fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Życie Regionów

Fabryki kultury

Łódzka zrewitalizowana elektrownia.
materiały
Na rewitalizacji obiektów poprzemysłowych zyskali artyści i zwiedzający. Powstało wiele nowych instytucji: muzeów, galerii, centrów sztuki. Działają z rozmachem. To nie tylko polski trend, ale ogólnoeuropejski.

Muzeum Śląskie w nowej siedzibie na terenie dawnej kopalni Katowice działa od 2015 r. To znakomita lokalizacja w tak zwanej Strefie Kultury, gdzie znajdują się także siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Międzynarodowe Centrum Kultury i hala widowiskowa Spodek.

Rewitalizacja poprzemysłowego terenu dla potrzeb Muzeum Śląskiego w Katowicach przeprowadzona została według koncepcji biura Riegler Riewe Architekten z Grazu w Austrii. Objęła adaptację obiektów pokopalnianych i budowę głównego gmachu muzeum, którego szklane boksy doświetlają dziennym światłem wnętrza ekspozycji w dużej części ukrytych pod ziemią. Cały muzealny kompleks tworzy zjawiskową przestrzeń, w której zabytkowa architektura łączy się z funkcjonalną nowoczesnością. Góruje nad nim wieża wyciągowa dawnego szybu kopalnianego Warszawa II, z której rozciąga się widok na miasto.

Matejko w kopalni

– Kiedy kopalnia Katowice została zamknięta w 1999 r., pojawiały się różne koncepcje, co na tym obszarze powinno powstać – mówi „Życiu Regionów" Alicja Knast, dyrektor Muzeum Śląskiego. Trwały wtedy prace nad nowym projektem Muzeum Śląskiego w zupełnie innej lokalizacji. Wszyscy jednak się zgodzili – w czym można dostrzec przejaw mądrości zbiorowej – że najlepiej umiejscowić je na terenie byłej kopalni.

Kamień węgielny został wmurowany w 2005 r. i od tego momentu zaczął się intensywny proces rewitalizacyjny i inwestycyjny. – Dziś jesteśmy najbardziej rozpoznawalnym regionalnym muzeum w Polsce. Bardzo się z tego cieszę, bo oznacza to, że intuicja moich poprzedników i władz lokalnych, żeby mocno postawić na wykorzystanie postindustrialnych przestrzeni, była trafna. Zwiększyła się dzięki temu naszą wiarygodność jako muzeum regionalnego, bo taka lokalizacja to sugestywny komunikat, czym się inspirujemy i co chronimy – twierdzi dyr. Knast.

Dyrektorka Muzeum Śląskiego tłumaczy, że placówka wykorzystuje zarówno potencjał lokalizacji, jak i nowej infrastruktury. Dzięki temu kopalnia węgla zmieniła się w unikatową kopalnię kultury.

W muzeum można zwiedzać stałe galerie: sztuki polskiej 1800–1945 (z pracami m.in. Józefa Chełmońskiego, Artura Grottgera, Aleksandra Gierymskiego, Jacka Malczewskiego, Jana Matejki, Józefa Mehoffera, Stanisława Wyspiańskiego, Tadeusza Makowskiego) i sztuki polskiej po 1945, śląskiej sztuki sakralnej oraz plastyki nieprofesjonalnej. Jest też znakomicie zaaranżowana wystawa „Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów". Są tu różnorodne ekspozycje czasowe, m.in. „Zaczęło się od ziarna... Historia roślin uprawnych" w budynku zabytkowej łaźni i instalacja Mirosława Bałki w holu centralnym, wpisana w architekturę tego miejsca.

W muzeum niejednokrotnie dawne funkcje kopalnianych przestrzeni inspirują nowe ich wykorzystanie, np. w byłym magazynie odzieży umiejscowiono wyjątkową w skali kraju kolekcję scenografii teatralnej i filmowej „Laboratorium przestrzeni teatralnych. Przeszłość w teraźniejszości", przygotowaną przez Centrum Scenografii Polskiej. A w byłej stolarni, w której czuje się jeszcze zapach trocin, usytuowano quasi-warsztat lalkarski.

Powierzchnia wystawiennicza w nowej siedzibie ma 6 tys. mkw., a cały teren należący do muzeum to 6,5 ha. – Jedna trzecia tego terenu czeka jeszcze na zagospodarowanie: warsztat i kuźnia, wieża ciśnień, kompleks szybu Bartosz, łaźnia Gwarek – wylicza dyrektorka.

Na razie muzeum zachowuje swą poprzednią siedzibę przy katowickim Rynku, ale wobec rozwoju w Strefie Kultury pojawiły się plany, żeby z niej zrezygnować. Trwają rozmowy, czy przekazać ją na rzecz miasta czy sprzedać.

Muzeum Śląskie jest instytucją współfinansowaną przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego i – w jednej czwartej – przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Muzeum jest też jednym z największych obiektów na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego, liczącej ponad 40 pozycji w 26 miejscowościach.

Dolnośląskie też ma swoją kopalnię kultury.

– W Wałbrzychu od listopada 2014 r. prężnie działa Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia – mówi Ernest Truszkowski, zastępca dyrektora tego wielokulturowego parku. – Powstała na 4,5 ha zrewitalizowanej kopalni Julia (wcześniej Thorez). Wałbrzych jest miastem z tradycjami górniczymi, więc decyzja zachowania zabytkowych obiektów doskonale się w nią wpisuje, a przystosowanie ich do nowych funkcji świetnie się sprawdza.

Muzeum ma szlak pokazujący pracę górników w dawnej kopalni – do zwiedzania wyłącznie z przewodnikiem. A po rewitalizacji, przeprowadzonej w latach 2010–2014 według projektu Pracowni Nizio Design International, powołano nowoczesne Centrum Nauki i Sztuki, w którym siedzibę znalazły też Wałbrzyski Ośrodek Kultury oraz Zespół Pieśni i Tańca Wałbrzych.

Centrum jest instytucją kultury Gminy Wałbrzych, częściowo finansującą się z przychodów ze zwiedzania, warsztatów i kawiarni.

– Prowadzimy wszechstronną działalność – mówi dyr. Truszkowski. – Organizujemy wystawy sztuki i fotografii. Obecnie można oglądać prezentację „Globalizacja i indywidualność" z pracami ponad 50 twórców z Okręgu Dolnośląskiego ZPAF oraz malarstwo kilku współczesnych polskich artystów na wystawie „Autonomie ujawnione". Mamy też Centrum Ceramiki Unikatowej, gdzie odbywają się warsztaty i duże wystawy. W zbiorach tego Centrum znajduje się ponad 1600 form z nieistniejącej już Fabryki Porcelany Wałbrzych, m.in. ze słynnych zestawów Maria Teresa, Fryderyka, Luna. Prowadzimy też drobną produkcję ceramiki, dostępnej w sklepiku.

W przestrzeniach między budynkami kopalnianymi organizowany jest dla młodzieży Metal Mine Festival z koncertami muzyki rockowej, a dla dzieci – Festiwal Kolorów na zakończenie lata. Dla wszystkich jest Festiwal Tradycji Górniczych podczas Barbórki.

Centrum Stara Kopalnia należy do Europejskiego Szlaku Zabytków Techniki; współpracuje z muzeum w czeskiej kopalni Zacler przy realizacji wspólnych projektów, dofinansowywanych z UE i MKiDN.

Centrum wykorzystuje dwie trzecie pokopalnianych terenów i myśli o rewitalizacji kolejnych obiektów.

Zajezdnia historii

We Wrocławiu strzałem w dziesiątkę okazało się utworzenie Centrum Historii Zajezdnia w zrewitalizowanej zajezdni autobusowej przy ul. Grabiszyńskiej. Nowa instytucja zaczęła działalność we wrześniu 2016 r. i była jedną z ważnych inwestycji miasta jako Europejskiej Stolicy Kultury. Projekt został sfinansowany m.in. z funduszy norweskich i resortu kultury.

– W wielu krajach europejskich w miastach poprzemysłowych powstają instytucje kulturalne w obiektach zrewitalizowanych. I na naszym podwórku jest dużo udanych podobnych projektów – ocenia Marek Mutor, dyrektor Centrum Historii Zajezdnia. – Nam udało się uratować i nadać nowe życie nie tylko ciekawemu obiektowi architektonicznemu z końca XIX w., ale także legendarnemu miejscu strajków w czasie sierpnia 1980 r. i narodzin wrocławskiej Solidarności.

Zdaniem dyrektora z punktu widzenia funkcji muzealno-kulturalnych obiektu to przestrzeń wygodna, bo zajezdnia jest wielką halą, w której można swobodnie aranżować przestrzenie wystawiennicze, a rozległe otoczenie wokół niej pozwala na działania plenerowe.

– O tym, że stworzyliśmy atrakcyjne miejsce przyciągające ludzi, najlepiej świadczy fakt, że w pierwszym roku funkcjonowania mieliśmy ponad 130 tys. zwiedzających – podaje dyrektor.

Główna ekspozycja Centrum poświęcona jest m.in. powojennej historii Wrocławia i Dolnego Śląska. Opowiada o przemieszczeniach ludności po II wojnie światowej i odbudowie miasta, o pojednaniu polsko-niemieckim, o Solidarności i transformacyjnym przełomie ustrojowym. Ale są też wystawy czasowe o lżejszej tematyce, jak np. ciesząca się wielką popularnością komiksowa ekspozycja „Świat Tytusa, Romka i A'Tomka Papcia Chmiela".

Naukowcy mogą tu skorzystać z archiwów dokumentacji i historii mówionej, programów stypendialnych i uczestniczyć w konferencjach. Do tzw. szerokiego odbiorcy adresowane są warsztaty dla rodzin z dziećmi, kino plenerowe w sezonie letnim, koncerty podczas sierpniowych rocznic Solidarności.

– Centrum współpracuje z instytucjami, które zajmują się podobnymi tematami, np. Siecią Ziem Zachodnich i Północnych, Muzeum Narodowym w Szczecinie i różnymi instytutami badawczymi – mówi Marek Mutor.

Sztuka w tkalni i elektrowni

W innych regionach także szuka się pomysłów na ożywienie terenów poprzemysłowych. Łódź ma bogate doświadczenia w tego typu rewitalizacjach. Wzorcową jest utworzenie ms2, czyli oddziału Muzeum Sztuki w XIX-wiecznym budynku kompleksu fabrycznego, w obrębie Manufaktury.

– ms2, oddział Muzeum Sztuki, powstało w dawnej tkalni fabrykanckiego imperium Izraela Poznańskiego – mówi dr Leszek Karczewski, kierownik Działu Edukacji Muzeum Sztuki w Łodzi. – Jego część zajmuje też Manufaktura, centrum handlu, usług i rozrywki. To sąsiedztwo pozwala zdobywać nową publiczność, spoza świata sztuki.

Dzięki ms2 Muzeum zyskało przestrzeń na prezentację swej wyjątkowej Międzynarodowej Kolekcji Sztuki XX i XXI wieku.

Warto przywołać jeszcze przykład Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu, otwartego w 2014 r., a powstałego z inicjatywy Andrzeja Wajdy w budynku dawnej elektrowni.

– Rewitalizacja uratowała obiekt poprzemysłowy, zachowując go dla potomnych. Po adaptacji bardzo dobrze się sprawdza jako przestrzeń do prezentacji sztuki współczesnej – mówi Włodzimierz Pujanek, dyrektor MCSW. – Dawny kocioł po wyrzuceniu rusztu zamieniliśmy na Galerię Małych Form. W naszej kolekcji sztuki współczesnej mamy już 5200 dzieł, które udostępniamy na czasowych wystawach. Najbliższa to pokaz prac Jana Berdyszaka (2 marca – 6 maja), a następna Wojciecha Fangora (18 maja – 30 sierpnia). Współpracujemy z muzeami i galeriami z całej Polski, m.in. z Zachętą i Centrum Sztuki Współczesnej na Zamku Ujazdowskim w Warszawie.

Pomysłów na zrewitalizowane obiekty nie brakuje - przykładem łódzka elektrociepłownia. Dziwi tylko, że nie istnieje żadna ponadregionalna platforma wymiany doświadczeń między instytucjami w nich działającymi. Może warto ją stworzyć?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA