Życie Regionów

Zmiany w systemi składania oświadczeń majątkowych i ograniczenia w zasiadaniu we władzach spółek

123RF
Obowiązki związane ze składaniem oświadczeń majątkowych i ograniczenia w zasiadaniu we władzach spółek mogą spowodować, że w urzędach zabraknie rąk do pracy – obawiają się samorządowcy.

Dobiegają końca rządowe prace nad projektem tej ustawy o jawności życia publicznego, który – co godne podkreślenia – przeszedł długą ścieżkę konsultacji publicznych i opiniowania.

Najważniejsze efekty wejścia jej w życie to dużo powszechniejszy niż dziś dostęp do oświadczeń majątkowych oraz jawny rejestr umów cywilnoprawnych, jakie zawierają urzędy państwowe i samorządowe oraz – co ważne – spółki z co najmniej 10-procentowym udziałem tych jednostek (trwa jeszcze dyskusja nad poziomem tego udziału). Państwo przyjrzy się też temu, jak w samorządzie uchwala się akty prawa miejscowego. Te rozwiązania mają swych zwolenników, bo o potrzebie monitorowania zjawisk korupcyjnych wiedzą wszyscy. Ale wśród reprezentantów samorządu nie brak też krytyków.

Rejestr umów

Nową jakością w jawności życia publicznego ma być zapowiedziany przez ministra koordynator służb specjalnych Mariusza Kamińskiego i jego zastępca Maciej Wąsik, jawny rejestr umów cywilnoprawnych, ogłaszany w Biuletynie Informacji Publicznej lub na stronach internetowych. Mają go sporządzać wszystkie jednostki sektora finansów publicznych, przedsiębiorstwa państwowe, instytuty badawcze, spółki zobowiązane oraz ich spółki córki. Umowy spółek mogą być częściowo niejawne ze względu na tajemnicę przedsiębiorstwa i prowadzenie działalności konkurencyjnej. W całości jednak ma je znać Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Instytucje i firmy będą też musiały udostępniać w BIP dane o: umorzeniach lub ulgach w spłacie zobowiązań podatkowych, a także wydatkach dokonywanych przy użyciu służbowych kart płatniczych – jeśli takie posiadają. Jawny ma też być stan zatrudnienia na podstawie umowy o pracę.

Funkcje w spółkach

Ustawa miałaby też zakazać wójtom i członkom władz samorządu wojewódzkiego zasiadania i działania na rzecz spółek prawa handlowego. Nie mogliby też pobierać kilku pensji z tytułu członkostwa we władzach kilku spółek zobowiązanych. – Jeśli wójt czy inny samorządowiec byłby w zarządzie jednej spółki, to we władzach spółki córki mógłby też zasiadać, ale bezpłatnie – wyjaśniał wiceminister Wąsik.

Samorządowcy zastanawiają się, czy te nowe restrykcje realnie utrudnią pracę ich urzędów.

W ramach zapobiegania podejrzanym transferom z sektora publicznego do biznesu w projekcie zapisano, by zakaz takiego przechodzenia rozszerzyć z dzisiejszego roku na trzy lata. Chodzi o biorących udział w podejmowaniu decyzji korzystnych dla danego przedsiębiorcy. Za złamanie zakazu ma grozić nawet do dwóch lat więzienia i obligatoryjna nawiązka w wysokości osiągniętego dochodu. Dziś to wykroczenie. Z kolei przedsiębiorca zatrudniający taką osobę musi się liczyć z karą administracyjną nakładaną przez szefa CBA – od 10 tys. do pół miliona złotych. Na takie zatrudnienie będzie jednak można uzyskać zgodę, jeśli się wystąpi do działającej przy premierze Komisji ds. Rozstrzygania Konfliktu Interesów. Czy to zachęci do pozostania w pracy w urzędzie?

Gdyby wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi miasta postawiono zarzuty korupcyjne, a sąd by go aresztował, premier obligatoryjnie wyznaczy gminie komisarza – na czas aresztu samorządowca. Dziś w takich przypadkach władzę w gminie przejmuje zastępca wójta, burmistrza lub prezydenta, a dopiero gdy pojawi się problem z funkcjonowaniem jednostki, można sięgnąć do tej nadzwyczajnej możliwości.

Legislacja i lobbing

Większą jawność zakłada się też w stanowieniu prawa – i to nie tylko na szczeblu centralnym, bo też w samorządach. Jawny wykaz prac legislacyjnych, prowadzony dziś tylko na szczeblu centralnym, ma też być sporządzany w samorządach.

Ustawa obejmie też kwestie lobbingu. Proponuje się, by usankcjonować funkcjonowanie lobbystów na szczeblu stanowienia prawa lokalnego. Działający tam lobbysta zawodowy ma być zobowiązany do ujawnienia, kto go wynajął. Nawet osoba fizyczna, która chciałaby się włączyć w proces stanowienia prawa, musiałaby przedłożyć informację o podmiotach, z których pochodzą jej dochody przez ostatnie dwa lata. Dotyczy to także mieszkańca gminy, który chciałby się wypowiedzieć na temat planu zagospodarowania przestrzennego okolicy, w której mieszka. Instytucje broniące praw obywatelskich uznają, że to zbyt duża ingerencja w prawo do prywatności. Krytyczne są też organizacje społeczne, utrzymywane z darowizn. Jak wskazują, czasem nie wiedzą nawet, kto przesłał im 1 proc. ze swego PIT, więc ustawy nie wypełnią. Nie podoba im się też zapis, w myśl którego wpadną w tryby kontroli CBA i innych służb, bo będzie musiała – pod sankcjami – ujawnić majątek, gdy tylko zechcą zabrać głos w procesie uchwalania prawa. – No, chyba że byłaby partią polityczną lub związkiem wyznaniowym. One są zwolnione z tego obowiązku – zauważa Fundacja Batorego w piśmie złożonym w ramach konsultacji.

Informacja o majątku

Najwięcej emocji wywołują jednak zapisy o oświadczeniach majątkowych. Dziś do CBA, które je bada, trafia ich rocznie mniej więcej pół miliona. Gdy ustawa wejdzie w życie, liczba wzrośnie. Za niezłożenie oświadczenia lub nierzetelne złożenie grozić mają sankcje – nawet do utraty stanowiska.

Szczegółowy wykaz osób zawarto w 108 punktach projektu. Obejmuje on m.in. notariuszy, władze spółek z udziałem Skarbu Państwa lub samorządów, a także liczny korpus służby cywilnej, urzędników sądowych, samorządowych, a nawet powiatowych lekarzy orzeczników ZUS i pracujących przy przygotowywaniu zamówień publicznych.

Oświadczenia majątkowe mają być jawne i przez 6 lat widnieć w Biuletynie Informacji Publicznej – jasno mówi o tym projekt w art. 60. Jawne nie będą tylko numery PESEL składającego oświadczenie, adres jego zamieszkania i miejsce położenia ujawnianych nieruchomości.

Nie będą ujawnione oświadczenia majątkowe funkcjonariuszy policji, Straży Granicznej, Służby Celno-Skarbowej, Biura Ochrony Rządu, żołnierzy zawodowych (w tym Żandarmerii Wojskowej), funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego – z wyjątkiem oświadczeń szefa CBA i jego zastępców, które mają być jawne.

Treść oświadczeń rok do roku będzie analizować CBA. Porówna je z deklaracjami PIT. Z tym że dwa lata temu Fundacja Batorego wyliczyła, że CBA bada jedynie 1 proc. złożonych oświadczeń. Według autorów projektu nowe zadania CBA wykona dotychczasowymi kadrami. Minister Mariusz Kamiński powiedział jednak, że decyzje o wzroście nakładów już zapadły.

Nowe obowiązki ustawowe

- Pracownicy gmin, powiatowi lekarze orzecznicy ZUS i wiele innych osób z samorządu będzie musiało złożyć oświadczenia majątkowe.

- Te oświadczenia pokażą, jak zmieniał się ich stan posiadania rok do roku.

- Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast ujawnią też rejestr otrzymanych korzyści.

- Gminy i spółki z co najmniej 10 proc. własnością samorządu ujawnią rejestry umów.

- Sygnaliści, którzy poinformują o nieprawidłowościach, uzyskają ochronę prokuratora.

- Nie będzie można od razu przejść z pracy w urzędzie publicznym do prywatnej firmy.

Opinie

Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni

Służby kontrolne i policja wiedzą, gdzie są obszary, w których należy szukać nieuczciwości, więc zapewne tam tworzy się narzędzia do sprawdzania stanu majątkowego określonych osób.

Samorządowcy są już przyzwyczajeni do jawności i oświadczeń majątkowych. Gdy chodzi o to, jak wielki ma być krąg osób zobowiązanych do ich składania, to trzeba wyważyć pomiędzy interesem państwa a funkcjonalnością jego struktur. Zależy mi na sprawności struktur, ale zawsze trzeba badać, czy skórka jest warta wyprawki. Bo pewien wpływ na funkcjonalność to będzie miało. Już dziś słychać głosy z kręgów osób wydających decyzje w imieniu różnych organów, że po wejściu w życie prawa zobowiązującego do składania oświadczeń będą prosić o przeniesienie do innych obowiązków, gdzie takiego wymogu nie ma. Powody są różne, często np. sprzeciw współmałżonka. Nie spodziewam się wielkich problemów, ale jakieś mogą się pojawić – pewnie tym większe, im mniejszy jest ośrodek.

Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha

Wszyscy wiemy, że problem korupcji i braku przejrzystości życia publicznego w naszym kraju jest realny i twierdzenie, że go nie ma, to zaklinanie rzeczywistości. Miejsce Polski w rankingu antykorupcyjnym mogłoby być lepsze. Ale z drugiej strony trzeba odważnie zadać pytanie: czy to nie zmierza zamaszystym krokiem w kierunku urzędniczego absurdu? Forma przerasta treść. Pytam o to, bo Wałbrzych ma poważniejsze problemy niż oświadczenia majątkowe i rejestr umów. Ilu pracowników mojego urzędu będzie musiało zajmować się przygotowaniem rejestru do publikacji zamiast merytoryczną pracą? A dodajmy, że płace w samorządzie wysokie nie są i już jest problem ze znalezieniem pracowników. Zastanawiam się więc, jak na to wszystko wpłynie instytucja sygnalisty, którzy w takich okolicznościach kadrowych i płacowych, sfrustrowani swoją sytuacją, zechcą skorzystać z jej dobrodziejstw? Obowiązku publikacji rejestrów umów się nie obawiam. Myślę raczej o tym, jak wielu przedsiębiorców będzie współpracować z samorządem, wiedząc, że potem zostaną ujawnione dane umowy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL