fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podkarpacie

Szlachetny trunek jako promocyjny gadżet

W nowej winnicy posadzone zostaną m.in. krzewy: Seyval Blanc, Solaris, oraz Jutrzenka
123RF
W Jaśle powstaje pierwsza w Polsce miejska winnica. Ma służyć edukacji i umocnić wizerunek miasta jako stolicy winiarstwa.

Winoroślą obsadzone zostaną miejskie tereny zielone południowo-zachodniego stoku wzgórza w dzielnicy Ulaszowice. Na początek na 25 arach pojawi się 900 krzewów. Będą to gatunki sprawdzone w lokalnym klimacie, m.in. Seyval Blanc, Solaris, oraz Jutrzenka – pierwsza polska odmiana wyhodowana w Jaśle. Docelowo winnica obejmie areał 50 arów, ale istnieje możliwość powiększenia jej nawet do dwóch hektarów.

Sadzeniem krzewów i pielęgnacją winnicy zajmą się słuchacze Studium Praktycznego Winiarstwa, które od dwóch lata prowadzi Podkarpacka Akademia Wina. To inicjatywa jasielskiej Fundacji na rzecz Rozwoju i Promocji Winiarstwa Galicja Vitis. W tym roku na rocznym kursie kształci się 30 przyszłych winiarzy z całej Polski.

– Teren jest już przygotowany i ogrodzony, w kwietniu rozpoczną się nasadzenia. W Zielonej Górze jest wprawdzie winnica założona przez miasto, ale ona ma charakter miejskiej zieleni. Nasza winnica będzie przygotowana do profesjonalnej produkcji win – mówi Ewa Wawro, prezes fundacji Galicja Vitis.

Wina z miejskiej winnicy będzie można spróbować najwcześniej za trzy lata (nie wiadomo jeszcze, jaką będzie mieć nazwę). Ma być wykorzystywane przez samorząd jako gadżet promocyjny.

– Jedne miasta promują się piernikami, inne wodą mineralną, u nas w Jaśle takim gadżetem będzie wino – mówi Ewa Wawro.

Agata Koba, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Jaśle, mówi, że samorząd nie ma na razie planów, aby na winnicy zarabiać.

– Na razie traktujemy to jako element promocyjny, atrakcję turystyczną i zagospodarowanie terenów zielonych. Kiedy winnica zacznie dawać owoce, czyli za kilka lat, zastanowimy się, jak rozwiązać tą kwestię pod kątem techniczno-prawnym – mówi Agnieszka Koba.

W przyszłości samorząd planuje stworzyć także Jasielski Dom Wina. To będzie miejsce, które ma promować tradycje winiarskie w regionie, gdzie będzie można kupić i spróbować win z lokalnych winnic.

Stolica wina

Samorząd Jasła w stworzenie własnej winnicy zaangażował się nie przez przypadek. Miasto chce być uznawane za stolicę winiarstwa. Tu w 1984 roku powstała pierwsza w Polsce profesjonalna winnica Golesz założona przez Romana Myśliwca, prekursora polskiego winnictwa. Z czasem znalazł naśladowców. Dziś w powiecie jasielskim zlokalizowanych jest kilkanaście winnic.

Ryszard Pabian, burmistrz Jasła, podkreśla, że założenie miejskiej winnicy to kolejne działanie, które ma podkreślić i umocnić pozycję miasta jako stolicy polskiego winiarstwa. To także realizacja przyjętej dwa lata temu strategii wizerunkowej pod hasłem: „Jasło w-inne klimaty". Miasto w ten sposób chce wpierać i promować miejscowych winiarzy. Tu od dziesięciu lat w ostatni weekend sierpnia odbywa się największa w Polsce impreza winiarska Międzynarodowe Dni Wina.

Do winiarskiego boomu w powiecie jasielskim i ogólnie na Podkarpaciu przyczyniła się nie tylko moda, ale też pomoc samorządu województwa podkarpackiego, który w strategii rozwoju województwa wpisał rozwój winiarstwa i enoturystyki. Samorząd przez ponad dziesięć lat wspierał też winiarzy poprzez finansowanie trzech dużych programów edukacyjnych.

Za dużo barier

Obecnie na Podkarpaciu funkcjonuje ponad 150 winnic, które liczą od kilku arów do blisko trzech hektarów. Średnia wielkość gospodarstwa winiarskiego to około 50 arów. To duże rozdrobnienie sprawia, że raczej nie rozwinie się tu produkcja wina na masową skalę.

– W ostatnich dwóch–trzech latach obserwujemy spadek liczby nowych nasadzeń. Na to składa się wiele przyczyn ekonomicznych oraz związanych z dużym zróżnicowaniem i rozdrobnieniem gruntów. Nie tak łatwo jest znaleźć na Podkarpaciu tereny o idealnym położeniu pod winnice, należącą do jednego właściciela, który gotowy jest sprzedać teren. Obawiam się, że w związku ze zmianą ustawy określającą, kto może, a kto nie kupić ziemię w Polsce, sprawa będzie jeszcze trudniejsza – mówi Ewa Wawro.

Podkreśla, że podkarpaccy winiarze zaczęli stawić nie na ilość winnic, ale na jakość. Coraz więcej winnic uzyskuje wpis do rejestru Agencji Rynku Rolnego pozwalający na legalną sprzedaż wina. Obecnie to 17 winnic.

Dariusz Rosół, wiceprezes Stowarzyszenia Winniarzy Podkarpacia i właściciel największych w regionie Winnic Przeworskich (ponad 2 ha winnic i ponad 7 tys. litrów wina rocznie), wskazuje jednak, że rozwój winiarstwa utrudniają też wysokie podatki oraz bariery prawne, utrudniające choćby większym winnicom zakup surowca od małych amatorskich winnic.

– Dodatkowo brak kodu PKD dla działalności winiarskiej powoduje, że zarówno w poprzednim, jak i tym okresie programowania funduszy unijnych nie możemy skorzystać z dotacji na rozwój winnic czy też zakup sprzętu potrzebnego do produkcji winiarskiej – mówi Dariusz Rosół.

Winiarze szansę widzą w enoturystyce polegającej na odwiedzaniu regionów związanych z uprawą winorośli oraz miejsc produkcji wina. Część podkarpackich winnic prowadzi jedynie degustacje wraz z niewielkim poczęstunkiem, ale coraz więcej jest takich, które oferują usługi noclegowe i gastronomiczne. Częstując gości winem, właściciele winnic nie muszą przechodzić trudnych procedur związanych z wprowadzeniem produktów winiarskich do sklepów i restauracji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA