Życie Regionów

Pomniki i tablice sławiące komunizm mają zniknąć z przestrzeni publicznej do końca marca

Reporter
Pomniki i tablice sławiące komunizm mają zniknąć z przestrzeni publicznej do końca marca. W tej sprawie w wielu miastach trwają negocjacje między ich mieszkańcami a włodarzami.

Lista wkrótce zakazanych „eksponatów" jest bardzo długa. W pierwszej wersji liczyła ok. 600 obiektów. Teraz została nieco okrojona, ale i tak pewne jest, że władze miast będą miały co robić. Część mieszkańców w całej Polsce jest oburzona. Dla wielu to historia, dla innych przyzwyczajenie, jeszcze inni mają swoje problemy, ale o zmianach słyszeć nie chcą.

W Skierniewicach np. polubili i przyzwyczaili się do pomniku-czołgu T-34, który stoi na skwerku przy ul. Sienkiewicza. Na podmurówce jest tablica z napisem: „Polegli na polu chwały podczas wyzwalania Skierniewic 17 stycznia 1945 roku żołnierze Gwardii Armii Radzieckiej". Mimo złych skojarzeń usunięcie czołgu nie wszystkim się podoba. Niezadowoleni podsuwają władzy w Warszawie pomysł, by czołg zostawić, a zburzyć Pałac Kultury i Nauki. Wygląda na to, że wezwanie usłyszał premier Mateusz Morawiecki.

– Jestem za tym, żeby ten relikt panowania komunizmu zniknął z centrum Warszawy – mówi wprost. Wyraża też nadzieję, że kiedyś tak się stanie, bo on sam marzy o tym od 40 lat. Głos zabrali mieszkańcy Warszawy. Przeprowadzono szybką sondę: trzech na czterech badanych uważa, że Pałacu Kultury i Nauki nie należy zburzyć. Za pomysłem było 12 proc. ankietowanych. Na razie Pałac stoi.

Na liście wielkich niewiadomych jest także pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie. Tamtejszy oddział Instytutu Pamięci Narodowej każe go zburzyć. Prezydent miasta i sami mieszkańcy mówią ostro „nie". Jak cała sprawa się skończy? Zdecyduje wojewoda.

Jak jest w województwie lubelskim? W całym Instytut Pamięci Narodowej wytypował 88 pomników. Przykład? Pomnik poświęcony pamięci Raabego i Czugały. Na ul. Radziszewskiego odsłonięto również ich popiersia.

Z kolei z pl. Hutników w Chorzowie może zniknąć pomnik hr. Fryderyka Wilhelma von Redena, pruskiego ministra z przełomu XVIII i XIX w., pioniera przemysłu, postaci zasłużonej dla rozwoju miasta.

W Puławach natomiast jego los podzieli pomnik z żołnierzami polskim i radzieckim, stojący dziś w centrum miasta.

Ze śląskich ulic powinien zniknąć także gen. Jerzy Ziętek, wojewoda katowicki w latach 1973–1975, choć ta sprawa nie jest jeszcze przesądzona. Protest mieszkańców jest bowiem bardzo silny. IPN w Katowicach uważa, że gen. Ziętek, nazywany przez Ślązaków Jorgiem, był aparatczykiem, należał do PPR i PZPR, odpowiadał za proces utrwalania władzy ludowej na Górnym Śląsku, a jego zasługi jako wielkiego budowniczego są mitologizowane. Dlatego powinien zniknąć z naszych ulic. Na ocenę historyczną mieszkańcy Śląska są głusi. Śląskie miasta dysponują ankietami przeprowadzonymi wśród mieszkańców, którzy opowiadają się za utrzymaniem nazw ulic czy skwerów na cześć „Jorga" .

Wygląda jednak na to, że nie wszystkie źle kojarzące się pomniki trzeba od razu zamieniać w tony gruzu.

Przykład? Zamość i pomnik ku czci jeńców radzieckich. Budzący kontrowersje monument nie zostanie zlikwidowany. IPN nakazał tylko, by usunąć z niego komunistyczny symbol: sierp i młot, a napis informacyjny uzupełnić. Reszta może zostać.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL