fbTrack

Opolszczyzna

Jabłka z przeszłości wracają do sadów

W sadzeniu modelowych sadów uczestniczy także młodzież szkolna – tak jak w Rudnikach.
materiały prasowe
Kto raz spróbował koszteli, malinówek czy landsberskich, długo nie zapomni ich wyjątkowego smaku. Na Opolszczyźnie rozpoczęło się wielkie sadzenie tradycyjnych sadów.

Pierwsze 600 sadzonek starych odmian jabłoni, gruszy, śliw, czereśni opolskie gminy posadziły w końcu 2016 r. Powstaną z tego tzw. modelowe sady, będące częścią realizowanego od 2015 r. przez samorząd regionu programu „Bioróżnorodność Opolszczyzny – skarbem dziedzictwa przyrodniczego".

Budżet projektu to blisko 4 mln zł. W tym 85 proc. stanowi dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego.

Książę i Faworytka

W tym roku opolskie gminy i powiaty zostały ponownie zaproszone do udziału w projekcie. Na udostępnionych przez samorządy 10-arowych działkach użyteczności publicznej powstaną tradycyjne sady z drzewami owocowymi, które przez wieki królowały w Polsce.

– W każdym „modelowym sadzie" posadzone zostanie po 15 sztuk starych odmian drzew – mówi Violetta Ruszczewska rzeczniczka marszałka Opolszczyzny. – Będą to jabłonie: Grafsztynek prawdziwy, Książę Albrecht Pruski, Oliwka żółta, czereśnie: Buettnera czerwona, Schneidera późna, Kordia, grusze: Konferencja, Faworytka (Klapsa), Bonkreta Williamsa, śliwy: Węgierka zwykła, Renkloda Ulena, Herman, wiśnie: Książęca, Łutówka, a także Pigwa pospolita – wylicza Violetta Ruszczewska.

Starsi mieszkańcy Opolszczyzny, Dolnego Śląska czy Śląska dobrze pamiętają aleje drzew owocowych przy bocznych wiejskich drogach.

Do dziś takie aleje zachowały się w Czechach, ale nie w Polsce. U nas owocowe przydrożne drzewa albo zostały wycięte, albo zdziczały i same obumarły. Projekt „Bioróżnorodność Opolszczyzny" także ten element dawnego krajobrazu wiejskiego chce przywrócić naszym czasom.

– Zaprosiliśmy do udziału również gminy i powiaty zainteresowane zakładaniem zadrzewień przydrożnych. Chodzi tu o jednorzędowe szpalery czereśni oraz szpalery i żywopłoty z gatunków drzew i krzewów miododajnych: głogów, śliw, jaśminowców i morw – opowiada Violetta Ruszczewska.

Zapomniany smak morwy

Drzewa morwowe ze smacznymi, bardzo zdrowymi owocami w kolorach białym, różowym i granatowym bujnie rosły przed drugą wojną w okolicach Warszawy. Plantacje i sady morwowe znikły, kiedy skończyło się zapotrzebowanie na morwy ze strony Zakładów Jedwabiu w Milanówku.

Podobnie historia wygląda z tradycyjnymi odmianami jabłek, grusz czy czereśni. Najstarsze polskie jabłko – pochodząca z XVII w. kosztela – obficie rodziło co dwa lata. Nie mogło więc konkurować na rynku z coraz powszechniej wchodzącymi do naszych sadów odmianami przemysłowymi.

Choć wiele tych przemysłowych odmian jabłek ma nieciekawy smak, niezjadliwą skórkę czy szybko się psuje, to przez lata wygrywały konkurencję na rynku. Kosztele, szare i złote renety, papierówki (stara odmiana krajów z rejonu bałtyckiego) czy malinówki czerwone w środku można było „dopaść" jedynie na targowiskach, i to najczęściej w niewielkich miastach.

Ale i tu powoli coś zaczyna się zmieniać. Władze Opolszczyzny doceniły sadownicze tradycje regionu i postarały się o wpisanie historycznych odmian jabłoni na listę produktów regionalnych i tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa.

Znalazły się tam jabłka: pochodzący z Anglii Königin i wyhodowany w Ameryce w połowie XIX w. Wealthy, niemiecki Książę Albrecht Pruski, bardzo aromatyczny Grafsztynek prawdziwy oraz wczesnozimowy, zasobny w witaminę C Berlepsch.

Cydr na Grochówce

Stare odmiany zaczyna doceniać także przemysł, a szczególnie rzemieślnicze zakłady produkujące cydr. Jednym z nich jest małopolska Tłocznia Chocznia, producent świeżych soków z owoców i warzyw. Jej cydru Szara Reneta można było posmakować podczas Zlotu Cydrów Autorskich w 2016 r.

Producenci z Choczni przyznają, że szara reneta nadaje się znakomicie, by zrobić podręcznikowy cydr. Fascynują ich także inne stare odmiany jabłek, których nie brakuje w okolicy. Wciąż są tam sady, w których znaleźć można prawdziwe perełki, jak Grochówka, Kronselka, Papierówka, Jonatan czy Antonówka. Dlatego Tłocznia Chocznia wymienia się z właścicielami tradycyjnych jabłek na bardziej popularne odmiany.

Po stare odmiany jabłek do produkcji swoich cydrów sięgnęła też firma Slow Flow Group z małopolskiej wsi Komorniki. Cydr Smykan Koziarniany powstał na bazie odmiany jabłoni Grochówka, pochodzącej z 70-letniego ekologicznego sadu rosnącego w Beskidzie Wyspowym oraz z winogron odmiany johaniter z winnicy Smykań.

Swój udział w reaktywowaniu starych jabłoni ma Śląski Ogród Botaniczny w Mikołowie. Wojciech Pikuła, p.o. kuratora Pracowni Kolekcji Naukowych i Zachowawczych, jest zdania, że sady tradycyjne są coraz popularniejsze.

– Związane jest to m.in. ze wzrostem popularności rolnictwa ekologicznego, a stare odmiany do tego typu uprawy bardzo się nadają. Poza tym jest do nich pewien sentyment. Ktoś kupuje siedlisko – jakieś stare gospodarstwo z zaniedbanym sadem – i chce mu przywrócić dawną świetność. Do starych sadów można także otrzymać dopłatę z funduszy europejskich. Myślę, że może być to dodatkowa zachęta do ich utrzymywania – mówi Wojciech Pikuła.

– Zakładanie sadów ze starymi odmianami może być też sposobem na zagospodarowanie terenów nieopłacalnych do innego użytkowania rolniczego. Drzewa tradycyjne w dłuższej perspektywie nie wymagają bowiem intensywnej opieki – wskazuje ekspert z Mikołowa.

– Rzeczywiście pojawił się pewien trend na stare odmiany owoców. Jesteśmy jednak na początku drogi. To nie jest skala towarowa, ale rynek dla hobbystów. Oceniam go na 5 proc. zapotrzebowania Polaków – mówi Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP. – Sam miałem sad ze starymi odmianami jabłek, ale popyt był niewielki. To klienci muszą nam powiedzieć: produkujcie, bo chcemy jeść kosztele, renety czy malinówki, a nie macintoshe – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL