znać". No to się zgłosiłem.

Ostatecznie do spotkania doszło w Krakowie i choć Michał podkreśla, że każdy zdobyty podpis jest tak samo ważny i cenny, to właśnie to spotkanie przepełnione było emocjami. Osoba, która wylicytuje maskę a autografami, otrzyma także komplet zdjęć. Michał hobbistycznie zajmuje się fotografią, współpracuję z lokalnym portalem internetowym. Zadbał o odpowiednią dokumentację, a teraz znalazł się sponsor, by to wydrukować.

- Przy okazji spotkań był czas na rozmowę. To są normalni ludzi, którzy codziennie muszą dokonywać wielu wyborów. Takich wariatów jak ja jest wielu, akcji charytatywnych też na szczęście coraz więcej, ludzie chcą pomagać, znane osoby nie są jednak w stanie fizycznie zaangażować w każdą inicjatywę. Tym bardziej doceniam, że poświecili mi swój czas - mówi Michał, nie ukrywając przy tym, że choć starał się nie być nachalnym, nie odpuszczał też za szybko.

To był miesiąc emocji. Bo trudno ich nie mieć, kiedy pakując się między jedna a drugą służbą, 3,5- latek mówi: "tatusiu nie jedź, boję się o ciebie". Trudno ich też nie mieć, widząc grupę fanów czekających przed teatrem we Wrocławiu na Macieja Stuhra, który swój czas poświęca nie tylko na złożenie autografu i zdjęcie, ale też na krótką rozmowę. Emocji nie brakowało, kiedy to jeden z braci Golców zadzwonił i pomógł się skontaktować z kolejnymi osobami.

Dla Michała akcja się skończyła. Plan wykonał. Zapełnił całą przestrzeń. Nie z wszystkimi udało się spotkać, mimo chęci, nie zgrały się terminy. - Zakończył się pewien etap. Na początku bałem się, czy uda się zdobyć podpisy, potem, czy ktoś to wylicytuje. Po 48 godzinach pojawiła się pierwsza oferta - 1,5 tys. zł i jestem spokojniejszy - wyznaje cieszyniak.

Aukcja zakończy się 21 kwietnia podczas 3 Charytatywnego Balu Nie Wypada Nie Pomagać w Bielsku-Białej.

Michał pomaganie wyniósł z domu. Krwiodawcą został, gdy potrzebna była krew dla cioci i tak już został. Na własnym weselu zbierał pieniądze na cieszyńskie hospicjum. Wspiera finansowo lokalne akcje, zawodowo niesie pomoc. Nie poprzestaje na tej jednej akcji. - Chcę pomóc strażakom poszkodowanym podczas służby. Kolejna licytacja będzie na ten cel. Mam telefon pełen kontaktów, deklaracje chęci współpracy i kilka osób, z którymi nie zdążyłem się spotkać. Ale to za jakiś czas. Teraz chcę poświęcić się rodzinie. Nie może to kolidować z życiem prywatnym i zawodowym. Kolejne działanie będzie inaczej zorganizowane logistycznie, bardziej rozłożone w czasie – zapowiada.

W końcu... nie wypada nie pomagać.

Maskę z podpisami można licytować na stronie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA