Podkarpacie

Nauka dla biznesu

materiały prasowe
Rozmowa | dr Grzegorz Wisz, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Transferu Technologii na Uniwersytecie Rzeszowskim

Rz: Uniwersyteckie Centrum Transferu Technologii ma pomagać przedsiębiorcom unowocześnić sposób prowadzenia firmy, udoskonalić produkcję. Jak to wygląda w praktyce?

Grzegorz Wisz: Dwukierunkowo. Przede wszystkim staramy się nawiązać relacje między nauką a biznesem z korzyścią dla obu stron. Szukamy takich pomysłów i opracowań naukowych, które można skomercjalizować, a więc zaproponować konkretnej firmie konkretne rozwiązania w celu lepszego rozwoju, ulepszenia produkcji, technologii czy sposobu zarządzania. Z jednej strony szkolimy kadrę akademicką, by realizowane prace badawcze były ukierunkowane na to, co jest potrzebne na rynku zewnętrznym, co można użytecznie wykorzystać. Z drugiej szukamy przedsiębiorców, którzy chcą z tych pomysłów skorzystać. Dla nich budujemy bazę patentów oraz tematów prac badawczych prowadzonych w Uniwersytecie, które mają potencjał komercjalizacyjny.

Lista tematów jest długa. Wśród nich jest m.in. monitoring jakości wędlin wytwarzanych w województwie podkarpackim, metody sztucznej inteligencji, a nawet komputerowe diagnozowanie autyzmu. To propozycje dla firm z wielu branż. Jak duże jest zainteresowanie firm współpracą z wami?

Ok. siedmiu–ośmiu zgłoszeń miesięcznie.

Jakich rozwiązań potrzebują przedsiębiorcy i czy zgłaszają się do was tylko firmy z Podkarpacia?

Głównie są to firmy z Podkarpacia, ale nie tylko – np. przygotowujemy opracowanie modyfikacji technologii produkcji biomasy dla firmy z okolic Poznania. Pracowaliśmy dla firmy z sektora odnawialnych źródeł energii, przemysłu spożywczego, a nawet dla winiarni. Dla nich dopracowywane i kalibrowane były detektory, które mierzą poziom alkoholu. Mamy też wspólne projekty ze Słowacją, Czechami, Ukrainą i Hiszpanią.

Jako uczelnia dysponujemy nowoczesną aparaturą badawczą, technologiczną i naukową wiedzą, a jednocześnie nie jesteśmy firmą, której głównym celem jest zysk. Chcemy jako naukowcy robić rzeczy użyteczne, które przyczynią się do rozwoju firm oraz regionu.

Zysk leży też po naszej stronie – w prace angażujemy studentów, którzy, opracowując rozwiązanie czy technologię dla danej firmy, mają większą szansę na prace w tej firmie. To w dłuższej perspektywie buduje trwałe relacje i gwarantuje stałą współpracę nauka–biznes na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Staramy się także aktywować kreatywność najzdolniejszych studentów poprzez wspieranie działalności kół naukowych. W ubiegłym roku we współpracy z Podkarpackim Klastrem Energii Odnawialnej zostało powołane Międzywydziałowe Koło Naukowe Ekoinnowacji będące platformą budowy żywych relacji nauka–biznes uwzględniającą głos przyszłego pokolenia.

Ale wasza pomoc kosztuje.

Przedsiębiorstwo musi sfinansować koszty projektu czy badania, a więc np. zakupu odczynników czy urządzeń, bez których nie da się opracować nowej technologii. To dla wielu firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które zatrudniają po dwóch–pięciu pracowników, jest duży koszt. Mówiąc wprost – nie stać ich na wspólny projekt. MŚP, niestety, nie mają kapitału na ryzyko, a my nie możemy dać gwarancji sukcesu. Mimo tych ograniczeń staramy się zawsze rozmawiać i szukać ścieżki prowadzącej do nawiązania realnej współpracy.

Jakie inne problemy blokują rozwój transferu technologii?

Przedsiębiorcy chcą nowych, lepszych rozwiązań, by na tym zyskać, a więc dla nich liczy się czas – chcą, by rozwiązanie było gotowe w tydzień czy miesiąc, a to czasem oczekiwania zupełnie nierealne.

Czy przedsiębiorca otrzymuje na własność wyniki badań, opracowań?

Nie. Inny problem bierze się z faktu, że część aparatury pozyskana jest ze środków UE, co oznacza, że nie możemy wykorzystywać go komercyjnie, a jedynie w celach badawczych, tak, by nie zaburzyć konkurencji na rynku. W efekcie wyników badań czy opracowań nie możemy przekazać przedsiębiorcy na jego wyłączny własny użytek. Wyniki muszą zostać na Uniwersytecie i być publicznie dostępne. To też hamuje przedsiębiorców, bo takie wyniki zleconych badań może wykorzystać konkurencja. Jednak chciałbym tu podkreślić fakt, że to nie do końca prawda – publikowane opracowanie przedstawia suchy wynik, który może być bazą, ale jest trudny do praktycznego wdrożenia dla kogoś kto nie bierze bezpośredniego udziału w pracach badawczych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL