Pomorze Zachodnie

Madras. Mumbaj. Szczecin

Od kilku lat hinduski klimat i kuchnia zaczęły się udzielać Szczecinowi.
shutterstock
Hinduska ofensywa to inicjatywa jednej rodziny. Ona Miss Indii, on chłopak ze Szczecina. Dzisiaj ich syn kieruje izbą gospodarczą i siecią restauracji, a w Bollywood powstanie film fabularny o ich życiu.

Jest rok 1973. Madras, jedno z wielkich miast Indii. Młodziutka Anita Agnihotri startuje w lokalnych wyborach miss. Wygrywa. Ojciec nic nie wie, ale dowiaduje się z gazety. Zbiera gratulacje. Dlatego o kolejnym starcie nie tylko, że już wie, ale i kibicuje. Warto, bo córka zdobywa koronę całych Indii. Kariera modelki i aktorki filmowej, o której marzyła, stoi otworem. Ojciec się jednak sprzeciwia.

W międzyczasie rozstrzyga się jej przyszłość. Są lata 70., a w Indiach małżeństwa są aranżowane. Rodziny szukają dla partnerów dla swoich dzieci w rodzinach o takim samym statusie społecznym. Anita ma wybranego narzeczonego z zamożnej rodziny. Ten jest jednak Sikhem i ostatecznie jego rodzina zrywa zaręczyny, bo znajduje mu wybrankę wśród Sikhów. Ojciec Anity znajduje więc innego narzeczonego. Są po słowie.

Wtedy pojawia się Andrzej Łuszczewski. To druga nitka tej historii. Do Indii przyjeżdża z bratem i rodzicami z dalekiego Szczecina. Jego tata jest przedstawicielem Polskiej Żeglugi Morskiej. Łączy to z pracą konsula. Andrzej zaczyna chodzić do miejscowej elitarnej szkoły. Do jednej klasy z bratem Anity.

– Andrzej trafił na moment, w którym obraziłam się na hinduskich chłopców. Stwierdziłam na przekór wszystkim, że będę przyjaźnić się z obcokrajowcem. Był outsiderem, bo był inny, nie z naszego świata. Dlatego wybrałam jego i zaczęłam się z nim pokazywać na naszych prywatkach. Oczywiście nie było wtedy klubów i dyskotek, które są teraz, spotykaliśmy się w domach. Ale gdy zaczęłam się z nim spotykać, moi znajomi musieli zapraszać nas we dwójkę. Byłam twarda i nie odpuszczałam – opowiadała Anita Agnihotri kilka lat temu w wywiadzie dla magazynu „Prestiż".

Młody Polak opowiadał młodziutkiej, 18-letniej wówczas Hindusce o Polsce, o Bałtyku, bursztynie. Zawrócił w głowie na tyle, że Anita zapragnęła pojechać do Polski na wakacje, ale ojciec nie wydał zgody. Uciekła więc z domu, najpierw do Polaków, potem wujostwa. W końcu wróciła. Zła. Wtedy rodzice młodego Andrzeja postanowili załagodzić sytuację. Namawiali, by puścił córkę do Polski. Gdzieś, w trakcie rozmowy padło zdanie – bez ślubu nigdzie nie pojedzie. Więc ślub się odbył, zgodnie z ceremoniałem hinduskim. A po nim para wyjechała do Polski.

Przez żołądek do serca

W Szczecinie nie było łatwo. Były chwile zwątpienia. 1976 rok, środek PRL-u. Tak jak wcześniej Andrzej musiał się odnaleźć w Indiach, tak teraz Anita w Polsce. W Szczecinie urodził im się syn Mariusz. Potem na pewien czas wrócili do Indii, ale nie na długo. To właśnie Szczecin został ostatecznie miejscem zamieszkania Anity. 23 lata temu powstaje hinduska restauracja Bombay.

Przez długie lata flagowy, rodzinny biznes. Dzisiaj jest już sieć skupiona pod szyldem Exotic Restaurants. Kolejno powstają azjatyckie kuchnie – tajska w Buddha Tai & Fusion, japońska w Tokyo Sushi'n'Grill, hinduska w Bollywood Street Food i najnowsze dziecko sieci – kuchnia chińska w Shanghai. Sieć staje się mocnym graczem na lokalnym rynku, na tyle mocnym, że zaczyna obsługiwać najważniejsze imprezy w mieście, a Łuszczewski staje się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w Szczecinie. Dzisiaj na imprezach pozuje na równi z prezydentem miasta i marszałkiem województwa. Od kilku lat hinduski klimat zaczął się udzielać Szczecinowi. Kiedy w czerwcu ub. roku Północna Izba Gospodarcza, największy samorząd gospodarczy w Polsce, bo liczący blisko 1500 firm, zorganizowała swoją coroczną galę – serwowano indyjską kuchnię, a na scenie prezentowali się hinduscy artyści.

Filmowa rodzina

Historia Łuszczewskich jest na tyle ciekawa, że udało się nią zainteresować filmowców. Zresztą rodzina ma silne związki z filmem, a konkretnie z Bollywood. Siostra Anity, Rati Agnihotri jest w Indiach wielką gwiazdą. Urodziła się w Bombaju. Pierwszą rolę dostała w wieku 16 lat. Jej debiutancki film wszedł na ekrany w 1979 roku. Zagrała w ponad 300 filmach. Ma syna, który również został aktorem. W połowie lat 80., będąc u szczytu sławy, porzuciła aktorstwo, by do niego wrócić w 2001 roku. Obecnie gra w kilku produkcjach rocznie. Była już w Szczecinie, na otwarciu Bollywood Street Food, jednej z restauracji Mariusza Łuszczewskiego. Została jej „twarzą". Od tego czasu krąży pomiędzy Bombajem a Szczecinem. Film ma jednak przede wszystkim opowiadać historię Anity i Andrzeja. Jak opowiada Mariusz Łuszczewski, pomysł zrodził się przypadkiem, bo od jego spotkania z Wojciechem Pszoniakiem.

– Spotkaliśmy się w naszej restauracji. On mi opowiadał historię swojego życia, a ja mu opowiedziałem o mojej rodzinie. Wtedy on szybko zadzwonił do Michała Kwiecińskiego, producenta i reżysera. Dwa tygodnie później Michał był w Szczecinie – wspomina Mariusz Łuszczewski. – Spędził wiele dni z mamą, przydała mu się też autobiografia napisana przez tatę.

Michał Kwieciński i jego Akson Studio ma koncie wiele znanych produkcji, m.in. „Wałęsę", reżyserowanego przez Andrzeja Wajdę, czy też „Miasto 44". Teraz kręci film romantyczny, który sam reżyseruje. Scenariusz zlecono Maciejowi Karpińskiemu.

– W historii rodziców jest sporo dramatów, ale i sporo zabawnych rzeczy – mówi ich syn. – Tata najpierw regularnie tłukł się z bratem mamy, aż pewnego dnia zobaczył, jak ten wsiada do samochodu, w którym siedziała mama. Zmienił więc front i postanowił zaprzyjaźnić się ze swoim największym wrogiem. Zostali przyjaciółmi, a od tego był częstym gościem w ich domu – opowiada o perypetiach rodziców. – Tam wszystko było filmowe, nawet ich ucieczka do Polski na statku „Komuna Paryska". 70 proc. zdjęć ma być kręcone w Indiach, a konkretnie w Madrasie. To właśnie tam mieszkali młodzi zakochani. Pozostałe w Szczecinie. Wiadomo już, że zagrają w nim m.in. Maja Ostaszewska i Robert Więckewicz. Wystąpią w roli dziadków Mariusza.

– W ub. roku byliśmy w Indiach. Podpisaliśmy umowę o koprodukcji. Partnerem Akson Studio została firma indyjska, która ma koncie Oscara za „Slum Dog, Milioner z ulicy". Pomogła znów moja ciocia. Obecnie załatwiane są wszelkie umowy i pozwolenia. W lutym mamy w Indiach casting na aktorkę, która zagra moją mamę – opowiada Łuszczewski.

Ściągnąć studentów

Film, restauracje, kuchnia spowodowały, że Anita i jej syn stali się automatycznie promotorami Indii w Szczecinie. Ambasada Republiki Indii w Warszawie chciała, by byli nieformalnymi ambasadorami kraju. Stanęło ostatecznie na tym, że Anita Agnihotri będzie konsulem honorowym Indii. Nominacja już jest, czeka jeszcze tylko na podpis prezydenta Indii. Jak mówi Łuszczewski, to właśnie te działania stały się inspiracją do powołania Zachodniopomorskiej Indyjskiej Izby Gospodarczej. Choć główny cel to biznes to jeszcze widzi w niej inne szanse.

– Chcemy obsługiwać od 4 do 6 wydarzeń kulturalnych rocznie. Wiosną odbędzie się wielki dzień Bollywood, skierowany nie tylko do turystów z Polski, ale i Berlina – mówi Łuszczewski. Są też plany edukacyjne. Na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym studiuje dużo studentów ze Skandynawii. Władze izby chcą ściągnąć do Szczecina studentów z Indii.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL