Podkarpacie

Uniwersytet Rzeszowski nie przejmie Wojewódzkiego Szpitala Klinicznego nr 1.

Na Podkarpaciu, według danych GUS, na 10 tys. mieszkańców przypada 44 łóżka szpitalne
AdobeStock
Uniwersytet Rzeszowski nie przejmie od samorządu Podkarpacia Wojewódzkiego Szpitala Klinicznego nr 1. Uczelnia chce od podstaw wybudować własną placówkę.

Idea powstania w Rzeszowie szpitala uniwersyteckiego związana jest z utworzeniem w 2015 r. przez Uniwersytet Rzeszowski wydziału lekarskiego, na którym dziś uczy ponad 400 studentów. Uczelnia od wielu lat kształci też położne, pielęgniarki, ratowników medycznych, fizjoterapeutów i elektroradiologów.

– Studenci odbywają praktyki w istniejących w mieście szpitalach klinicznych – mówi dr Maciej Ulita, rzecznik prasowy Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Dla dalszego rozwoju kierunków medycznych potrzebny jest własny szpital uniwersytecki. Z drugiej strony, w Rzeszowie ani na Podkarpaciu nie ma szpitala o najwyższym stopniu referencyjności.

Zabiegi o utworzenie takiego szpitala na bazie Szpitala Miejskiego przy ul. Rycerskiej się nie powiodły. Nie zgodził się na to ratusz, obawiając się, że to spowoduje utrudnienia w dostępie do świadczeń zdrowotnych pacjentów. Pojawił się więc pomysł, aby taki szpital utworzyć na bazie Wojewódzkiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Rzeszowie.

W listopadzie 2016 roku marszałek województwa, wojewoda podkarpacki oraz rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego podpisali porozumienie w tej sprawie. Sygnatariuszem porozumienia był minister zdrowia. Ustalono, że przejęcie szpitala nastąpi z początkiem 2018 roku.

W grudniu ubiegłego roku władze samorządu województwa zrobiły kolejny krok. Zgodziły się nieodpłatnie przekazać na rzecz uczelni majątek WSK 1 (w międzyczasie przyłączono do niego Podkarpackie Centrum Chorób Płuc). Dziś „jedynka" to placówka mieszcząca się w dwóch lokalizacjach. Posiada 22 poradnie, 24 kliniki, a zatrudnienie wynosi ponad 1,5 tysiąca etatów. Wartość majątku wraz z wyposażeniem samorząd oszacował na 232 mln zł. Połączony szpital jest jednak mocno zadłużony. Podejmując decyzję o przekazaniu tego majątku, samorząd województwa zadeklarował jednocześnie partycypację w utrzymywaniu szpitala na poziomie 1,5 mln zł rocznie.

Uczelnia mówi nie

Do przekazania placówki jednak nie dojdzie. Nie zgodził się na to senat Uniwersytetu Rzeszowskiego. Wskazał kilka powodów: od finansowego po infrastrukturalny, do kwestii dydaktycznych i naukowych.

– Uniwersytet nie może być traktowany jako narzędzie do uzdrowienia sytuacji w lokalnej służbie zdrowie, szczególnie że rola Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego jest inna. Celem jego istnienia są przede wszystkim: nauka, badania i kształcenie przyszłych kadr – uważa prof. Sylwester Czopek, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Uczelnia wskazuje, że zobowiązania finansowe szpitala, po połączeniu go z Podkarpackim Centrum Chorób Płuc, sięgają ponad 200 mln zł. Zdaniem władz uniwersytetu, szpital nie posiada płynności finansowej i zdolności do terminowego regulowania swoich zobowiązań. A proponowany przez samorząd województwa program naprawczy, który zakłada m.in. zaciągnięcie kredytu na kwotę 72 mln zł, będzie spłatą długu, a nie inwestycją. Nadto szpital wymaga głębokich zmian restrukturyzacyjnych, związanych ze zwolnieniami i obniżką kosztów bieżącej działalności, które powinien przeprowadzić sam samorząd.

Uczelnia wskazuje również na przestarzałe i niefunkcjonalne budynki, infrastrukturę i sprzęt medyczny, który w jej ocenie wynosi ponad 75 proc. Wiele budynków wymaga kosztochłonnych, kapitalnych remontów. Nie ma także wystarczającej infrastruktury dydaktycznej, potrzebnej do kształcenia przyszłych lekarzy i studentów innych kierunków medycznych. Szpital nie jest też dostosowany do prowadzenia klinicznej działalności naukowej, nie ma odpowiednich laboratoriów i pracowni.

Władze uczelni wskazują, że dodatkowym mankamentem szpitala jest jego wysoce niepraktyczna lokalizacja w centrum dynamicznie rozwijającego i rozrastającego się miasta. To uniemożliwia dalszą rozbudowę i rozwój infrastrukturalny. Już teraz występują poważne trudności komunikacyjne, które z czasem będą narastać.

Budowa od podstaw

Uczelnia, zamiast przejmować szpital, chce wybudować od podstaw własny, dostosowany do potrzeb medycznych, naukowych i dydaktycznych. Według szacunków, potrzeba na to około 50 ha gruntów i ponad 500 mln zł.

– Już w tej chwili infrastruktura Wydziału Medycznego, podobnie jak całego Uniwersytetu, jest silnie rozśrodkowana. Jeśli mamy mówić o oczekiwanym rozwoju i budowie nowoczesnego ośrodka akademickiego, to tylko w kategoriach perspektywicznego myślenia o nowym kampusie ze szpitalem uniwersyteckim – uważa prof. Sylwester Czopek.

Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego, nie kryje rozczarowania stanowiskiem uczelni.

– Decyzja o tym, żeby od podstaw budować szpital uniwersytecki, jest w obecnej sytuacji karkołomna i trudna do relizacji. Odsunie też na kilka lat powstanie takiej placówki w województwie – uważa marszałek Ortyl.

Zaprzecza, aby przyczyną przekazania szpitala na cele uniwersytetu była chęć jego oddłużenia lub też „wymiany szyldu". Samorząd województwa przekonuje, że proces restrukturyzacji został zakończony. W dniu podjęcia decyzji przez senat uczelni samorząd otrzymał z Banku Gospodarstwa Krajowego decyzję o przyznaniu kredytu dla szpitala w kwocie 72 mln zł, który w całości poręczył samorząd województwa. Połączenie zaś KSW nr 1 z Podkarpackim Centrum Chorób Płuc spowodowało wzrost kontraktu o 30 mln zł. Zdaniem samorządu, sytuacja finansowa szpitala radykalnie się poprawi.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL