Mazowsze

„Biegnij Warszawo" edycja 2016: Relacja z biegu oraz wyniki - pobierz specjalne wydanie „Życia Mazowsza"

Po raz ósmy odbył się jeden z najpopularniejszych biegów masowych w Polsce „Biegnij Warszawo
">Krzysztof Rawa
NAPISZ DO AUTORA
Po raz ósmy odbył się jeden z najpopularniejszych biegów masowych w Polsce. „Biegnij Warszawo" w edycji 2016 to dużo jesiennego słońca, jeszcze więcej uśmiechów i widoczny w ważnych miejscach stolicy fiolet koszulek tysięcy uczestników.

Hasło „Biegnij Warszawo" towarzyszy na stałe jesiennemu startowi na dystansie 10 km po ulicach Śródmieścia i Mokotowa od 2009 roku. Warszawiacy pamiętają, że początek tej tradycji dały wcześniejsze podobne imprezy – przede wszystkim inauguracyjny Run Warsaw na dystansie 5 km z 2005 roku, że stolica łączyła pasję tysięcy biegaczy z imprezami na całym świecie (akcja „Human Race"), że swoje dla rozbiegania rodaków zrobiły też inne stołeczne biegi na wielu dystansach, od lokalnych przebieżek po głośne maratony.

„Biegnij Warszawo" z „Rzeczpospolitą". Czytaj specjalne wydanie „Życia Regionów".

 

„Biegnij Warszawo" wyróżnia wśród nich proste założenie – to najbardziej wartościowy start dla tych, którzy dopiero rozpoczęli przygodę z bieganiem, ale już potrafią postawić sobie pierwsze ważne cele. Może jeszcze nie na wyczynową miarę, ale po to, by spełnić osobiste ambicje, potwierdzić sens wykonanej pracy, poczuć dumę z nowego rekordu, pokazać się w innej, ciekawej roli rodzinie i przyjaciołom.

Start w stolicy kraju, na certyfikowanej przez Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) i Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) trasie, z nowoczesną obsługą pomiarową, ochroną medyczną i opieką organizacyjną, w licznej grupie takich samych pozytywnie zakręconych osób, plus piękny medal dla każdego na mecie – to wszystko dodatkowo zachęca, by pobiec i się sprawdzić. W tym roku na ulicy Czerniakowskiej było więc znów tłumnie i fioletowo (jednolity kolor kolumny biegowej – co roku inny – to jeden ze znanych wyróżników warszawskiego biegu). Koszulka każdego uczestnika miała cytrynowo-żółte logo i pod nim ważny napis: „Wszyscy jesteśmy zwycięzcami". W tym biegu to była najbardziej trafna definicja – kto dobiegł, wygrał, choć oczywiście byli też zwycięzcy oficjalni.

Ruszyli jak zawsze z Czerniakowskiej przy stadionie Legii Warszawa, pobiegli na południe w kierunku Wilanowa, skręcili w prawo, by znaleźć się na Belwederskiej i nią wracać w kierunku centrum miasta. Dotarli w Aleje Ujazdowskie, fioletowe koszulki pojawiły się na Pięknej, Marszałkowskiej, w Alejach Jerozolimskich. Przed Mostem Poniatowskiego biegacze skręcili w prawo, krótkim odcinkiem Nowego Światu dotarli do Placu Trzech Krzyży skąd znów Alejami Ujazdowskimi i koło Sejmu dotrzeć do mety postawionej na Łazienkowskiej.

Kto zna Warszawę, przyzna od razu, że trasa jest szykowna. Kto nie zna, po prostu to zobaczył. Wśród panów zwyciężył Bartosz Nowicki w czasie 31.21 min. Biegacz dobrze znany, reprezentant Polski w biegach średnich, kiedyś zdolny junior (mistrz Europy na 1500 m), potem wielokrotny medalista mistrzostw kraju na stadionie, w hali i nawet w przełajach, ma też w dorobku brązowy medal halowych ME w 2011 roku.

Dziś magister nauk przyrodniczych z Uniwersytetu Szczecińskiego. Mistrzynią w rywalizacji pań została Iwona Bernardelli, lepiej znana jako Iwona Lewandowska (mężatką jest zaledwie od miesiąca – mąż, Michał Bernardelli, adiunkt w Zakładzie Metod Probablistycznych Instytutu Ekonometrii SGH, też aktywny biegacz, był w niedzielę trzeci).

Pani Iwona powoli staje się legendą warszawskiego biegu, startowała sześć razy, wygrała po raz piąty. Jest rekordzistka Polski na 20 km, olimpijką z Rio de Janeiro, również wojskową mistrzynią świata w maratonie i biegu przełajowym, bo od kilku lat pełni służbę w Narodowych Siłach Rezerwowych w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Z jednej strony szeregowiec, z drugiej pracownik naukowy, przewód doktorski w warszawskiej AWF im. Józefa Piłsudskiego już ma otwarty.

– Po podbiegu, który zweryfikował moje przygotowanie, zaczęłam się bawić, chciałam się cieszyć, poczuć atmosferę sportowego święta. Ostatnie 200 m to była wisienka na torcie – mówiła.

Wśród uczestników zauważono czterokrotnego mistrza olimpijskiego w chodzie Roberta Korzeniowskiego. Wynik 37.38 dał mu 35. pozycję.

– Silnik jeszcze nie zardzewiał – mówił mistrz, który szykuje się do maratonu w Nowym Jorku (6 listopada).

Biegła w tłumie Agnieszka Kubus, brązowa medalistka igrzysk w czwórce podwójnej. – Na czwartym kilometrze był długi podbieg, dla mnie morderczy, ale atmosfera była taka, jak w Rio – podkreśliła wioślarka. Została 66. kobietą na mecie (czas 48.13), ogółem była 988.

Wystartował też Piotr Długosielski, medalista MŚ w sztafecie 4x400 m (złoto w 1999, brąz w 2001), dziś sekretarz generalny PZLA. Był 132. (40.27).

Obok trasy pojawiło się wielu mistrzów sportu. Niektórzy byli w grupie 2000 piechurów bawiących się w imprezie „Maszeruję - kibicuję" – nazwa dobrze określała cel zabawy. Inni, jak sława lekkiej atletyki Irena Szewińska, mistrz świata w trójskoku Zdzisław Hoffmann i mistrz olimpijski w skoku wzwyż Jacek Wszoła – po prostu bili wszystkim brawo.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL